Ten maluszek ma wnętrzności na wierzchu!
2012-01-17
- Tagi:
- moda,
- wady genetyczne,
- serce na wierzchu,
- Hayes Davis,
- przemieszczenie narządów,
- przepuklina pępowinowa,
Malutki Hayes Davis przyszedł na świat kilka miesięcy temu. O tym, że dziecko urodzi się z narządami umiejscowionymi na zewnątrz klatki piersiowej jego mama wiedziała już w 12 tygodniu ciąży.
Kobieta przez całe dziewięć miesięcy była pod ścisłą opieką lekarzy. Również sam poród nie należał do najłatwiejszych. Narodziny odbyły się przez cesarskie cięcie. Gdyby Hayes miał się urodzić naturalnie z pewnością nie przeżyłby porodu. Umarłby, przechodząc przez drogi rodne – tłumaczą specjaliści w wywiadzie dla serwisu The Daily Mail.
Zaraz po porodzie maleństwo dokładnie zdiagnozowano. Tak jak przypuszczano, cierpiało ono na tzw. omphalocele – czyli przepuklinę pępowinową. Na szczęście, dalsze analizy wykazały, że wszystkie narządy dziecka funkcjonują prawidłowo, że nie ma ono żadnych wad wrodzonych. Teraz malucha czeka szereg skomplikowanych operacji.
Dzieci z przepukliną pępowinową rodzą się średnio raz na 10000 przypadków. Do końca nie wiadomo, co tak naprawdę jest przyczyną tego straszliwego schorzenia. Przypuszcza się jedynie, że w większości przypadków w grę wchodzą zaburzenia genetyczne.
Alicja Piechowicz
Zobacz także:
Niezły SZOK: Genialni chirurdzy usunęli z jego nogi ponad 80-kilogramową narośl!
Skomplikowana operacja trwała ponad 12 godzin.
Mimo że dzieli ich różnica 5 lat, SĄ BLIŹNIAKAMI! Jak to możliwe?
Mimo że Reuben i Floren urodzili się w odstępstwie kilku lat, są bliźniętami. Nietypowe rodzeństwo jest dziś na ustach całej Wielkiej Brytanii.
Inne artykuły w tej kategorii:
- Poprzedni: Chrzestne przesądy Polaków
- Nastepny: Najpopularniejsze imiona 2011



















masakra
odpowiedz
ACTA--> AUTORYTARNY CYNICZNY TRAKTAT ANTYSPOŁECZNY
odpowiedz
liczba mnoga to FAŁD, a nie fałdów!
odpowiedz
też się z tym urodziłam. dziś została tylko blizna, a poza tym wszystko jest jak najbardziej ok :)
odpowiedz
Ojjjj ;((( współczuje .! ;((((
odpowiedz
przyczyną tego "straszliwego schorzenia" jest "nie wiadomo co"- czyli zaburzenia w tworzeniu fałdów bocznych zarodka w 4 tyg ...
odpowiedz
Dziewczyny czytają takie artykuły i co poniektóre komentarze. Potem stwierdzają ze nigdy w życiu nie urodzą dziecka, wypowiadają się na ten temat, a potem są tępione że są zadufane w sobie i stawiają na karierę zamiast poświęcić się i urodzić dziecko. Też nie mam zamiaru rodzić w swoim życiu dzieci, i co z tego? Chce adoptować, czy to złe że zamiast męczyć się 9 msc w ciąży a potem kilkanaście godzin przy porodzie chce dać dom dziecku które już jest na tym świecie i jest niekochane ?
odpowiedz
dokładnie tak! z resztą to każdego sprawa prywatna czy chce mieć dzieci czy nie, nie każda kobieta lubi dzieci i nie każda chce je mieć, to chyba nie jest takie trudne do zrozumienia
Nie wiecie nic o stasznych chorobach. Zespół Patau, to jest dopiero dramat :/
odpowiedz
zespół Patau jest straszny, ale po pierwsze dziecko jest nie do wyleczenia a po drugie umiera niedługo po urodzeniu. Myślę, że straszniejsze są zespoły gdzie dziecko jest okaleczone i skazane na ciągłą opieke przez całe przyszłe życie.
mam niespełna 20 lat, mój synek 5 miesięcy. mimo ze porod byl meczacy i czylam bol( co byla slychac chyba w calym szpitalu) to czytajac wasze historie stwierdzam ze mialam najlagodniejszy porod o jakim slyszalam. ma wywolanie przyszlam tydzien przed terminem bo mialam nadcisnienie( w piatek) przyszlam z 5cm rozwarciem oksytocyna nie wywpolala skurczy wiec poczekali do niedzieli i podali druga kroplowke o 8 do 12 nie dzialo sie nic wiec przebilki pecherz plodowy o 13 zaczely sie skorcze krzyzowe rodzielam z nerzeczonym bylo kolysanie sie na pilce bylo siedzenie w wannie byly spacery synek mial pepowine na tetnicy i ktg co chwile wykazywalo brak tetna czym bardzo sie martwilam, po 4 godzinach czyli o 17 przyszly skurcze parte a o 17..22 Remigiusz byl juz na swiecie. czytajac to co piszecie dziekuje bogu za tak lagodne przezycia
Pokaż wszystkie odpowiedzi(4) odpowiedz
ale skrzywdzilas dziecko takim imieniem...
to imie jest bardzo piękne ♥
okropne imie
ale co mnie obchodzi relacja z twojego porodu ??
w mojej rodzinie też trafił się taki przypadek, niestety maluszek miał również szereg wad wrodzonych i zmarł po kilku miesiącach...
odpowiedz
ja mam straszną traumę po porodzie. podejrzewam nawet u siebie zespół stresu pourazowego. wcześniej, będąc w ciąży nie bałam się porodu w ogóle. od porodu minęło 7 miesięcy, a ja nadal nie współżyję z mężem, nie stosuję tamponów, nie depiluję się, nawet mycie w tym miejscu sprawia mi straszną torturę psychiczną, ale wiadomo- myć się trzeba. nigdy już nie zajdę w ciążę, nie pójdę do gina choćbym miała umrzeć. rodziłam 19 godzin w potwornych bólach po oksytocynie, odmówiono mi znieczulenia pomimo, że mdlałam i wymiotowałam z bólu jak kot. miałam potworne bóle krzyżowe, nawet krzyczeć nie mogłam, całe 19 godzin leciały mi tylko łzy. dziecko ponad 4 kilo, ja 86cm w biodrach, a oni się uparli żebym naturalnie rodziła. leżałam na zwykłej porodówce, pomimo, że zapłaciłam za poród rodzinny i każdy kto przechodził mógł mnie zmacać i wepchnąć tam swoje paluchy. leżałam sama, nawet łyka wody się nie napiłam, bo nie byłam w stanie. od zbyt długiego, przedłuzającego się porodu zarówno syn, jak i ja byliśmy zakażeni jakąś bakteria i jeszcze dlugo musieliśmy leżeć w szpitalu. ogólnie po tym wszystkim mam straszny problem żeby przemóc się i opiekować dzieckiem, czuję straszny chłód emocjonalny, może to nawet depresja poporodowa, ale dziecko cały czas przypomina mi tamtą potworną sytuację. czuje się beznadziejną matką i mam mysli samobójcze.
Pokaż wszystkie odpowiedzi(6) odpowiedz
o matko :| dlatego boje sie porodu... moja kolezanka jest wlasnie w ciazy ale juz oznajmiła ze chce cesarke, kosztuje ona nawet podobno do 5 tys ale matka juz jej powiedzila ze za wszystko zaplaci, byle by coreczka sie nie męczyla...
kobieto, idz do psychiatry,na pewno dostaniesz leki na poprawe nastroju jesli nie karmisz piersia+ jakas psychoterapia, bo sie wykonczysz, zespol stresu pourazowego to moze za duzo powiedziane, ale ewidentnie masz depresje i zaburzenia lekowe, a to sie stosunkowo latwo leczy. a co do cesarek na zyczenie to glupota u kobiet, ktore maja dobre warunki do naturalnego rodzenia (autorka akurat nie miala i dziwi mnie jaki lekarz mogl kazac jej rodzic silami natury skoro wczesniej bylo wiadomo, ze dzieciak jest wielki a jej kanal rodny waski i malorozciagliwy) no ale nie dziwie sie, ze kobiety wola dac sie pokroic i 10 razy dluzej dochodzic do siebie niz po naturalnym porodzie skoro maja wizje doby przezytej w meczarniach. raczej trzebab bylo zaczac usiwadamiac kobiety o ich prawach, wtedy lekarzom ciezej bedzie wciskac im kity, ze np. za znieczulenie trzeba zaplacic
Ewidentna wina lekarzy ! Makrosomia płodu , czyli waga ponad 4k jest wskazaniem do cięcia !
ja wazyłam ponad 4 kg i urodzono mnie naturalnie mama jakoś nie ma traumatycznych wspomnien moja kolezanka te urodzila naturalnie ponad 4 kg dziecko mówila ,ze bolało strasznie ale traumy też nie ma drugie miała porzez cesarskie ciecie i mowi ze owszem podrod mniej bolesny ale dłuzej po dochodziła do siebie cięzko wstaći w ogle po operacji jest gorzej
to nie wina dziecka a zlej opieki medycznej. nie mozesz go tez pozbawic matki.pomysl jaksie bedzie czul twoj synek kiedy bd dorastal, kiedy bd nadchodzilo swieto matki, twoje urodziny, kiedy bd przegladal twoje fotografie a ciebie przy nim nie bedzie bo nie potrafilas poradzic sobie z roblemem natury psychicznej, bo bylas zbyt slaba i nie chcialas walczyc. masz meza,rodzine a przede wszystkim ten maly cud ktory urodzilas i ciesz sie, walcz dla nich bo ludzie maja wazniejsze i powazniejsze problemy niz ty. idz do psychologa a jak sama rozmowa nie pomoze to poradz sie opinii i leczenia u psychiatry bo dostalas szanse od boga na bycie matka, zdorwa tylko pokaz wszystkim ze kobieto jestes silna i przezwyciez to.
Anonimie z 11:25: czy słowo 'będę', 'będziesz', PISANE NA KOMPUTERZE, jest aż tak długie, że musisz stosować skrót? NO CHOLERA, ja rozumiem, że w notatkach tak piszesz, bo czas goni, a nauczyciel nie przestaje mówić. Nie mówiąc o tym, że piszesz strasznie chaotycznie, nastolatko. Twoja wypowiedź jest śmieszna. Naprawdę sądzisz, że to takie łatwe? "Pomyśl, co będzie, pomyśl, co będzie, pokaż, że jesteś silna, przezwycięż to, to nie dziecka wina" - myślisz, że ona nie wie, że to nie dziecka wina? Krew mnie zalewa, kiedy widzę takie komentarze. Komentarze od dziewczynek, które nie potrafią postawić się w sytuacji. Suche słowa nie pomogą, a już na pewno nie takie oczywiste. Nie wiesz, w czym problem, jednak mimo to się wypowiadasz. I faktycznie, sama tego problemu nie umiem komuś przedstawić. Może za ostro na Ciebie najechałam, ale, cholera, jestem w tej samej sytuacji co autorka pierwszego komentarza. Takie rady, jakie podałaś, możesz sobie wsadzić gdzieś. Słyszę to od każdej osoby: "to nie wina dziecka, bądź silna". POWIEDZCIE MI LEPIEJ COŚ, CZEGO NIE WIEM. DO TAKIEGO WNIOSKU DOSZŁAM SAMA. Anonimie, pomyśl o człowieku, który przysporzył Ci wiele cierpień. A teraz spróbuj się w nim zakochać. Rozumiesz? Ja i, jak mniemam, autorka komentarza numer jeden, czujemy się tak samo. Chłód emocjonalny, który ciężko przezwyciężyć. Mi się nie udało. Mojemu psychologowi też. Koniec jest taki, że ja i mąż się nie kochamy, o dziecko dbam, ale... No cóż, nie daje mu za dużo ciepła. Opiekę nad moim dzieckiem traktuję jako pracę, obowiązek. Nie czuję, że to normalne. Ale jakoś z tym żyje... Mam nadzieje, że Tobie, autorko pierwszego komentarza, powiedzie się lepiej! Pozdrawiam.
nie wnętrzności na wierzchu tylko przepuklinę i w ogóle po co pokazujecie takie rzeczy- ani to fajne, ani potrzebne oglądać chore i nieszczęśliwe dzieci. sama jestem w 7 miesiącu i zaczęłam się denerwować, że z małym będzie coś nie tak :(
odpowiedz
przepuklina to wnętrzności na wierzchu.