Iga twierdzi, że najbliżsi utrudniają jej życie. Do każdego dania dodają produkty pochodzenia zwierzęcego.
Takich osób jak ja nie jest znowu aż tak wiele. Wiem, że jesteśmy mniejszością, ale niech może większość zacznie zdawać sobie sprawę z naszego istnienia. To nic nie kosztuje, wymaga tylko odrobinę wysiłku, żeby uszczęśliwić weganina. Na moją rodzinę liczyć nie mogę. Za chwilę tradycyjna do bólu wigilia, na której prawdopodobnie nic nie zjem. Bo oni mają taki kaprys. Nie mogliby się raz poświęcić? Przecież nie wymagam wiele!
Przestałam jeść mięso 2 lata temu, ale w minione wakacje stwierdziłam, że spróbuję pójść dalej. Najpierw rezygnacja z jajek. Bez problemu się udało, chociaż trzeba było jeszcze uważniej przeglądać składy produktów. Gorzej z mlekiem, bo to jest już dosłownie wszędzie. Ale udało się i dzisiaj moja dieta jest zupełnie wolna od produktów pochodzenia zwierzęcego.
Tylko co to kogo obchodzi? Nawet bliscy uważają, że to jakaś fanaberia i „od masełka nie umrę”...
obejrzyjcie na yt "inspirujący wyklad, ktory moze zmienic Twoje zycie - Gary Yourofsky" a zrozumiecie calkowicie wegan
Bądź sobie, kim chcesz, jedz, co chcesz, ale nie narzucają swojej diety innym.
Ignorantka sama se zrób jedzenie a niewszystko mamusia musi zrobić bo córka tylko marudzić umie i ma dwie lewe ręce. Co za problem by było odłożyć podczas przygotowań trochę jedzenia i zrobieniu po swojemu np podsmażyć zamiast na maśle to na oleju roślinnym usmażyć sobie kilka naleśników bez jajek ? Żałosne czemu cała rodzina ma rezygnować z ulubionych potraw bo córka sobie weganizm wymyśliła aleugotować sama na wigilię to nic nie umie.
O matko, co za głupia c*pa, za przeproszeniem. A jedz sobie co chcesz i jak chcesz, czy to tylko roślinki, czy tylko rzeczy pomarańczowe, Twoje życie, Twój wybór. Ale z jakiej racji cała rodzina ma nie jeść tego co lubi, w sposób jaki lubi, bo TY tak chcesz? Nikt Ci nie każe tego jeść. Idź z mamą do kuchni, odłóż sobie trochę kapusty i na osobnej patelni usmaż na oleju. Problem? Ugotuj makaron NIE-jajeczny a jak ciocia będzie robić kluski to jej pomożesz, a sobie na osobną miseczkę dasz trochę z innym makaronem. Chyba nikt Ci do gardła na siłę tego jedzenia nie wpycha. Ale lepiej czekać na gotowe i marudzić, bo nie jest tak jak JEDNA księżniczka sobie wymyśli, zamiast samej sobie przygotować po swojemu, a przy stole rodzinie w talerz nie zaglądać.
I właśnie dlatego nie lubię wegan. Bo wymagają od całego świata, żeby się do nich dostosowali. Cała rodzina ma na wigilię wpier*lać sałatę, bo komuś szkoda krówek? Jeżeli ja mam dietę, to ja ją trzymam i nie wymagam od innych by jedli tak jak ja, ani żeby mi gotowali! Ludzie!
Pomijając sam artykuł, mam pytanie. Czemu dla was, komentujących, weganizm to fanaberia? Ja jestem wegetarianką ale rozumiem wegan i naprawdę podziwiam za wytrwałość. Nie jem mięsa, bo nie podchodzą mi zwłoki na talerzu. Nawet w sosie. Tu chyba nikt nie będzie mi wmawiał, że w zabijaniu zwierząt nie ma nic okrutnego. To czemu nie potraficie zrozumieć, że niektórzy idą o krok dalej i nie chcą też kupować mleka, masła i jajek? Myślicie że te zwierzęta sobie biegają wesoło po łące? G... prawda, żyją w klatkach, chore, wyzyskiwane. A mleko krów skąd się bierze? Wszystkie ssaki dają mleko jak urodzą a krowy mają takie hobby? Naprawdę w to wierzycie? Są siłą zapładniane żeby cały czas miały mleko a ich potomstwo idzie na cielęcinę albo podziela ich los. Zobaczcie sobie jak wygląda chów klatkowy kur. A na koniec i tak wszystkie zwierzęta trafiają do rzeźni. Jajka chociaż można kupować "0", i tak też robię, ale na mleku nie ma takich oznaczeń... Tak, śmiejcie się dalej z ich choroby psychicznej i dosr..wajcie że sałata tez ma uczucia. To łatwiejsze niż przez minutę pomyśleć skąd się bierze jedzenie w lodówce :)
Wiesz ja się wychowałam na wsi. Kury latają luzem, a jeszcze nie dawno ludzie normalnie chowali krowy.. wydoić trzeba było, bo inaczej bolały wymiona. Sąsiad ma kozy.. mleko jest cały czas, nikt na siłę tej nieszczęsnej kozy nie zapładniał. Tak więc: tak dla mnie to fanaberia. Mięso sprawa dyskusyjna, jednak niestety nie jesteśmy roślinożerni, chociażbyś chciała tak sobie wmówić.
twoje jedzenie sra na swoje własne jedzenie drogi anonimie z 14:20 :D
Śmieszna jesteś, zrób se sama to będziesz żarła
Weganie leczcie się... psychiatrycznie :D
Skoro jako jedyna z Twojej rodziny jesteś weganką, to dlaczego inni mają dostosowywać się do Twojej diety? Wszystkie potrawy mają być wegańskie, bo ty tak chcesz, bo ty nie jesz produktów odzwierzęcych? Posłuchaj samej siebie! Od lat Twoja mama przygotowuje tak potrawy i nie będzie tego zmieniala, bo księżniczka nie zje jajeczka. Skończ marudzić, rusz dupę i przygotuj sobie z 2/3 potrawy, które ze sobą weźmiesz i tyle. Bozia rączki dała?
A czemu sama nic nie zrobisz ? i pomyśl na to tak może reszta rodziny nie chce wegańskich potraw i dlaczego większość ma się dostosować do Ciebie ? Może mama nie zna takich przepisów. Sama coś pokaż zamiast narzekać.
"Wszystkie diety polegają na tym, że z czegoś świadomie rezygnujemy. Nie dlatego, że musimy, ale chcemy." Bzdura totalna! A co z nietolerancjami pokarmowymi? Ja nie mogę jeść nabiału, bo nie toleruję laktozy i puchnę i wymiotuję. Nie chcę rezygnować z niego bo lubię, ale muszę. Więc jest to totalne przeciwieństwo tego co piszesz
oj biedactwo, wszyscy robią Ci na złość... rączki masz, przygotuj sobie jedno danie dla siebie, a nie marudź, że świat taki zły
nie przesadzaj, dobra... moja bliźniaczka też jest weganka i wisz co? poszła do kuchni i sama przygotowała sobie pare dań żeby nikmu problemu nie sprawiać,
Ale czemu bedzies piła kompot z suszu? Sliwka tez cierpi jak ja jesz! Ty bezduszna istoto! Od dzis proponuje tylko wode ale w minimalnuch ilosciach bez jedzenia!
Zazdroszczę Twoim rodzicom takiej córki. Powiedzie, ze Cie zaadoptuje jak im sie nie podobasz. Miałam podobna rodzine, niż do nich nie docierało. Teraz trzy osoby z nich maja cukrzyce, jedna zmarła na powikłania miażdżycy. I wiele innych problemów zdrowotnych, ale dalej nie chcą pogodzić sie z mysla, ze to od niezdrowego zwierzęcego jedzenia. Jedyne co mogę poradzić to zrób bigos i sałatkę jarzynowa w weganskim stylu, nic nie mówiąc , ze to wegańskie. Jak smaczne to wszyscy jedzą. Nie możesz czekać, ze Ci ugotuje. Jak pomożesz w tym ciężkim dla kobiet okresie, mama będzie zachwycona i przymknie oko na to, ze bez miesa, a ty sie najesz.
chyba sobie jaja robisz. zamiast czytać porady z ekogazetek lepiej zagłęb się w fachowej literaturze i najnowszych badaniach. NADMIAR tłuszczów nasyconych i cholesterolu przy braku ruchu owszem jest czynnikiem ryzyka miażdżycy (a nie przyczyną!!!) ale to nie oznacza że te związki w ogóle są szkodliwe! Tłuszcze nasycone, zwierzęce, stanowią ogromną część diety eskimosów i jakoś nikt tam na miażdżycę nie cierpi. Takie tłuszcze też są potrzebne bo są najlepszym materiałem zapasowym i energetycznym. Najlepiej też nadają się do smażenia, lepiej niż większość olejów (nie przekształcają się w rakotwórcze tłuszcze trans!). A cukrzyca bierze się z otyłości a ta może być związana z NADMIERNĄ podażą tłuszczów lub węgli przy braku aktywności ale jest to mocno indywidualne. Mylisz przyczyny ze skutkami. Pomijam fakt że trudno znaleźć zdrowsze , lepiej przyswajalne białko od chudego mięsa albo jaj, lepsze źródło wielu witamin z grupy B, lepsze źródło wapnia niż twaróg... można wymieniać... Jedzcie co chcecie i jak chcecie ale nie przeczcie faktom. Skreślanie wszystkich pokarmów odzwierzęcych nie jest niczym godnym polecenia czy dobrym dla zdrowia. Produktów tych powinno być mniej niż pokarmu roślinnego, jednak całkowicie ich odstawienie nie jest najzdrowsze. lubicie wyszukiwać różne smaczki i próbować pokrętnie udowadniać że tak jest, uproszczenia, nadinterpretacje, brak wiedzy i indukcyjne myślenie to wasza dola ale niestety jest to raczej przejaw ignorancji.
i bardzo dobra wypowiedź anonimie z 11:11, głos rozsądku.
Bo to fanaberia, rozumiem, mieso- zwierzątka niewinne itp... Ale produkty pochodzenia? ;-; mleko TO mleko A jaja to jaja, nikt od nich nie umarł. Rozumiem że to pokarm młodych i czasem zarodki, ale my to jemy od czasów naszego istnienia...
Ale to mleko i jaja nie biorą się z kosmosu, tylko od krów i kur, które żyją krótko, boleśnie i w strasznych warunkach a potem zostają wysłane do rzeźni. Czemu wy nie umiecie myśleć przyczynowo-skutkowo.... A co do autorki to też uważam, że powinna sama coś dla siebie przygotować. ALE. Część potraw które robi jej mama byłoby wegańskie, gdyby zamiast masła dała na patelnie olej i zgadzam się, że jeśli to jest dla niej za wielki wysiłek, to robi to złośliwie.
Smutna, rozpieszczona dziewczynko- Twoja dieta to Twój prywatny wybór. Nie da się ukryć, że weganizm, zwłaszcza na polskie standardy, jest czymś nietypowym, a już na pewno nie ma nic wspólnego z tradycyjną polską kuchnią. Może nie przyszło Ci to do głowy, ale świat nie obraca się wokół Ciebie- takiej wspaniałej, lepszej i mądrzejszej od innych barbarzyńców, którzy za życiowy cel postawili sobie utrudniać Ci życie. O, Chrystusie narodów! Zamiast strzelać fochy, bo Mama nie chce dostosowywać tradycyjnych wigilijnych potraw przeznaczonych dla całej rodziny pod dictum królewny, rusz swój wegański zadek i sama ugotuj coś zgodnego ze swoimi wyśrubowanymi wymogami. Rączki Ci od tego nie odpadną. Pozdrawiam, Również Weganka.
pierwszy raz słyszę, żeby kapustę z grzybami jako farsz ktoś robił na MAŚLE. Mocno przesadzony artykuł, a autorka aż "zionie" skromnością - "mają w domu wegankę, niech czerpią fachową wiedzę". Litości, to że zaczynam się zdrowo odżywiać nie znaczy że jestem dietetykiem ! Weganie niestety są przekonani o swojej wyższości, przeświadczeni o swej absolutnej nieomylności i ogólnie są strasznie zarozumiali w tejże własnej filozofii, przez to głównie ludzie się do nich zniechęcają.
To chyba wyjątki, sama jestem weganką, znam sporo wegan/witarian/wegetarian, którzy wcale nie są zarozumiali :) Fakt, sporo osób( w tym ja) przy przechodzeniu na dietę roślinną przechodzi taki etap "wege-oszołoma", gdzie chce wszystkim uświadamiać, że są mordercami, umrą na cholesterol albo miażdżycę, i w ogóle nie powinni żyć, ale raczej to przechodzi, z tego co kojarzę u mnie trwało to jakiś miesiąc. A co najlepsze- nie miałam tego przy przechodzeniu na weganizm, tylko wegetarianizm. Jadłam mleko, sery, jaja i miałam czelność wypominać innym, że robią źle, bo jedzą królika. Wstyd mi teraz za siebie, ale cóż, czasu nie cofnę.
Ja mam za to inny problem. Spędzam pierwsze święta u teściów. Miałam kiedyś problemy z anoreksją i naprawdę jem niewiele rzeczy. Lubię kurczaka,kotlety schabowe,pierogi różnego rodzaju. A na święta akurat będa dania których nie ruszę, choć teściowa dobrze wie co jem. Kolejny przykład nie lubię wędlin,salcesonów itp. jem serek żołty,topiony,fete ogólnie lubię sery. A teściowa wpycha mi na śniadanie mięso,choć nie lubię i nie przełknę. Teraz waże 60 km,przy wzroście 175 cm. To naprawdę świetny wynik,ale jadam to co lubię, a nie to co muszę..
Nic złego by się nie stało jakby autorka sama postanowiła przygotować jakąś potrawę i pokazać że wegańska kuchnia jest na prawdę bardzo smaczna. nie powinna obwiniac rodziny, która może po prostu nie orientuje się w wegan przepisach. mogłaby chociaż zrobić jakieś pierogi a nie obarczac przygotowaniami całą rodzinę =. jak się chce to nawet można babcię przekonać do wspólnego gotowania np pierogów z tofu. w moim przypadku będzie to już druga vegan wigilia i jakoś rodzinkę udało mi się przekonać żeby na stole też były potrawy roślinne. przez takich ludzi jak autorka wpisu weganie często postrzegani są jako ludzie z odmiennej planety, którzy na siłe chcą wcisnąć komuś swoją racje i też o to że mają pretensje do całego świata że pod nich nie dostosowuje.
Droga autorko, wątpie by to była złośliwość, to po prostu przyzwyczajenie. Całe życie Twoja rodzina tak gotowała/jadła i ciężko im zmienić tok myślenia i postępowania. Sama coś ugotuj, wyjdź z inicjatywą, zamiast tylko oczekiwać ustępstw z ich strony. Sama dziś lepiłam wegańskie bezglutenowe pierogi :) Powodzenia!
To, że autorka próbuje zmieniać rodzinne tradycje i narzeka zamiast sama sobie ugotować jeszcze nie oznacza, że możecie wyzywać wegan od najgorszych. Nie jestem weganką, ale co oni wam zrobili? Nie wiem, zazdrościcie im czegoś że tak jadem plujecie? Nie chcą jeść to niech nie ją. Same dietetyczki a pewnie większość żre codziennie ziemniaki i kotleta albo makaron...
a gdzie tu jad widzisz.. ludzie krytykują jej postawę, a nie wegan (w większości)
Tez jestem weganka i doszłam do wniosku, ze nie ma co poruszać tego tematu, bo w dzisiejszych czasach mam wrażenia, ze temat jedzenia wzbudza większe kontrowersje niz religia czy poglądy polityczne. Jednak tak to jest, ze będąc w mniejszości trzeba sie dostosować, sama przygotowuje potrawy na Wigilie, dzieki czemu unikam niepotrzebnych dyskusji( chociaz moja rodzina jest bardzo tolerancyjna). Nie wiem ile masz lat, ale zastanawia mnie dlaczego nie wpadlas na pomysł samodzielnego przygotowania kilku dań skoro jestes jedyna weganka w domu to domyślam sie, ze na codzień mama tez nie serwuje Ci weganskich obiadków, dlatego troche mnie to zastanawia...
poczytaj o diecie optymalnej i to szybko zanim zupełnie zaniknie Ci umiejętność myślenia dziecko
Ja też nie jem mięsa bo go nie lubię, a ze względu na alergie pokarmowe musiałam zostać weganką i to do tego bezglutenową! Wlasnie jadę do rodziny opakowana jedzeniem, ktore będę mogła jeść i ktore mi nie zaszkodzi wiec weź dziewczyno rzeczywiście rusz swoje 4 litery i sobie cos ugotuj!