REPORTAŻ: Jestem mamą. Należy mi się szacunek i specjalne traktowanie!

19 Września 2016

Pierwszeństwo w kolejkach, strefy przeznaczone dla matek z dziećmi w miejscach publicznych - to dobre pomysły?

jestem matką

Wydanie dziecka na świat wiąże się z ogromnym trudem. Najpierw przez dziewięć miesięcy kobieta ugina się pod ciężarem brzucha, znosi wahania nastroju i napady wilczego apetytu. Pod koniec ciąży nie jest nawet w stanie zapiąć sobie butów i ogolić nóg. Potem nadchodzi czas porodu: okropny ból, wycieńczenie oraz obcy ludzie zaglądający w krocze. Wreszcie na świat przychodzi dziecko. Przez wiele miesięcy trzeba znosić nieprzespane noce, karmienie co kilka godzin, i zmienianie brudnych pampersów. Mimo to matki dzielnie znoszą poświęcenie, a niektóre z nich traktują macierzyństwo jak wyjątkowe powołanie. Rodzicielstwo po prostu zmienia. Poglądy i cele wielu kobiet, które stały się matkami, ulegają zmianie. Nagle zaczynają rozumieć inne kobiety posiadające dzieci i stają się wyczulone na zachowanie innych ludzi. Przeistaczają się w lwice gotowe bronić potomstwa za wszelką cenę.

Kobiety bezdzietne zarzucają matkom zaślepienie swoimi dziećmi i brak poszanowania dla otoczenia, ale według rodzicielek one same też nie są bez winy. Rozwój osobisty i kariera tak przesłaniają im świat, że nawet nie próbują się wczuć w sytuację kobiet, które podarowały społeczeństwu nowych obywateli. Gdyby same wreszcie zostały matkami, zobaczyłyby, jak to jest – wypowiadają się często. Wszystko, po prostu wszystko ulega zmianie.

Opinie Dominiki i Gosi, z którymi rozmawiałyśmy na ten temat, wyrażają sprzeciw wobec piętnowania matek i braku empatii co do ich sytuacji.

Zobacz także: Najbardziej stylowe imiona dla dzieci (Propozycje tylko dla światowych rodziców!)

Strony

Komentarze (55)
ocena
4.2/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 1)
2016-12-29 13:04:16

Boże, co za hipokryzja! Jak ich dziecko płacze i wrzeszczy w miejscu publicznym przeszkadzając innym ludziom (być może jakiejś innej matce że śpiącym dzieckiem również) to jest wszystko okey. A jak nastolatka przejedzie na deskorolce koło wózka to już Wielki problem, bo jak ona śmie szurac deską obok wózka?! To na prawdę straszne, że ludzie w MIEJSCACH PUBLICZNYCH rozmawiają, czy na czymś jeżdżą i nie raczą się zamknąć i iść w ciszy na paluszkach bo matka z dzieckiem idzie. No skandal! Najlepiej, zeby ludzie bezdzietni w ogóle nie wychodzili z domu, albo chodzili ciągle w milczeniu bo mogą przeszkadzać jakiejś matce na spacerze. Chcecie, żeby ludzie akceptowali wasze dzieci, a jednocześnie same chcecie się izolować od społeczeństwa strefami dla matki z dzieckiem. Zalicie się, że ludzie mają was dość a same dajecie im ku temu powody. To właśnie przez takie roszczeniowe matki ludzie mają źle zdanie o kobietach z dziecmi. Jednak najbardziej rozbawił mnie fragment: "dopóki kobieta nie urodzi dziecka jest sfrustrowana, bo to jest życiowe powołanie każdej z nas". No cóż, każdy ma inne priorytety i cele w życiu. To, że kobieta jest przystosowana do rodzenia dzieci nie znaczy, że to jej powołanie. Nie każdy marzy o gromadce dzieci i roli żywego inkubatora. I śmiem twierdzić, że to kobiety z dziecmi częściej są sflustrowane, niż te bezdzietne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
abc
(Ocena: 5)
2016-09-29 12:51:22

Większej głupoty nie czytałam. Że niby wychodzi kobieta na spacer z dzieckiem i wszyscy mają być ciszej i byle dzieciaka nie obudzić. Pfff

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-09-20 14:10:44

Ja bylam ta karierowiczka ktora krzywo patrzyla na rozwydrzone dzieci i matki ktore nie sa w stanie ich upolnowac i wiem jak bardzo mnie to denerwowalo. Dlatego jak urodzilam dziecko to robie wszystko zeby do takich sytuacji nie doprowadzic. Dobre planowanie i da sie wszystko poukladac. Nie widze powodu zabierania 2-latka do centrum handlowego, jak ja chce na zakupy to maly zostaje z ojcem na kilka godzin. Jak oboje chcemy wyjsc do restauracji to dogadujemy sie z dziadkami. Czasem na spacerze usiade w kawiarni ale jak dziecko zaczyna marudzic to uspokajam a jak sie nie da to wychodze jak najszybciej bo wiem ze ja sama bedac w takim miejsu chcialabym sie zrelaksowac a wszyscy wiemy ze placz dziecka w tym nie pomaga. Zgadzam sie ze matkom powinny przyslugiwac male przywileje, ale nie przesadzajmy, do zajmowania sie dzieckiem nie potrzeba doktoratu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-20 22:46:53

Nie rozumiem dlaczego tak trudno komuś pojąć, że są matki, które nie mają przy sobie ani partnerów, ani dziadków, ani innych wszystkich świętych do pomocy, nie mają też służącej od robienia zakupów czy załatwiania spraw urzędowych.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-21 15:32:08

Wybacz, ale to już świadczy o tych kobietach. Można nie mieć rodziny, facet może odejść, ale czy taka kobieta nie ma ANI jeden przyjaciółki/koleżanki, która mogłaby ją czasem poratować? Tylko bardzo toksyczna osoba jest w stanie nie mieć przy sobie kompletnie nikogo. Oczywiście, że nawet jak ma to tamta nie jest w stanie pomóc zawsze, bo ma swoje życie i swoje sprawy, ale czasem by mogła. No, ale tak to jest jak ktoś na siłę chcę być samowystarczalny, nie chce niczyjej pomocy, a później się nad sobą użala.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-25 00:32:00

Nie sądzisz, że dorośli ludzie mają swoje sprawy i swoje rodziny i nikt ci nie bedzie co 2 dni po sklepach latał, dzieci pilnował i gaci kupował, bo przyjaciólki mają po prostu swoje życie i czas 1-2 razy w tygodniu. Rodzinę mążna mieć w innym mieście, bo często się czlowiek przeprowadza "za pracą", a w dzisiejszych czasach partnerzy pracują sporo żeby cały ten majdan utrzymać, często na delegacjach lub w innych krajach

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
aa
(Ocena: 5)
2016-09-19 22:35:32

Obie panie reprezentują bardzo zawyżone horyzonty. Po pierwsze- nie każda kobieta chce/ może mieć dzieci. I trzeba to uszanować. Ale dla mamusiek z odpieluszkowym zapaleniem mózgu bezdzietna kobieta to zawsze będzie karierowiczka. A chyba lepiej nie mieć dziecka niż je mieć i go nie kochać, prawda? Druga sprawa- jakoś nie zauważyłam by ludzie celowo stawali na miejscu wyznaczonym dla wózków. Zawsze się każdy odsuwał i nie raz ktoś pomagał wnieść wózek do autobusu czy tramwaju. Ja też się odsuwam i przechodzę w inne miejsce, jak widzę że wsiada matka z wózkiem. Trzecia sprawa- centrum handlowe to nie miejsce dla zapłakanych, rozwydrzonych dzieci. A niejedna matka mnie staranowała wózkiem bo nie patrzyła przed siebie albo pozwoliła dziecku wywalić kosmetyki w drogerii bo córunia się nudzi. Małe dziecko płacze ale to starsze można jakoś upomnieć czy uspokoić bo nie każdy gość kawiarni chce słuchać wrzasków czy pisków bo dzieci biegają wokół stolików a rodzice mają to w nosie. Szanujmy innych a będziemy szanowani

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-09-19 20:45:43

Doszłam do zdania o "leniwych, sfrustrowanych karierowiczkach" i o tym że bycie matką to "życiowe powołanie każdej z nas" i już dalej nie czytam. Nie warto. Jeden wielki bełkot spowodowany pieluszkowym zapaleniem mózgu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-19 20:53:01

Najgorsze jest to, że takie sfiksowane baby robią złą opinie normalnym matkom.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-20 14:13:07

Dokladnie. Wlasnie przez takie 'przypadki' mlode matki maja taka zla opinie w spoleczenstwie. A wystarczyloby nie wtukac nosa w nie swoje sprawy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
EM
(Ocena: 3)
2016-09-22 17:09:04

Bardzo lubię to sformułowanie"pieluszkowym zapaleniem mózgu"albo komentarze typu"urodziła mózg razem z dzieckiem"Zawsze kiedy to słyszę/czytam staram się podchodzić do osoby wypowiadającej się w ten sposób z dystansem.Bo w końcu ludzie używający takich zwrotów nie należą do tych z rozwiniętym zmysłem empatii.Co się tyczy miesc publicznych ludzie ogólnie są głośni.Psy szczekają,nastolatki śmią się i plotkują na cały głos,chorzy i stari ludzie pokasłują,a dzieci płaczą.Takie są odwieczne prawa natury.Zwrócić uwage matce żeby uciszyła płaczące dziecko,to jak kazać psu szczekać ciszej.W obu przypadkch jest to ich pierwotny naturalny sposób komunikacji. Karierowicze mówią o pracy,nastolatki o gwiazdach popu,a starsi ludzie lubią opowiadać o przeszłości,więc proszę nie dziwcie się kiedy jakaś matka mówi o dzieciach.Więcej tolerancji i zrozumienia dla innych.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-19 20:22:35

PIERSZEŃSTWO?!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-09-19 19:01:38

Hahahahahahahahaha, nastolatka ma wziąć deskorolkę do ręki bo jaśnie pani mamusia wyszła z dzieckiem. Chciałabym zauważyć że to dziecko tej pani, a nie całego świata. I to ta pani ma się martwić, a nie cały świat. To samo kłócąca się para.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-20 04:07:20

No dokladnie.. mam na ulicy na paluszkach chodzic bo czyjes dziecko spi? Hahaha dobre sobie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-19 17:42:02

Niestety nie jesteś pod ochrona ,tylko dlatego ,ze urodzilas dziecko . Dla ludzi jesteś tylko człowiekiem ,matka z dzieckiem i nie ważne ile masz tych dzieci ,ponieważ to nikogo nie interesuje .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-09-19 17:19:13

*które w przeciwieństwie do leniwych, zapatrzonych w siebie karierowiczek podjęły trud wychowania człowieka i dały państwu nowego obywatela* ha ha ha ha, cóż za, za przeproszeniem, ból dupy bije od tej *matki polki*. TRAGEDIA.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-19 16:31:03

obie strony mają trochę racji. z jednej strony zgadzam się z matkami, że jest trochę dyskryminacja, że ludzie nie przestrzegają przepisów mówiących np. o ustępowaniu miejsc w komunikacji miejskiej (tak, są takie przepisy, należy ustępować kobietom w ciąży i z małymi dziećmi jeśli stoimy/siedzimy na oznaczonych dla nich miejscach), że ludzie patrzą krzywo na matki z dziećmi które czasem zapłaczą (serio, to taki wielki problem? słuchawki w uszy i po sprawie. dzieci czasem płaczą i tyle)... to prawda że matki i ich dzieci to tacy sami obywatele jak cała reszta i mają prawo korzystać z przestrzeni publicznej bez krzywych spojrzeń i uwag. ale jak można oczekiwać od innych ludzi że będą chodzić na paluszkach bo dziecko śpi? jeśli dziecko ma słaby sen trzeba porę drzemki spędzać z nim w domu i tyle. matki, wy też nie jesteście świętymi krowami i nie możecie ludziom ograniczać życia bo wy wychodzicie z dziećmi! ludzie mają obowiązek zwalniać przeznaczone dla was miejsca, jest też niepisana zasada żeby przepuścić matkę z dzieckiem w kolejce do kasy/lekarza bo jest to po prostu przejaw kultury osobistej, ale nie mają obowiązku rezygnować ze swoich codziennych zajęć nawet na sekundę tylko dlatego że po drodze napatoczy się śpiący niemowlak... to już jest naprawdę gruba przesada...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz