Otyłość dzieci to wina rodziców!

24 Marca 2009

Chipsy, gazowane napoje i siedzący tryb życia – to najczęstsze z przyczyn otyłości wśród dzieci. Lekarze nie mają złudzeń – tak szkodliwe nawyki to wina złych przyzwyczajeń rodziców. Zobacz, jak uzdrowić jadłospis twojej pociechy i oszczędź jej problemów z nadwagą!

Otyłość dzieci to wina rodziców!

W polskiej kulturze przyjęło się, że małe dzieci powinny być pulchniutkie – tego wymagają od nich dziadkowie, ciotki i sąsiadki. Słodkie „pyzy”, „kluseczki” i „pulpeciki” świadczą o dobrobycie i trosce ich rodziców oraz wspaniałych zdolnościach kulinarnych mamy. Czy jednak słusznie tuczymy naszych milusińskich od najmłodszych lat?

Profesor Marek Naruszewicz, który udzielił ostatnio wywiadu dla „Gazety Wyborczej”, alarmuje, że nadmierne dokarmianie dzieci to początek otyłości na całe życie.

Wszystko zaczyna się z chwilą, gdy maluch jest już na tyle duży, aby mógł jeść cukierki i chipsy, które popije ulubionym napojem gazowanym. W międzyczasie obejrzy w telewizji reklamę magicznego batonika, który doda mu nadprzyrodzonej siły, a na koniec pójdzie z tatusiem na obiad do osiedlowego fast foodu. Tak wygląda klasyczny przykład początków znajomości z wysoko przetworzoną żywnością, która z biegiem lat przeradza się w prawdziwe uzależnienie. Ulubioną oranżadę zastępuje wtedy napój energetyczny, a fast food w towarzystwie taty - fast food w towarzystwie znajomych. Oliwy do ognia dolewa siedzący tryb życia, którego dzieci również uczą się od swoich rodziców. Jeśli widzą, że ulubionym zajęciem taty jest leżenie na kanapie przed telewizorem, a mamy - plotkowanie przez telefon z przyjaciółką, samo też nie ma ochoty na podjęcie jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Nic więc dziwnego, że Polska zajmuje niechlubne, ostatnie miejsce pod względem ilości ruchu, jaki podejmujemy w codziennym życiu.

Efektów takiego stanu rzeczy nie trzeba szukać daleko – aż 11% nastolatków cierpi na nadciśnienie, a 5% z nich musi być leczona farmakologicznie. Profesor Naruszewicz przyznaje, że polskie dzieci są również zagrożone stanami miażdżycowymi, które mogą się pojawić jeszcze przed narodzinami. Dzieje się tak, jeśli mama je zbyt dużo i zbyt tłusto w ciąży, zbyt często sięga po przetworzoną żywność, a zbyt rzadko po warzywa i owoce. I mimo że na początku zmiany miażdżycowe przebiegają bezobjawowo, mogą dać o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie życia (jak to się ostatnio często zdarza, już w okolicach 30-ki). Dlatego dzisiaj lekarzy i pielęgniarek nie dziwi fakt, że do szpitala trafia 32-latek z zawałem serca albo 28-latek z udarem niedokrwiennym mózgu. I właśnie takie stany ryzykują rodzice małych tłuścioszków, którzy w przyszłości mogą mieć na sumieniu, obok miażdżycy i nadciśnienia, liczne choroby swoich dzieci, m.in. cukrzycę, uszkodzenie układu kostnego, zwiększoną podatność na nowotwory macicy, piersi, pęcherzyka żółciowego czy jelita grubego, chorobę niedokrwienną serca, zwyrodnienia stawów oraz poważne zaburzenia związane z podniesionym stężeniem cholesterolu we krwi.

Jak zmienić złe nawyki?

Zmiana złych nawyków wymaga pracy i czasu, ale jest możliwa. Doskonale widać to na przykładzie Finlandii, gdzie programy profilaktyczne i prozdrowotne masowo nauczyły społeczeństwo fińskie, jak zdrowo żyć. W rezultacie poziom cholesterolu we krwi statystycznego Fina spadł o blisko 35%!

W Polsce powinniśmy zacząć od jedzenia ryb. Przeciętnie, każdy z nas zjada jedynie 5 kg ryb w roku, a dla porównania, w krajach skandynawskich, statystyczny obywatel spożywa ich aż dziesięć razy więcej. W efekcie ludzie żyją tam 12 lat dłużej niż w Polsce, a wskaźnik przedwczesnych zgonów (poniżej 64. roku życia) jest o 60% niższy.

Profesor Naruszewicz radzi również, aby włączyć do diety dzieci (a przy okazji swojej) więcej owoców i zielonych warzyw, które chronią przed rakiem. Oprócz tego należy wyeliminować z jadłospisu nadmierne ilości cukru oraz soli i jak ognia unikać chipsów, w których skład wchodzi trujący związek - akrylamid. Może on stać się przyczyną uszkodzeń układu nerwowego, spowolnienia metabolizmu, a nawet chorób nowotworowych.

Równie ważne jak zmiany w diecie jest zwiększenie codziennej aktywności fizycznej. Gdy się ruszamy, zmniejszamy ryzyko stanów miażdżycowych oraz pobudzamy organizm do produkcji enzymów redukujących wolne rodniki. Poza tym, uprawiając nawet najlżejszy sport, tracimy tłuszcz, a nie tkankę mięśniową, tak jak podczas stosowania diety.

Jeśli trudno ci znaleźć czas na regularny wysiłek fizyczny, zacznij ty, jako rodzic, od metody małych kroczków i namów do jej stosowania również swoje dziecko. Wspólnie zrezygnujcie z windy, a samochód zamieńcie na rower. Codziennie wieczorem spacerujcie około 20 minut - to nieduże poświęcenie, a będziecie mieli okazję się dotlenić i rozprostować kości.

Gwarantujemy, że tyle wystarczy, aby poczuć się lepiej i poprawić kondycję organizmu. Ważne, by stopniować ruch, ponieważ systematycznie zwiększana porcja sportu pomoże ci odpowiednio wyrzeźbić ciało.

Zobacz także:

Kobiety łatwiej tyją

Dlaczego tyjemy?

Nadia Tyszkiewicz

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (303)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-27 23:42:18

Ja mam 14 lat i waże 48 kg przy wzroście 160cm;/ Koleżanki mi mówią,że mam idealną wagę,ale mi sie wydaje,ze tak nie jest.Nie wiem jak dziecko można doprowadzić do takiego stanu.Najbardziej to babcie tuczą.Dla nich zawsze każdy jest za chudy ;// Moja babcia nawet jak da mi obiad,to za 5 minut pyta się czy nie zrobić jeszcze jakiejś kanapki;( To jest takie denerwujące;/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-10 11:36:45

sądze,że ja jestem gruba bo mam 13 lat 155 wzrostu i waże 53 kg. al to wina rodziców a zwłaszca mamy zawsze mi mówiła,ze dobrze wyglądam nie jestem gruba ani nic...więc jadłam co chciałam i sie tym nie przejmowałam do czasdu kiedy zaczęli sie ze mnie nasmiewać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-10 11:34:49

ja mam 13 lat 157 wzrostu i waże jakieś 52 kg. mama mi opowiadała,ze gdy byłam jescze malutkim dzieckiem wszyscy mówili ,ze ejstem za chuda,ze jak to możlwie,że dziecko tak wygląda powinnam wiecej jeść wiec mama sie tym przejęła i zcazęła mnie bardziej karmić aż wkoncu wyszło co wyszło.... Ale wsytarczy poćwiczyć i nie podjadać jeśc zdrową żywność i unikać fast foodów ; )

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-01-05 10:08:17

otyłość nie ma żadnego związku z rodzcami moze to byc rodzinne.. z przed kilku pokolen..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-07-18 19:17:06

m2Yon5 jdpouhzqpyel

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-07-17 13:45:25

eR2G5l ibiyxjzfjors

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-07-16 15:26:40

With the bases loaded you struck us out with that asnewr!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-06-03 22:52:45

Ja mam 153 cm wzrostu , a ważę 32 kg . Mam 13 lat

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-09-01 13:57:30

ja ważę 45 kg przy wzroście 177 i mam gdzieś że jestem gruba i wyglądam jak słoń

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-04-29 13:44:54

Gruba ? ja waże 53 przy 178.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-02-22 20:17:55

wyglądasz jak słoń nie przerazaj mnie masz totalną niedowage .!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-16 11:50:44

To właśnie przy problemach z odżywianiem, przy zwalczaniu otyłości, również cukrzycy typu 2, niezmiernie pomocne są tabele z produktami odpowiednio prozdrowotnie, odchudzająco sklasyfikowanymi tzw. __INDEKS ŻYWIENIOWY, tj. IŻ produktu. Skuteczne i warto !! P. S. __INDEKS ŻYWIENIOWY, a; __INDEKS GLIKEMICZNY, to dwa różne spojrzenia na realia przyrodnicze. IŻ; to identyfikacja ewolucyjnych dokonań przyrody. IG; to marketing, obłuda i biznes. Zobacz też; CHLEB na OTYŁOŚĆ, wg: IRL KRAKÓW.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz