Kategorie
  1. Papilot.pl
  2. >
  3. Życie
  4. >
  5. Historie czytelniczek
  6. >
  7. Czym zasłużyły sobie na samotną starość?

2009-01-29

Czym zasłużyły sobie na samotną starość?

2009-01-29
  • Tagi: 

Kiedyś piękne, młode i szczęśliwe, dziś stare, samotne i zgorzkniałe. Czym zasłużyły na samotną starość i czy żałują błędów, jakie popełniły? Na trudne pytania odpowiadają Maria i Laura.

Czym zasłużyły sobie na samotną starość?

Czym zasłużyły sobie na samotną starość?

Kiedyś piękne, młode i szczęśliwe, dziś stare, opuszczone i zgorzkniałe. Czym zasłużyły na samotną starość i czy żałują błędów, jakie popełniły? Swoje największe sekrety zdradzają nam Maria i Laura

Powoli odliczam dni

Z Marią (70 l.) spotykam się w szare, zimowe popołudnie. Zadbana, pachnąca ciężkimi Chanel nr 5, w długiej, powłóczystej sukni, wyjętej jakby nie z tej epoki. Moją uwagę przyciągają drobne, długie palce, a na każdym złoty pierścionek z dużym, tęczowym oczkiem. Od razu zauważam, że ta kobieta ma w sobie jakąś ukrytą elegancję, grację, wytworność…

Energicznym ruchem zaprasza mnie do wejścia do ogrodu. W głębi widzę stary, przedwojenny dom z półokrągłym gankiem. Gdy wchodzimy do środka, czuję mieszającą się woń perfum i naftaliny. Na ścianach malownicze obrazy, na komódkach równo poustawiane czarno-białe fotografie, w salonie pod oknem brązowe pianino. W tle słyszę Edith Piaf. Mam wrażenie, że przeniosłam się do innego wymiaru, cofnęłam w czasie o minimum pół wieku.

Z zadumy wyrywa mnie cichy głos staruszki. Pyta, czego się napiję. Proponuje czarną herbatę z miodem i cytryną, owocową z sokiem z malin albo rumiankową, na lepsze trawienie. Na koniec dorzuca, że gdybym miała ochotę na coś mocniejszego, to może mnie poczęstować nalewką domowej roboty. Grzecznie dziękuję i proszę o szklankę wody mineralnej. Gdy siadamy przy okrągłym, mahoniowym stole, nakrytym misternym, koronkowym obrusem, znika uśmiech z jej twarzy, a jego miejsce zajmuje zaduma, nostalgia, może smutek… Nie zadaję pytań, ona sama mówi. Co jakiś czas dotyka mojej dłoni, delikatnie ją gładząc. W dużych, niebieskich oczach szklą się łzy. Jedna spływa po policzku. To w końcu opowieść o samotnym czekaniu na śmierć

Urodziłam się w 1939 roku, chwilę po wybuchu II wojny światowej. Mój ojciec był wziętym, warszawskim prawnikiem, mama nie pracowała. Wszystkiego wtedy brakowało, ale nie nam. W naszym domu spotykała się cała śmietanka towarzyska lekarzy, adwokatów i bogatych przedsiębiorców. Latem jeździłam do siostry mamy, na wieś. Bawiłam się tam z kuzynkami, chłonęłam każdą chwilę kontaktu z innymi dziećmi. Ja nie miałam rodzeństwa, bo po moich narodzinach mama nie mogła zajść w ciążę. Zawsze żałowałam, że nie mam starszej siostry albo choć młodszego brata. Gdy byłam mała, wyobrażałam sobie, że w naszym domu mieszka jeszcze jedna dziewczynka. Nazwałam ją Sonja. To imię usłyszałam, gdy tata opowiadał o pewnej Francuzce rosyjskiego pochodzenia, która była kochanką jego przyjaciela, wysoko postawionego oficera.

W ciągu roku z domu wychodziłam rzadko, jedynie w niedziele. Miałam prywatną guwernantkę i nauczyciela języka francuskiego. Cztery razy w tygodniu odbywałam lekcje muzyki. Uczyłam się grać na pianinie i śpiewać. Gdy skończyłam 16 lat, umarła moja matka. Nigdy nie otrząsnęłam się po jej śmierci, bo była najbliższą mi na świecie osobą. Kochałam ją nad życie i do dzisiaj nie mogę zapomnieć, w jakich cierpieniach odchodziła. Żałowałam, że nigdy nie spełniła swoich marzeń i nie została tancerką. A miała do tego wielki talent! Przysięgłam sobie wtedy, że ja zrealizuję swoje plany i mąż, rodzina, małżeństwo nie przesłonią mi całego życia. Teraz wiem, że moja matka była szczęśliwa w chwili śmierci. I nie aspiracje są w życiu ważne. Niestety, nie wiedziałam tego, podejmując studia w Paryżu. Wbrew woli ojca, odrzucając propozycję bogatego małżeństwa z przystojnym, acz rozpuszczonym synem przyjaciela rodziny. Nie chciałam, żeby ktoś układał mi życie.

We Francji studiowałam języki, angielski i francuski oraz historię sztuki. Tata co miesiąc przysyłał mi pieniądze, dzięki czemu mogłam prowadzić dostatnie, wystawne życie. Do Polski przyjeżdżałam rzadko, najczęściej latem. Na święta tata zazwyczaj przyjeżdżał do mnie. Gdy byłam na drugim roku, nie przyjechał sam. Irka zupełnie zawróciła mu w głowie, wzięli cichy ślub i zamieszkali ze sobą. Tworzyli ładną parę, Irka była miła, mądra i ciepła, ale i tak jej nienawidziłam. Widziałam w niej konkurencję dla mojej matki. Od tego czasu rzadko się z nimi kontaktowałam, rzucając się w wir nauki i zabawy. Byłam bywalczynią najmodniejszych i najbardziej luksusowych miejsc, posiadałam kontakty z wybitnymi francuskimi malarzami i aktorami. Pasjami odwiedzałam teatr albo chodziłam pozować nad Sekwanę. Do mojego małego pokoiku na Montmartre znosiłam niezliczone ilości swoich portretów. Miałam też kilka przelotnych romansów, ale wszystkich mężczyzn trzymałam na dystans. Chciałam być niezależna i samodzielna. Po skończeniu studiów znalazłam pracę w jednym z francuskich dzienników, prowadziłam też zajęcia na uniwersytecie. Tata w ogóle mnie nie odwiedzał, ale regularnie przysyłał pieniądze i pisywał krótkie, zdawkowe listy. Gdy skończyłam 30 lat, podziękowałam mu za dofinansowanie, bo wiedziałam, że mogę się już utrzymać sama. O powrocie do Polski nie było mowy – tu miałam znajomych, pracę, swoje pasje. Teraz widzę, że nie miałam tego, co najważniejsze – miłości, przyjaźni. Byłam typem samotnika. Tuż przed 39. urodzinami otrzymałam list od siostry matki z tragiczną wiadomością, że mój ojciec i Irka nie żyją. Zginęli w wypadku samochodowym. Pierwszy raz od 20 lat przyjechałam do Warszawy. Wszystko się tu zmieniło. Mój rodzinny dom wydawał mi się jednak taki sam, jak wtedy, gdy zimowymi wieczorami siedziałam tam z mamą, haftując i robiąc na drutach.

Po pogrzebie ojca zajęłam się sprawami spadkowymi. Zostałam sama, z ogromnym majątkiem i ulotnym wspomnieniem dzieciństwa. Właściwie mogłabym nie pracować, ale nie miałam pomysłu, co innego mogłabym robić. Zaczęłam pracować jako tłumacz i w pełni poświęciłam się nowemu zajęciu. Brakowało mi Paryża i jego artystycznej atmosfery. Miałam około 40-ki, więc mogłam sobie jeszcze ułożyć życie, ale bałam się mężczyzn. Uważałam, że zagarną mi moją niezależność i wolność albo czyhają na mój majątek. Kolejne naście lat spędziłam na nieustannej pracy. Miałam kilku znajomych, czasami kontaktowałam się z kuzynkami. One były jednak zajęte swoimi dziećmi, wnukami, weselami i chrzcinami. Często chodziłam do teatru, do kina, na wystawy sztuki. Podróżowałam też po świecie. Zwiedziłam większość krajów Europy, byłam w Afryce i USA. Przeżyłam w tym czasie kilka miłych romansów, ale nigdy nie była to miłość.

Od czasu, kiedy przeszłam na emeryturę, każdy dzień mojego marnego życia wygląda tak samo. Odliczam kolejne dni, mam wrażenie, że lata bardzo powoli przeciekają mi przez palce. Nie liczę się dla nikogo. Właściwie mogłoby mnie nie być. Czasami odwiedzi mnie studiujący w Warszawie wnuk kuzynki z dziewczyną, czasami dzieci sąsiadów. Koresponduję z koleżankami z Francji i coraz częściej myślę nad jeszcze jedną, ostatnią już podróżą do Paryża. Nie wiem, ile jeszcze mi czasu zostało, ale chciałabym mieć na tyle siły i odwagi, aby skończyć z tą farsą sama. Kupiłam już miejsce na cmentarzu, poczyniłam wszelkie formalności spadkowe, wybrałam nawet suknię do trumny. Powiesiłam w szafie, oznaczyłam, kuzynka na pewno będzie wiedzieć. To suknia z Paryża, kupiona na jednym z pchlich targów. W wielkie, rajskie kwiaty, zielono-różowa. Do tego naszyjniki z włoskiego butiku, które kupiłam w Rzymie i wysokie obcasy. Kiedyś się z nimi nie rozstawałam. Teraz bolą mnie nogi. Ale na tamten świat chcę zawitać w dobrym nastroju. Znowu piękna, młoda i pełna nadziei…

Czy czegoś żałuję? Tak. Że nikomu nie zaufałam i że nie mam dziecka. To wprawdzie nie jest polisa szczęśliwej starości, ale chciałabym mieć kogoś tylko dla siebie…

Umrę i nikt tego nie zauważy

Moja kolejna rozmówczyni, Laura (85 l.) nie jest tak wylewna. Skrupulatna i sztywna. Księgowa. Wychowywała się w biedzie, w prostej, rolniczej rodzinie. Co pamięta z dzieciństwa? Pijanego ojca i matkę, która rok po roku rodziła kolejne dziecko. Laura była trzecia, najstarsza, więc miała dużo obowiązków. Prała, gotowała, karmiła kury i świnie. Po wojnie wyprowadziła się do Gdańska, chciała się uczyć. Zawsze ciągnęło ją do książek.

Nienawidziła prac domowych i usługiwania innym. Zamieszkała kątem u dalekiej rodziny i zrobiła kursy na księgową. Zatrudniła się w spółdzielni mieszkaniowej i tam poznała jego. Niewysoki, ale dobrze zbudowany i przystojny. Dbał o nią, obsypywał kwiatami. Po ślubie zamieszkali u niego w mieszkaniu i wtedy się zaczęło. Janek zaczął pić, bić i poniżać ją. Nawet gdy była w ciąży, nie uspokoił się. Dopiero po urodzeniu Marka się opamiętał, ale też tylko na chwilę. Później bił i jego, i ją.

Zabierał pieniądze, a ona nie miała za co żyć. Marek był cichym i zamkniętym w sobie dzieckiem. Na wszystkie ferie i wakacje wysyłała go do rodziców, na wieś. Tam wędkował, pomagał w gospodarstwie. Uczył się dobrze, w ogóle był dobrym dzieckiem. Jak trochę podrósł, mówił, że powinna zostawić Janka. Ona bała się, że sama sobie nie poradzi. Widziała jednak, że z Markiem dzieje się coś niedobrego. Przygnębiony, smutny, zgaszony. Już nie miał nawet siły postawić się ojcu. Jak dostał, ukrywał się w pokoju albo wychodził do biblioteki.

W wakacje, po maturze, wyjechał gdzieś, zapadł się jak kamień w wodę. Szukała go, zaangażowała w to całą rodzinę. W końcu sam się odezwał. Powiedział, że zaczyna studia i normalne życie. Prosił, żeby do niego przyjechała i z nim zamieszkała. Ale Janek poważnie chorował. Musiała się nim zająć. Pięć lat nie odchodziła od jego łóżka, a on w końcu wytrzeźwiał. Przepraszał ją, chciał też przeprosić Marka, ale chłopak nie chciał go znać. Po śmierci Janka, Laura sprzedała mieszkanie i przeprowadziła się do mniejszego, a resztę pieniędzy dała Markowi. Był właśnie chwilę po ślubie i cieszyła się, że chociaż jemu się uda. Kontaktowali się rzadko, bo mieszkali na dwóch różnych końcach Polski.

Lata mijały, a ona nadal pracowała jako księgowa. Popołudniami urządzała wieczorki towarzyskie dla kolegów z pracy, pocieszając się, że jednak nie jest sama. Gdy odeszła ze spółdzielni, była już stara i pomarszczona, z bagażem doświadczeń oraz cierpień. Kilkaset kilometrów od niej mieszkał syn i wnuki, ale sporadycznie się widywali. Większość czasu spędzała w domu, rzadko wychodziła na dwór, nie lubiła plotkować pod blokiem na ławkach. To ją wprawiało w jeszcze gorszy nastrój. Na święta jeździ do syna, a właściwie do wnuków, bo to u nich się teraz spotyka cała rodzina na wigilii. Już są dorośli i mają swoje rodziny. Dobrze im się wiedzie, czasami zadzwonią, ale to takie czasy, że na babcie i dziadków wolnej chwili nie ma. Kiedyś namawiali, żeby się do nich przeprowadziła, ale starych drzew się nie przesadza. Tu, nad morzem, jest jej miejsce. Szkoda tylko, że nie ma bratniej duszy, bo z siostrami i braćmi to porozmawiać nie może. Mają żal, że jej się udało, wyrwała się ze wsi do wielkiego świata.

Przez chwilę miała jednak nadzieję na towarzystwo. Bo był taki pan Józef - były elektryk, wdowiec. Zawsze wypachniony, ładnie ubrany, na spacery z psem do jej ulubionego parku przychodził. Ale tak jakoś się wszystko rozmyło po kościach. Zresztą, po co jej teraz ktoś na stare lata? Ona ma już swoje nawyki i przyzwyczajenia. Lubi na przykład oglądać seriale i teleturnieje. Raz w miesiącu idzie do fryzjera, a raz w tygodniu na obiad do jakiejś przytulnej restauracji. Ostatnio jednak, coraz bardziej boli ją serce. Boi się, że umrze i nikt tego nie zauważy. Bo jak kiedyś złamała nogę, myjąc okna, to tak leżała cały dzień i jedną noc, póki się sąsiadka z naprzeciwka nie zainteresowała…

Komentarze (184). Ocena artykułu 5 na 5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu (1-5)

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  1. Anonim (Ocena: 5) 2012-10-31 21:13:20 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Całe szczęcie że na końcu jest śmierć. Ja wiem że będe sam do końca życia. Nie próbuję tego zmienić bo gorsze jest dla mnie odrzucenie, zerwanie lub zdrada. Nie jestem ryzykantem, więc powoli i w samotności poczekam na śmierć. Ktoś może zaraz napisać po co się tak męczyć jak można to załatwić szybko i bezboleśnie ale mam jeszcze dla kogo żyć (dla siostry, szwagra i dwoje ich ukochanych synków) i nie chem im zrobić przykrości. Czekam na ten dzień, czekam na Ciebie.

  2. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  3. Anonim (Ocena: 5) 2011-10-23 21:21:54 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Ja mam 31 lat i teżnie mam nikogo. Większość mojej rodziny poumierało, inni po prostu nie utrzymują ze sobą kontaktu. Mieszkam sam, jestem po rozwodzie, bo kobieta z którą byłem i jej matka bardzo mnie skrzywdziły. Nie widzę już sensu jutra, poza tym mam problemy ze zdrowiem, i nikt się mną nie interesuje, nikt nie pomoże. Tak naprawdę marzę, żeby już umrzeć. Tak pragnę kogoś bliskiego koło siebie, ale widocznie nie jest mi to pisane... Domink 31 lat Warszawa. elvis_2004@tlen.pl

  4. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  5. Anonim (Ocena: 5) 2010-11-15 15:01:52 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Smutne, ale dało mi do myślenia no i mam vena. W końcu napisze coś znośnego bo od roku niezbyt mi idzie...

  6. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  7. Anonim (Ocena: 5) 2009-09-19 0:46:04 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Zgarnij super nagrody w konkursie blend-a-med! http://www.3dwhite.pl/?click=7f2bcfe9557ffce5af9bc5c2009d0600

  8. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  9. Anonim (Ocena: 5) 2009-06-12 13:23:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    [quote="Gosc"]Ja nigdy nie bede stara bo nie dożyję!!!!!!! Moja babcia ma 90 lat i strasznie sie meczy, nie wstaje z lozka.[/quote] a grywa babcia w populosa?

  10. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  11. Anonim (Ocena: 5) 2009-06-05 15:51:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Ja nigdy nie bede stara bo nie dożyję!!!!!!! Moja babcia ma 90 lat i strasznie sie meczy, nie wstaje z lozka.

  12. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  13. Anonim (Ocena: 5) 2009-06-02 14:09:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Starość karzdego czeka ale na samotność trzeba sobie zapracować...ja naprzyklad niejestem stara bo 30. ale jestem tak samo samotna jak ta staruszka niby mam męrza i dzieci ale czuje sie samotna jak patyk morze dlatego rze przeprowadzilam sie daleko od swoich rodzinnych stron i jest mi z ty strasznie żle i smutno czasem wstaje rano i niemam sił na kolejny dzień ,nielubie tu mieszkac to za mało powiedziane nienawidze tu mieszkać a męrzuś niewyobrarza sobie rzycia gdzie nndziej jak nie tu blisko mamuni i tatunia a ja ja musze tu mieszkac bo co...........bo on tak chce .........chyba z tąd uciekne niemam tu znajomych nigdzie niewychodze bo niby gdzie trwam jurz tak 2 lata jezu jak ja rzaluje rze tu przyszlam to moja największa rzyciowa pomylka ...........cos mi poradzicie...........plissssss..........

  14. Anonim (Ocena: 5) 2013-04-28 17:20:04 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    p0prostu odejdz zmien swoje życie

  15. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  16. Anonim (Ocena: 5) 2009-05-22 19:05:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    [quote="Gosc"]czy ma ktos namiary na Panią Marię??[/quote] twojastara @buziaczek .pl ;d

  17. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  18. Anonim (Ocena: 5) 2009-04-13 23:00:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Stara kobieta 70 lat CZYM SE ZASLUZYLA na samotnosc no czym tym ,ze jest Stara i brzydka ... MIe te slowa Tkwia w Gardle to okropne .. Teraz sobie wyobrascie jestescie 70 letnia Kobieta lub Mezczyzna i Ktos cie Opuscil z egoistycznych pobudek.! to przykre

  19. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  20. Anonim (Ocena: 5) 2009-03-27 15:18:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    to okrutne zostac samym ;((

  21. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  22. Anonim (Ocena: 5) 2009-03-07 12:55:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    szkoda mi jej ale nic nie morzemy poradzic:((

  23. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  24. Anonim (Ocena: 5) 2009-03-03 17:42:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    smutne historie... samotność na starość jest chyba najgorsza...

  25. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  26. Anonim (Ocena: 5) 2009-02-28 21:46:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    NAJPIERW PRZYCHODZI STAROŚĆ POTEM SAMOTNOŚĆ I NA KOŃCU ŚMIERĆ żeby już nie być starym i samotnym......

  27. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  28. Anonim (Ocena: 5) 2009-02-28 21:44:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    takkie to życie jest że trzeba decydować albo tracić młodość i potem mieć szczęśliwą starość albo korzystać z życia a potem nie mieć co zrobić z wolnościa.i samotnościa.......A człowiek do samotności stworzony nie jest.......

  29. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  30. Anonim (Ocena: 5) 2009-02-26 9:29:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    za pieniądze można kupić dom, ale nie ciepło rodzinne !

  31. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  32. Anonim (Ocena: 5) 2009-02-24 9:35:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    ja też tak skończe, jestem odmiennej orientacji i nigdy nie bede miala dzieci ani faceta

  33. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  34. Anonim (Ocena: 5) 2009-02-22 21:00:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    teraz faktycznie są takie czasy że człowiek człowieka jak pRzedmiot traktuje szkoda takich ludzi a tych co zastawiają starszych to po prostu żallllllllllllll

  35. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  36. Anonim (Ocena: 5) 2009-02-22 19:21:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    chyba jutro pojade do babci ..

  37. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  38. Anonim (Ocena: 5) 2009-02-19 13:30:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    A ja myślę że pani Maria może pachnieć chanel nr 5 i słuchać Edith Piaf. Ktoś tu napisał, że to bzdura, bo taka pani jak ona pewnie słuchałaby starych Polskich piosenek. Przecież ona połowę życia spędziła we Francji!

  39. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  40. Anonim (Ocena: 5) 2009-02-13 9:42:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    [quote="czochraczek39"][quote][b]Gosc[/b] Czy chcecie czy nie sami będziecie starzy i.można mieć dzieci i czuć się samotnym.Teraz są chore czasy liczy się tylko kasa a człowieka traktuje się przedmiotowo .Sami sobie stwarzamy piekło na ziemi i jak będziemy innych traktować tak sami będziemy traktowani .Człowiek czy młody czy stary to jest osoba której należy się szacunek i niech nikt nie wciska kitu ,że są nie potrzebni .Do jasnej cholery sami starzy będziemy kiedyś i co w tedy!!!!!!![/quote] Zgadzam się BRAWO[/quote] Popieram, bardzo mądrze napisane.

  41. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  42. Anonim (Ocena: 5) 2009-02-11 21:02:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    szkoda mi takich ludzi.. wspolczuje, nie tyle, co starosci, co samotnosci. bez rodziny, dzieci.. ja tak bym nie chciala.. masakra ;/

  43. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  44. Anonim (Ocena: 5) 2009-02-09 13:34:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    [quote="Gosc"]Czy chcecie czy nie sami będziecie starzy i.można mieć dzieci i czuć się samotnym.Teraz są chore czasy liczy się tylko kasa a człowieka traktuje się przedmiotowo .Sami sobie stwarzamy piekło na ziemi i jak będziemy innych traktować tak sami będziemy traktowani .Człowiek czy młody czy stary to jest osoba której należy się szacunek i niech nikt nie wciska kitu ,że są nie potrzebni .Do jasnej cholery sami starzy będziemy kiedyś i co w tedy!!!!!!![/quote] Zgadzam się BRAWO

  45. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  46. Anonim (Ocena: 5) 2009-02-09 10:46:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Czy chcecie czy nie sami będziecie starzy i.można mieć dzieci i czuć się samotnym.Teraz są chore czasy liczy się tylko kasa a człowieka traktuje się przedmiotowo .Sami sobie stwarzamy piekło na ziemi i jak będziemy innych traktować tak sami będziemy traktowani .Człowiek czy młody czy stary to jest osoba której należy się szacunek i niech nikt nie wciska kitu ,że są nie potrzebni .Do jasnej cholery sami starzy będziemy kiedyś i co w tedy!!!!!!!

  47. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  48. Anonim (Ocena: 5) 2009-02-07 23:39:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    boje się że ja zostane na starość samotna ;( smutne historie ;(

  49. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  50. Anonim (Ocena: 5) 2009-02-06 23:22:00 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    współczuję takim ludziom . wiele jest takich przypadków , że właśnie spędzają samotnie starość.. można zająć się karierą i rodzną. ale niktrzy siepo prostu boją.... ;]

  51. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  • Komentarze strona 1 z 8

Popularne tagi