HISTORIA AGATY: „Moje dziecko ma Downa”

25 Października 2016

Matka upośledzonego dziecka musi zmierzyć się nie tylko z jego chorobą, ale i okrucieństwem ludzi. Jak radzi sobie Agata?

dziecko z zespołem downa

Dziecko z zespołem Downa różni się od normalnych dzieci zarówno wyglądem, jak i sposobem bycia oraz inteligencją. Jeżeli chodzi o fizyczność wyróżniają je skośne oczy, szerszy nos, rzadkie, delikatne włosy, krótkie palce rąk, szorstka skóra oraz wiotkie mięśnie. Lekarze są w stanie niemalże zaraz po urodzeniu właśnie na podstawie tych różnic ocenić, czy dziecko urodziło się z zespołem Downa. Wraz z jego rozwojem ujawniają się także inne specyficzne cechy. Na pewno można do nich zaliczyć większą ufność, otwartość na ludzi i potrzebę czułości. Dziecko z zespołem Downa często jest też bardziej nadpobudliwe, złości się bez większej przyczyny i jest bardziej drażliwe. W zależności od przypadku zachowania te mogą być bardziej lub mniej intensywne. Podobnie jak upośledznie intelektualne. Nie zawsze zalicza się je do ciężkiego przypadku.

Niestety chociaż osoby z zespołem Dwona mogą sobie świetnie radzić, a nawet osiągać  pewne sukcesy, często są dyskryminowane i traktowane jako gorsze. Zazwyczaj dzieje się to w mniejszych społecznościach, w których upośledzone dziecko jest traktowane jako lokalna sensacja i powód do gadania. Przez takie zachowania cierpi nie tylko ono, ale także rodzic, który przeżywa to podwójnie. `Cierpię za siebie i za dziecko`, jak napisała w mailu do naszej redakcji Agata, mama 10-letniego Daniela.

Na jej prośbę, publikujemy krótką wypowiedź. Kobieta pisze o braku tolerancji w stosunku do dzieci z zespołem Downa. Jej zdaniem niektórzy ludzie nie mają serca i potrafią drugiemu człowiekowi zgotować piekło.

Zobacz także: Matka odrzuciła swoje dziecko! Twierdzi, że to kosmita!

Strony

Komentarze (10)
ocena
4.4/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-29 11:05:39

a

Moja siostra też jest niepełnosprawna, nie ma zespołu downa, ale na pierwszy rzut oka widać, że jest chorym dzieckiem i odstaje od innych. Ja mam 26 lat, a ona 18 i nie przypominam sobie jakiś tragicznych sytuacji, w których ludzie dawaliby nam do zrozumienia, że Natalka jest chora. Jest wręcz przeciwnie. Ludzie są ciekawscy to fakt. Wypytują o chorobą natalii, ale w sposób bardzo serdeczny. Natalka wzbudza u ludzi ogromną sympatie. Natalka przede wszystki chodzi do szkoły specjalnej dla takich dzieci i dla mnie jest to najlepsze rozwiązanie. Po co narażać takie dziecko na ataki ze strony zdrowych dzieci, które nie rozumieją całej sytuacji? Natalka ma w tej szkole super opieke, mnóstwo serdecznych ludzi. Wiadomo ludzie na ulicy widzą,że jest chora, sąsiedzi też, ale nikt nam nie robi z tego powodu przykrości. Ludzie ją bardzo lubia. Zawsze od wszystkich dostaje drobne prezenty, upominki. Praktycznie wszędzie gdzie pójdzie. Naprawdę nie jest tak, źle.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-25 22:45:53

O ile ciężkie jest życie rodzin z dziećmi z Zespołem Downa, o tyle nie do wyobrażenia są ich problemy, kiedy dziecko dorośnie. Zawsze przy takich dyskusjach mówi się o "dzieciach", a mało kto pamięta o tym, że z tych dzieci wyrosną kiedyś niepełnosprawni i upośledzeni dorośli. Dzieci - z Downem czy nie - są słodkie, wiele wad można zrzucić na karb wieku, ale co innego niepanujący nad sobą kilkulatek, a co innego dorosły. Mam przyrodniego starszego brata z Zespołem Downa, ma 29 lat, absolutnie normalnego dla typowego mężczyzny w tym wieku potrzeby seksualne, z którymi nikt nie jest w stanie sobie poradzić, bo tutaj nakazy i zakazy czy tłumaczenia nic nie działają. Jest absolutnie zależny od swojego popędu, kompulsywnie się masturbuje, kieruje swój popęd wobec dzieci! Zostawiony na chwilę z małą kuzynką onanizował się na jej oczach... Do tego dochodzą zachowania agresywne, frustracja, to wszystko się ze sobą łączy. Oczywiście w grę wchodzi też niepanowanie do końca nad swoimi potrzebami fizjologicznymi, a mowa tu o dorosłym, ciężkim i silnym mężczyźnie, który czasem robi pod siebie albo cieknie mu jedzenie z ust. I nie ma co się pieścić i trzeba powiedzieć wprost - to jest akceptowalne jeśli chodzi o dzieci, ale OBRZYDLIWE jeśli mowa o dorosłych. Uprzedzając pytania - psychiatra (a jest pod jego stałą opieką) nie może wypisać leków ograniczających popędy seksualne, gdyż takie leki są niedozwolone, a główną argumentacją jest, że "nie można nikogo pozbawiać tak istotnej części człowieczeństwa jak jego seksualność". Świetnie, poczekajmy aż spuści się go z oczu na sekundę i kogoś zaatakuje. Sugerowano nam też wynajmowanie prostytutki, która załatwi temat tak jak powinien być załatwiony. Tylko jak często? Raz w tygodniu? Trzy razy w tygodniu? A może codziennie? A jeśli wciąż będzie mu mało, to może na każdą prośbę? To jest absolutny absurd. Wykończył naszą rodzinę psychicznie, próbował podpalić dom, podglądał naszą siostrę, mnie obmacywał w dzieciństwie. I jeżeli miałabym powiedzieć szczerze to tak, wolałabym, żeby się nie urodził.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-25 21:10:12

jak sie jest kretynem i daje dzieckoz Downem do normalnej klasy to sie nie trzeba dziwiwc że mu inne dzieci dokuczają

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 2)
2016-10-25 20:57:27

Cóż, cieżko wymagać od rodziców pociech, aby nie opowiadali o swoich dzieciach, tylko dlatego, że twoje nie będzie uczestniczyć w konkursach matematycznych. To samo jest z niewiedzą. Przeciętny Kowalski nie ma obowiązku wiedzieć, że dzieciaki z Downem rozwijają się wolniej, więc zamiast żalić się w internecie, wystarczy się uśmiechnąć i ładnie odpowiedzieć i uświadomić. Nie trzeba od razu zgrywać obrażonej księzniczki. Będę szczera. Też bałabym się zostawić dziecko w towarzystwie osoby z downem. Nie dlatego, że ci ludzie są głupi, czy opóźnieni, ale dlatego, że bywają niezwykle agresywni. Zajmowałam się swego czasu dzieciakami w szkołach specjalnych, takie dzieciaki bywają nieprzewidywalne, a do tego bardzo silne. Niejednokrotnie zdarzały się sytuacje, że ktoś taki siedział spokojnie i ni stąd ni zowąd nagle atakował kogoś w pobliżu. Chociaż nie tylko dzieci z downem. Ogółem upośledzone dzieci bywają agresywne i nie zmieni tego wieczne rozczulanie się nad nimi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-25 12:12:17

Chłopiec mimo wszystko nie powinien iść do normalnej szkoły tylko integracyjnej, to było do przewidzenia, że dzieci będą mu dokuczać. To dzieci, zawsze znajdą się takie w szkole czy w klasie które lubią się popisywać dokuczając słabszym bo wydaje im się że wtedy są fajniejsi ... Mój chłopak ma młodszego brata z downem, mieszka w małej wsi i nigdy nie spotkałam się z tym żeby ktoś gadał coś niemiłego na temat tego chłopaka. Taka jest prawda że będzie wymagał opieki do końca życia bo o ile wszystko rozumie i umie wykonywać proste czynności typu skoszenie trawy (teraz ma ponad 20 lat) itp. to nie mówi (a raczej mówi ale po swojemu, niezrozumiale) i nie umie pisać. Tyle że bardzo dobrze go traktują w domu, rodzina go akceptuje, ma zapewnione że po śmierci rodziców zajmie się nim siostra. Podziwiam jego rodziców, że dali sobie rade wychować kilkoro dzieci w tym jedno z downem. Ja bym sobie pewnie nie dała rady.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-25 18:48:15

to nie jest dobra decyzja ukrywać się przed światem ,bo ktoś będzie się śmiać. Skoro jest tylko minimalnie opóźniony w rozwoju to dlaczego miał by chodzić do szkoły specjalnej i generalnie zaniżać swój potencjał. Jak ludzie niepełnosprawni będą się ukrywać i udawał ,że nie istnieją to sytuacja nigdy się nie zmieni. Szkoła powinna ukarać dotkliwie tych głupkowatych śmieszków

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-26 21:20:45

szkoła integracyjna a specjalna, moja droga to zupełnie inne placówki ;] szkoła integracyjna funkcjonuje jak zwyczajna tylko w niektórych klasach są uczniowie niepełnosprawni w lekkim stopniu (czy to fizycznym czy umysłowym) a do szkoły specjalnej chodza tylko niepełnosprawne umysłowo dzieciaki

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 2)
2016-10-25 09:03:27

Wstęp napisany chyba na bazie własnych wymysłów...Po narodzinach od razu lekarz jest w stanie rozpoznać cechy zespołu. Zespół Downa to nie tylko skośne oczy i agresja. To również wrodzone wady serca, przewodu pokarmowego, narządów zmysłów (wzroku, słuchu), niedorozwiniętę narządy wewnętrzne, zrośnięte odbyty, niewykrztałcone w pełni serca i kilka - kilkanaście opieracji przez pierwsze lata życia. Poza tym, są przypadki, gdzie zespół Downa nie utrudnia nauki ani pracy, a są takie, gdzie jest to zaawansowane upośledzenie uniemożliwiające samodzielną egzystencję.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-26 20:35:18

Lekarz nie ma prawa po porodzie stwierdzić, iż jest to zespół downa. Może powiedzieć o podejrzeniach i prosić jedynie o obserwacje. A i swoją drogą- nie upośledzenie, a niepełnosprawność.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
mama
(Ocena: 5)
2016-10-25 07:50:12

Jak dla mnie w niektórych sprawach mama Daniela jest przewrażliwiona.Posyłając syna do normalnej szkoły musiała sie liczyc z tym ,że dzieci będą dokuczć.Zdrowym też dokuczają Zapomniałam ,że dziecko samo chciało pójść do tej szkoły.No tak,dzieci podejmują same tak ważne decyzje?.Fakt,że inne mamy cieszą sie z osiągnięć własnych dzieci i opowiadając o tym nikomu nie robi krzywdy.Powinna powiedzieć,że Daniel też ma swoje małe i duże sukcesy.Mam wrażenie że mama chłopca chciałaby aby każdy kto stoi obok jej syna ,,skakał" tak jajk ona by chciała.Tak się nie da. Ludzie bywają wredni ,owszem.Ale mam wrażenie ,że z tym nie da się już nic zrobic.Każdą inność traktują jak zło i atakują.Postawa mamy może tu dużo zdziałac.To ,co powie i w jaki sposób młodemu ,kiedy jest atakowany .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
  • Strona 1 z 1