Niania biła moje dziecko

08 Sierpnia 2016

Ala i Kamila opowiadają o przemocy opiekunek... z doskonałymi referencjami.

bicie dziecka

Dziecko to dla każdej matki najdroższa istota na świecie, dlatego pragnie dla niego wszystkiego, co najlepsze. Jedzenia, zabawek, szkoły i kiedy zachodzi taka potrzeba... niani.

Niestety nie zawsze ma komfort oddania dziecka pod opiekę dziadków. Bardzo często najlepszym wyjściem z sytuacji jest dla niej zatrudnienie opiekunki do dziecka. To powinna być osoba z odpowiednimi kwalifikacjami i doświadczeniem. Najważniejsza jest jednak prawdziwa troska, zaangażowanie oraz empatia. Niektórym nianiom brakuje trzech ostatnich cech. Zamiast nich przejawiają agresję słowną oraz fizyczną.

Tydzień temu na naszą skrzynkę pocztową doszedł mail Ali. To 29-latka z Rzeszowa, matka 10-miesięcznego Kubusia. Młoda kobieta opisała historię, która niedawno jej się przytrafiła. Chodzi o nianię. Kobieta przez miesiąc dręczyła dziecko pozostawione pod jej opieką. Niestety nie jest to odosobniony przypadek. Do agresji ze strony niań dochodzi dość często. Dzięki forom internetowym udało nam się dotrzeć do jeszcze jednej matki, która doświadczyła tego samego. Zgodziła się na krótką rozmowę, aby przestrzec inne kobiety, że nie można wierzyć nikomu.

Zobacz także: Rola ojca w wychowaniu dziecka. Kluczowa czy... żadna?

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (35)
ocena
3.7/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-25 02:23:18

Nigdy nie zatrudnię niańki mimo, że sama byłam kiedyś nianią. Za dużo się nasłuchałam o tym co wyprawiają inne

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-10 00:08:49

Dlatego ja nie zatrudnię niańki. Kto jak kto ale dzieckiem najlepiej zajmą się rodzice lub dziadkowie. Jak czytałam artykuł to płakać mi się chciało bo tak bardzo jest mi żal i szkoda tych małych istot które nie są niczemu winne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-09 20:47:28

Pracuje w żłobku, czasem podniosę głos, ale nigdy nie uderzyłabym dziecka. Moja zasada w pracy to: dziecko wyspane , najedzone i z suchą pieluchą to dziecko zadowolone, po za tym kocham te moje urwisy :p

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-09 14:16:30

Powiem tak sa i zli rodzice oraz zle nianie jednak bywaja mile i fajne obie strony. Wszystko zalezy od podejscia, milosci, czasu poswieconego dzieciom. Wazna jest komunikacja na kazdym poziome: dziecko-rodzic, rodzice-niania. Pamietajmy o tym.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-08 12:46:23

Żadna nianka nie zastąpi matki. Jestem w stanie zrozumieć matki oddajace małe dzieci pod opiekę nianki gdy te robia dużą karierę i zarabiają po 20-30 tys /mc, w innym wypadku nie, zwłaszcza jak na nianię wydają prawie tyle co zarobią a ida do pracy "żeby nie zwariować" bla bla.. Nianki tylko hodują dzieci a wiadomo że małe dziecko najbardziej potrzebuje bliskości matki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-08-09 00:49:49

Dzieciaku 20-30 tysięcy to w tym kraju z 5 społeczeństwa zarabia. Głupoty gadasz i tyle zarabiam 5800 dla mnie sporo, na nianie wydajemy z mężem 1800 zł jak łatwo policzyć zysk i tak spory. Nie każdy chce wegetowac w mieszkaniu w bloku jak plebs, a dom trzeba utrzymać. Po drugie moja mała jest dumna ze mnie, a dzieci tak zwanych kur domowych na zajęciach zmyslaly gdzie to ich matki nie pracuja, wychowawczyni poruszyła ten temat na zebraniu. Śmiechu warte, ale taka prawda, że trzeba mieć jakieś osiągnięcia choćby drobne by być szanowanym chociażby przez maluchy nie mówiąc o reszcie. Z resztą jaki to przykład dla dziecka kura domowa? Żaden.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 4)
2016-08-09 08:43:14

Kura domowa "hoduje" kolejną kurę domową :) Coś takiego zauważyłam wśród znajomych, jak matka nie pracowała to córeczka zaraz po ślubie - dziecko i już nie wróci do pracy, oj nie. Te kobiety które miały matki, które to się brzydko mówi "karierowiczki" idą w ich ślady. Podziwiam te drugie. Z dzieckiem na utrzymaniu męża lub opieki społecznej każda głupia potrafi

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-08-09 10:03:11

Ale co was obchodzi jak żyje ktoś inny? Widać właśnie tą waszą kulturę i obycie. Ludzie są różni, mają różne wizje życia. Jednej szczęście będzie dawać robienie kariery, innej siedzenie w domu z dziećmi. Ludzie czasem robią coś na siłę nie dlatego, że tego chcą, tylko dlatego, że właśnie innym tak łatwo przychodzi komentowanie i ocenianie innych. Sama pracuję, ale nie mam NIC do tych które tego nie robią, bo np nie muszą. To jest ich sprawa. Dzieci się powinno wychowywać przede wszystkim na dobrych ludzi, a dla was z tego co widzę najważniejsze jest by uczyć, że mamusia jest cudowna bo jest bizneswoman, a ktoś tam jest beznadziejny bo ma gorszą pracę. Jeśli mąż dobrze zarabia i kobieta ma ten komfort, że może sobie wybrać czy chcę pracować czy też nie ( albo na odwrót ) to to jest ich sprawa. Ja gdybym nie musiała też wolałabym nie chodzić do pracy na 8h dziennie, tylko w tym czasie np robić sobie jakieś kursy, szkolenia, podróżować.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-09 13:06:15

True.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-09 13:11:00

Biedne dzieci tych "karierowiczek", oj biedne. Chyba, że pracuja 8-16 i to samozwancze karierowiczki, inaczej współczuję dzieciom które widzą matkę godzinę dziennie albo i mniej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
do Anonima z 10:03:11
(Ocena: 5)
2016-08-09 21:28:10

Przynajmniej znalazł się ktoś mądry na tym portalu... Zgadzam się w 100!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-08-10 16:14:43

Jestem dorosłym dzieckiem "karierowiczów". Moi rodzice zawsze uważali się za lepszych od "biednego plebsu" bo mają kasę... no ale właśnie, mieli tylko pieniądze. Całe dzieciństwo opiekowały się mną opiekunki, rodzice całe dnie byli w pracy, albo delegacjach. Co chwile wyjeżdżali na wakacje ( jak się później okazało często osobno, ze swoimi kochankami ), a ja siedziałam z niańkami ( parę opiekowało się mną przez krótszy czas, jedna z którą mam kontakt do dzisiaj właściwie mnie wychowała). I szczerze? To właśnie tą moją nianię z dzieciństwa, która nazywam ciocią zawsze traktowałam jak moją mamę, to ona się mną opiekowała, to ona spędzała ze mną czas, rozmawiała ze mną, to jej mogłam się zwierzyć. Dla rodziców liczyło się tylko to jak się uczę, czy można się czymś pochwalić i obwieszczanie wszędzie na około ile to oni mają kasy i co to oni sobie nie kupili. Nie utrzymuje z nimi kontaktu od moich zaręczyn ( mój facet był według nich za biedny, woleli dla mnie innego kandydata - był złym, apodyktycznym człowiekiem ale miał kasę ). Nie żyje na takim poziomie w jakim się wychowywałam w dzieciństwie ale wcale za tym nie tęsknie, mam świetnego faceta który zarabia przeciętnie ( kiepsko w porównaniu do tego ile moi rodzice ), ale jest świetnym człowiekiem, na którego mogę zawsze liczyć, z "ciocią' do dziś łączą mnie bliskie i serdecznie relacje, a rodzice? Dalej są tacy jacy byli, nie liczą się dla nich żadne uczucia, najważniejszy jest tylko lans i kasa. Matka ani ojciec poza zarabianiem pieniędzy i wykorzystywaniem pracowników nie potrafią robić niczego innego, nie mają szacunku do innych ludzi, nawet do siebie na wzajem. Ojciec poza rządzeniem ludźmi, wyzywaniem ich nie potrafi niczego, ma dwie lewe ręce do dbania o dom i "męskich rzeczy", matka tak samo, poza strojeniem się, mściwością i rządzeniem innymi nie robi nic innego. Nigdy w życiu nie zrobiła nawet normalnego obiadu w domu. Jestem im wdzięczna tylko za jedno, za to, że któregoś dnia zatrudnili na opiekunkę moją "ciocię", bo dzięki niej poznałam co to miłość, opieka i człowieczeństwo, a nie chłodne kalkulowanie wszystkiego i mieszanie innych z błotem tylko dlatego, że nie mają na koncie tyle pieniędzy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-10 18:06:57

Jestem świetnym przykładem na to, że nie masz racji. Moja mama zrobiła ogromną karierę a ja powinnam być z niej dumna i ja szanować jak czytam w komentarzach ale tak nie jest, bo moje dzieciństwo wspominam jako jedną wielką tęsknotę za nią, setki razy zasypialam płacząc w poduszkę bo mama znów nie zdążyła z pracy przed moim pójściem spać.. I wbrew temu co napisalas, szybko wyszlam za mąż i urodzilam dzieci by mieć namiastkę utraconej w dzieciństwie bliskości, swoim dzieciom nie żałuję "siebie" bo wiem jak ten brak boli. Z mamą aktualne mam kontakt ograniczający się do uroczystości, nie czuje potrzeby na więcej. Także mamy karierowiczki zastanówcie się czy naprawdę warto..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-08 11:29:53

Jak mamusie takie oburzone opiekunkami to powinny same brać odpowiedzialność za swoje dziecko, a nie mieć problem, że obca kobieta może mu zrobić krzywdę. W każdym zawodzie są źli ludzie policjant może być sadystą, opiekunka też, ale i lekarz i piekarz itd. Znam kilka opiekunek nie dosyć, że matki chcą jej dać pod opiekę 5 małych dzieci to jeszcze najlepiej jakby za 200 zł miesięcznie pracowała. Może płaćmy wszystkim mamusiom po 5 tysięcy żeby w domu siedziały i swoje własne dzieci wychowywały. Zrobiłaś sobie dziecko, a nie pasuje ci opiekunka siedź z nim w domu albo niech zrobi to twój mąż. Zero odpowiedzialności. 500+, przywileje to może jeszcze opiekunka od państwa?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-08-08 12:07:22

To nie jest zero odpowiedzialności. Kobieta z mężem chciała wynająć opiekunkę i akurat natrafiła na takie przypadki. Nie jest powiedziane, że każda opiekunka taka jest. To są tylko przykłady więc nie wiem o co te nerwy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ona
(Ocena: )
2016-08-08 12:09:43

Idź się leczyć.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-08 13:55:49

Państwo powinno zapewnić żłobki! A tego nie robi. Niestety wiele kobiet popada w depresje siedząc w domu z dzieckiem i lepiej żeby wróciły do pracy. Dziecko niani wiecznie potrzebować nie będzie a jak kobieta wypadnie z rynku pracy na pare lat to praktycznie nie ma szans wrócić.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-08 16:17:18

Widzę wysoki poziom na papilocie. :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ona
(Ocena: 5)
2016-08-08 16:18:32

Pierwsze słyszę żeby nie było żłobków.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-08 16:21:47

Nie do końca się zgodzę z ta koszmarna wizja powrotu do pracy. Trzeba w tym czasie myśleć też o sobie. W ciągu okresu wychowywania dzieci trzeba robić podyplomowki, kursy, dbać o języki obce.. W jedna czy dwie soboty w miesiącu może mąż czy babcia zająć się dzieciakami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-08 16:30:49

To lepiej żeby nie robiły sobie dzieci jak wiedzą, że będą musiały z nim być w domu albo niech zamienią się z mężem to też rodzic. W takim razie po co te dzieci rodzą? Zająć nie ma się kto, bo mamy dostaną depresje, a ojcowie nie zostaną w domu, bo to takie niemęskie. To decyzja dwojga ludzi, że będą mieli małego człowieka w domu. Państwo nic nie musi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Agag
(Ocena: 1)
2016-08-08 18:30:03

Widać, ze rodzice cię nie kochali.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-08 19:43:50

zeby miec dziecko trzeba miec pieniadze, czyli prace. Skoro panstwo zapewnia szkole dla dzieci, to niby czemu nie zlobki?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-08 21:17:20

Co złego jest w tym, że ciocia czy babcia popilnują dzieciaczka na weekend czy kilka godzin. Rodzice muszą zajmować się własnym dzieciątkiem ale jak babcia weźmie na weekend to nie będzie to miało jakiegoś dużego wpływu na dziecko. Trzeba też pracować i zadbać o siebie. Rodzice to nie tylko pieluchy i siedzenie na dupie 24/7.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-09 10:10:08

Babcia na weekend czy kilka godzin spoko. Ale za nianie dzień w dzień robić nie będzie i nie powinna. Jak chce się mieć pieniądze to trzeba iść do pracy. Gdyby były dostępne państwowe żłobki nie byłoby problemu. Może w małych miejscowościach są, ale w warszawie miejsca w nich dostają według dochodów, więc jak zarabiasz 4000 no to nie ma dla ciebie miejsca i musisz wydać na nianie ok 2000. Połowa pensji... Potem na prywatne przedszkole bo w publicznych nie ma miejsca, znowu 1500 i skąd na to nabrać? A rachunki? A życie? A kupić coś dziecku? A życie w warszawie jest drogie i nawet jak w dwie osoby masz 10 tysięcy to wcale w luksusie żyć nie będziesz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-09 11:18:18

Każdy ma inaczej. Ja żyje w małej miejscowości gdzie miejsce zawsze dla malucha jest, gorzej mają jak piszesz ludzie z wielkich miast. Niestety życie takie jest trzeba sobie dawać jakoś rady.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-08 11:13:37

niania

Brawo! Kolejny artykuł oczerniający opiekunki do dzieci. A może tak napiszecie coś dobrego o nianiach? Nie każda jest sadystką :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-08-08 15:33:58

Racja! Za każdym razem wszyscy tylko przestrzegają przed opiekunkami do dzieci czy seniorów. A rzadko kiedy ktoś pisze artykuły o pozytywnych stronach zatrudniania niań. Sama pracuję zawodowo jako niania do dzieci i to boli, że tak ten zawód jest oczerniany. Wygląda to tak, jakby każda niania była jakąś psychiczną sadystką - czy nauczyciele, przedszkolanki itd. też są w taki sam sposób opisywane... nie. To czemu nianie (najczęściej mają takie same kwalifikacje co nauczyciele czy przedszkolanki) mają tak złą reputację?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Korek
(Ocena: 5)
2016-08-09 21:05:31

My też mamy takie opinie :/ niestety. Nauczycielki przedszkolne

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-08 09:08:14

Zazwyczaj po prostu matki są skąpe! Pamiętam jak koleżanka zatrudniała nianie, była polecona przez 4 rodziny wiele lat doświadczenia kursy itd. Nie twierdzę, że była lepsza, bo miała w tym kierunku wykształcenie, ale inne dzieci którymi się opiekowała ubóstwiały ją. Niestety chciała normalnej pensji nie głodowej i ubezpieczenie miała przychodzić 5 dni po 8h do pracy i co drugi weekend, ale koleżanka stwierdziła, że ona nie będzie na jakąś kobietę pracować i proponowała 500 zł na miesiąc. Normalne jest to, że jak chce się zatrudnić nianie to jest to jej praca za którą musi się utrzymać, więc wzięła straszą panią "bo dzieci i wnuki swoje wychowała" a potem się wydało ile siniaków dzieciak miał okazało się, że na starość pani cierpliwości nie ma.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-08 08:43:51

Miałam podobną sytuację tyle,ze z dziewczyną która przychodzila na korepetycje do naszego syna. Sześciolatek w pierwszej klasie,do tego dwujęzycznych,żeby mu pomóc opanować ortografie,bo niestety miał problem z pisaniem,zatrudnilismy nauczyciekle,świeżo po studiach.na początku wszystko było ok. Dramat mojego syna rozgrywał się w jego pokoju,przez 3 godz dziennie 4 razy w Tyg!!!!!! Ona sama twierdziła,ze mały jest bardzo mądry Ale trzeba włożyć duuuuuzo pracy bi zapewne jest dyslektykiem,jest nadpobudliwy ruchowo i jakieś tam inne pierdoly. Ona nie miała doświadczenia,chciała je.zdobyć ucząc moje dziecko,a kiedy maly grymasil tłukla go pięściami i uda,barki,albo szarpala za rękę tak,ze spadał z krzesła.do tego byl zastraszony,nie mówił nam nic,bo jak powie to ona naskarzy w szkole i Bóg wie co jeszcze mu naklamala i czym go syraszyla. Koszmar trwal miesiąc,może troche więcej,zauważyła to wychowawczyni syna. Bo Stał sie agresywny. Ja samą słyszałam jak mówiła podniesionym glosem,Ale to bardziej była prośba niż groźba,by pisał,by siedział spokojnie Itp Pewnego dnia usłyszałam płacz i weszłam do pokoju. Na podlodze przewrocone krzesło,potargane kartki w zeszycie wywalone książki,i syn zaslaniajacy twarz ramieniem...ona biła go książkami po glowie i plecach,pięściami po ramieniu i nogach.syn byl zastraszany dlatego nic nie mówił...nie wzywalismy policji bo jak mam udowodnić,nie mam też siły targac jej po sadach itp. Opowiedzialam cała historię w szkole,byl też psycholog,ona pracy tam nie znajdzie,a do tego opowiedzialm też największym plotkarom . Mieście wiec wiadomo jakie referencje ma teraz....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
zdsrvfe
(Ocena: )
2016-08-08 14:01:38

Szesciolatek dopiero uczy sie kreslić litery i matka uwąza że syn musi miec korepetycje z ortografii - dobre Ortografia na dobrą sprawę zaczyna się w 2 klasie i to tak delikatnie wprowadzana, mało tego nie jest oceniana i nikt nie kładzie na nią nacisku wiec nie rozumiem sensu tych korepetycji.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-08 19:42:45

Pewnie to jakaś przewrazliwiona matka,która chce,żeby jej dziecko było idealne w każdym calu :D.Daj dziecku żyć,kobieto,ono się jeszcze zdąży nauczyć wszystkiego!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-08-09 21:37:41

6 latek miał korepetycje z ortografi 3 godziny i to 4 razy w tygodniu 0.0 O matuchno daj żyć temu dzieciakowi!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-08 03:36:35

Ja sama jako dziecko w pierwszych latach podstawówki mialam różne nianie.. Z perspektywy czasu moge ocenić, że tylko jedna z nich była normalna i nadawała się do tej pracy (bylam grzecznym niesmialym dzieckiem)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz