Wizyta u ginekologa - żenujące sytuacje na wesoło

04 Stycznia 2011

Nie zawsze badanie ginekologiczne musi pozostawiać po sobie niemiłe wspomnienia. Opisane poniżej sytuacje są tego najlepszym dowodem!

Wizyta u ginekologa - żenujące sytuacje na wesoło

Większość dziewczyn obawia się wizyty w gabinecie ginekologicznym. Boją się, że badanie może być bolesne, a lekarz mało delikatny. Wyobrażają sobie przebieg wizyty, zapominając przy tym, że nie wszystko da się zaplanować i przewidzieć. Bohaterki tego artykułu wiedzą o tym najlepiej, a wspomnienie badania ginekologicznego wywołuje u nich… niepohamowany wybuch śmiechu.

- Do swojego zaufanego ginekologa chodziłam już od wielu lat – wspomina Aneta. – Na kolejną rutynową kontrolę szłam więc bez obaw. Wszystko przebiegało sprawnie, lekarz wprowadził mi do pochwy wziernik, kiedy nagle… puściłam bąka! Było mi strasznie wstyd, a miny mojego ginekologa nie zapomnę nigdy – śmieje się dziewczyna. – Po tej gafie oczywiście nigdy więcej tam nie wróciłam.

Inna internautka z kolei zwierza się na forum: - Byłam na badaniu w sukience, bo tak jest wygodniej. Po badaniu usiadłam przy biurku, rozmawiałam jeszcze z lekarzem. Potem wyszłam z gabinetu, z przychodni. Jechałam tramwajem i było mi jakoś "dziwnie". Okazało się, że… nie mam majtek! Wróciłam więc, wchodzę do gabinetu, a lekarz pyta: "Coś się stało?" "Nie, nie, po prostu czegoś zapomniałam". Weszłam do miejsca, gdzie się rozbierałam, założyłam majtki, w tym samym momencie usłyszałam głośny śmiech i komentarz: "Przepraszam, jakoś tak wyszło, nie mogłem się opanować. Pani jest niepowtarzalna!"

Asia natomiast wspomina, jak przy odbieraniu od lekarza recepty spytała, czy lek ma przyjmować doustnie. Ginekolog uśmiechnął się łobuzersko i zażartował: „Nie doustnie, tylko dowcipnie”, po czym oboje zaczęli się głośno śmiać. Także lekarz Marty okazał się osobą z dużym poczuciem humoru, bo kiedy dziewczyna poprosiła go o receptę na pigułki antykoncepcyjne, powiedział: „Po co pigułki? Nie lepiej iść na żywioł? Być spontanicznym? Rozumie pani… adrenalina i te sprawy”.

Również internautka o pseudonimie Gosjes uśmiała się do łez wraz ze swoim lekarzem. - Podczas pierwszej wizyty nie wiedziałam, jak mam się wspiąć na fotel – wspomina dziewczyna. - Jak się rozebrałam, pierwsze co mi przyszło do głowy, to żeby wejść na krzesło, które stało obok i z niego przejść na fotel. Pomyślałam, że po to stoi. Weszłam więc na krzesło z gołym tyłkiem, a tu lekarka zza kotary wychodzi i aż zaniemówiła. Na szczęście zaczęła się śmiać, po chwili ja razem z nią i trochę się dzięki temu rozluźniłam.

Strony

Komentarze (124)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

annika
(Ocena: 5)
2017-04-09 22:25:13

W Krakowie bardzo fajna lekarka to Ewa Iwańska, pracuje w Sofimed. Bardzo rzetelna, dobra lekarka, ufam jej opiniom, dobrze mnie leczy a mam zespół policystycznych jajników.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Mąż
(Ocena: 5)
2017-03-24 18:57:37

śmieszna sprawa

Moja żona opowiadała. W trakcie wizyty lekarz dopytuje żonę o szczegóły odnośnie poprzedniej wizyty. Po zaproszeniu na fotel żona rozkłada nogi lekarz zagląda i mówi " o teraz już sobie panią przypominam". Myślałem, że padnę ze śmiechu, po twarzy nie rozpoznał dopiero jak zajrzał na cipcię.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-30 00:25:42

Warto wybrać dobrego ginekologa, wtedy będzie miło a może nawet zabawnie a nie straszno. Ja na pierwsza wizytę poszłam do doktora Wojciecha Gwary (Tychy) i wiadomo, że byłam zawstydzona i wystraszona, ale było ok, życzę wszystkim dziewczynom tak dobrych i miłych lekarzy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
sbulwersowana
(Ocena: 5)
2016-05-01 12:12:09

re: Wizyta u ginekologa - żenujące sytuacje na wesoło

Jestem kobietą w średnim wieku .Lekarz ginekolog kazał mi wejść na fotel w majtkach ,byłam zszokowana .Przy badaniu kazał mi odsunąć na bok bieliznę . Strasznie się poczułam . Nigdy więcej mnie nie zobaczy .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-07-10 13:48:13

re: Wizyta u ginekologa - żenujące sytuacje na wesoło

Ja kiedyś byłam z narzeczonym (obecnym mężem) na imprezie rodzinnej. Oni mi przedstawił wujka, który okazał się... ginekologiem u którego byłam parę tygodni wcześniej. Mało nie zemdlałam, natomiast wujek zachował twarz pokerzysty i nikt nic się nie domyślił. Wuj nosi inne nazwisko, więc nie mogła tego przewidzieć. Po tym chciałam zmienić ginekologa, ale się przełamałam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-01-26 15:02:18

Na pierwszej wizycie: ,,Czy pani już stosunkowała?" :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-08-14 22:18:24

Poszłam do Pana Doktora, facet po 50, niesamowity. Wypisując mi receptę na tabletki pyta, czy przyszłam z chłopakiem. No to mówię, że czeka na zewnątrz. A on puszcza mi oko, składa receptę na pół i wychodzi do poczekalni po czym kłaniając się lekko mówi do mojego chłopaka: Gratuluję! Mina mojego faceta- BEZCENNA.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-08-10 23:32:08

Ja miałam o tyle komfortowe i wesołe wizyty-bo lekarz był z natury pogodny-a wszystkie "Przed" poznaniem mojego męża oceniam dobrze(pierwsze w wieku 20-lat) Ten ginekolog był moim sąsiadem i OJCEM chłopaka, którego znałam z Liceum-ale mi się wtedy nie podobał. Jego ojciec -ten mój pierwszy lekarz nic nie wiedział o tym, że po 7-u latach spotkaliśmy się tzn.ja i jego syn w Sanatorium. Był dopiero po stazu i zaczynał specjalizację z tej samej dziedziny co ojciec ale w Sanatorium pełnił rolę lekarza ogólnego, przydzielał zabiegi itp. Gdy zgłosiłam się na rutynowe badanie po kilku dniach pobytu-już wtedy zdążyliśmy odnowić znajomość(tylko My byliśmy z Naszego miasta, razem siedzieliśmy na stołówce itp-nic poza tym!) to przekonałam się że badanie ogólne wg.procedur Sanatorium, do wypełnienia przez lekarza i pielęgniarkę skrupulatnie w dokumentacji-niewiele odbiega od tego jakie przechpdziłam u jego ojca: poza tylko tym, że nie penetrował mnie vaginalnie! Bad."per rectum" mieściło sie już w procedurach; oglądanie krocza-też(chyba nie było przekrwione!) a całość odbyła się na stole badawczym z wysuwanymi strzemionami. Pielęgniarka już na wstępie kazała mi się przebrać w szlafroczek taki jak u ginekologa. On rozluźniał atmosferę-wyznał mi nagle że sam był niedawno podobnie badany przez...obecną stale pielęgniarkę (przytaknęła!) i znajoma lekarkę-ja sama jetem pielęgniarką i znam środowisko medyczne Naszego miasta. Podczas badania jakoś powiedziałam. że kontroluję się u jego ojca-na co on udał zazdrosnego! Po badaniu zaprosił mnie i swoją asystentkę na wieczór przy winie i tym już zupełnie rozładował sytuację. Potem spotykaliśmy się już jakoś inaczej a po powrocie poprosił mnie abym nie chodziła do jego ojca. Od tamtych wydarzeń minęło już 7-lat! Jesteśmy rodziną, mamy 2-synow. Teść nigdy nie porusza spraw z przed 7-lat. Ma klasę-trzeba to przyznać!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-19 18:13:37

Tutaj wpisz treść komentarza do Wizyta u ginekologa - żenujące sytuacje na wesoło...Ja zaczęłam chodzić do ginekologa jak miałam chłopaka na stałe i poszłam z nim był przy mnie podczas całego badania nie za parawanem nie było znośnie do tego czego bym miała się wstydzić go planujemy dziecko i ślub.Chodzimy z sobą prawie dwa lata.Zawsze będzie przy mnie podczas badań to samo zabiorę go do porodu bo będzie to też jego dziecko.Po pierwszym badaniu zauważyłam że chłopak bardziej mnie kocha i szanuje a mam prawo do chłopaka bo decyduje pacjentka o obecności takiej osoby nie wolno wyrzucić bo to tylko zrobi zboczony ginekolog a takich nie brak.Do tego musiał by dać odszkodowanie za wyrzucenie nawet w klinice.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-02-16 15:09:15

Jezu. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że częśc historii żenująca. Niektóre z was na sex mają jeszcze czas mówiąc delikatnie. Ale uśmiałam się do łez. Historia z krzesłem dobra- jak człowiek pierwszy raz w nowym miejscu to tak bywa.normalne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz