Decyzja dnia

Nie akceptuję bezstresowego wychowania i zdarza mi się krzyknąć na dziecko. Czy jestem złą matką? Beata, 28 l.

Uważam, że jestem dobrą matką. Znam swoje dziecko, wiem czego potrzebuje, ale zdążyłam też poznać wszystkie jego sztuczki. Nie daję się nabierać, więc wymagam. Nikt normalny nie powie, że to złe, ale mój mąż ma z tym ogromny problem. Jego zdaniem TERRORYZUJĘ własnego synka, zachowuję się wobec niego jak treserka i ogólnie nasze relacje są PATOLOGICZNE. Gdyby ktoś niezorientowany to usłyszał, to co by sobie pomyślał?

Pewnie ta straszna baba na dzień dobry katuje swoje maleństwo, siłą wciska mu jedzenie do ust, ciągle wrzeszczy, stresuje dzieciaczka itd. Oczywiście tak nie jest, bo kocham syna, jak nikogo na świecie. Po prostu staram mu się za bardzo nie ulegać. Znam ja dobrze te jego humorki. Muszę reagować, bo inaczej wszystko będzie chciał załatwiać płaczem i wrzaskiem, na mnie to zwyczajnie nie działa. Jak mnie opluje lub kopnie, to stawiam go do pionu, daję klapsa i czas na przemyślenie sprawy. Czasami krzyknę, jak widzę, że chce zrobić coś głupiego. To jest ta patologia?

Strony

Ty też masz przed sobą trudną decyzję? Opisz ją i wyślij pytanie na redakcja@papilot.pl.
Wybrane maile zostaną opublikowane.

Komentarze (31)
ocena
4.9/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-16 23:10:13

" większość z nas zostało w latach 80-tych lub 90-tych wychowana nie bezstresowo i jakoś wyszliśmy na ludzi, krzywda się nikomu nie stała, nie mam traumy w dorosłym życiu " Kto Ci gwarantuje, że skoro wedle Ciebie nikomu się krzywda nie stała to i twojemu dziecku czy innym dzieciom nie stanie się krzywda? Naprawdę możesz powiedziec, ze ani ty ani zaden z twoich znajomych, wobec ktorych stosowano kary cielesne nie zmaga sie z problemami takimi jak brak pewnosci siebie, niskie poczucie wlasnej wartosci, brak odwagi zyciowej, brak odwagi do posiadania wlasnego zdania? Jeżeli nikt nie ma takich problemow to gratuluję, ale wydaje mi sie, że to sa powszechne problemy... Niektorzy mają siłę , aby je pokonac a niektorzy nie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-16 22:27:26

krzyknąć to nic złego, oby tylko nie za często i nie bez powodu. dziecko powinno wiedziec co robi źle ale jednocześnie czuć się kochane i wspierane przez rodziców:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-16 12:45:56

Dobrze robisz, większość z nas zostało w latach 80-tych lub 90-tych wychowana nie bezstresowo i jakoś wyszliśmy na ludzi, krzywda się nikomu nie stała, nie mam traumy w dorosłym życiu choć nie raz rodzic na nas krzyknął w dzieciństwie czy dał klapsa. Dziecko powinno znać granice i czuć szacunek do rodziców i innych dorosłych. Ciekawe czemu większość dzieci bezstresowo wychowywana jest taka rozwydrzona, potrafią rodzicowi w miejscu publicznym odstawić taki cyrk bo czują się bezkarnie, kto to widział pluć czy bić rodzica? Taki bachor od razu dostałby ode mnie po dupie za takie zachowanie jeśli zwrócenie uwagi by nic nie dało.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-16 22:57:34

Naprawdę uważasz, że biciem dziecka czy krzykiem wzbudza się szacunek? Moim zdaniem jedynie strach i totalny brak szacunku. Tak jak ktoś napisał niżej szacunek nie należy się za brak szacunku. Tak dużo mówi się o tym, że dzieci mają szanować dorosłych, rodziców etc. Szkoda, że tak mało o tym, aby rodzice także szanowali dzieci. Dla mnie bicie czy dawanie po łapkach, aby zdobyć "szacunek" to zwyczajna tresura dziecka, a nie wychowanie. Tresować to można zwierzęta, a nie ludzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-16 23:17:24

Dzieci są rozwydrzone, bo nie są wychowywane, a nie dlatego, że nie są bite. I co, czułabyś się lepiej, że wyładowałaś swoją złość na dziecku w imię wychowania ? I tak niby postępuje dorosły, dojrzały człowiek. W takiej sytuacji wygasza się negatywne zachowanie dziecka, a nie dodatkowo krzywdzi dziecko agresją i przemocą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-16 11:02:25

Uważam, że postępujesz słusznie. Dziecko powinno wiedzieć co mu wolno a czego nie, znać granice. Przez to bezstresowe wychowanie dzieci są strasznie rozpuszczone, rozwydrzone i uważają, że wszystko im się należy. Owszem, nie należy dzieci katować ale czasem trzeba dać klapsa czy po łapkach aby czuły respekt wobec rodziców i starszych osób. Dawniej dużo dzieci było tak wychowywane i bały się kiedy coś przeskrobały, a żeby kopać czy pluć rodziców było raczej nie d pomyślenia a dzisiaj? Mamusia nie chce czegoś kupić to kładą się na podłodze i krzyczą, kopią, wyzywają, plują itp(znam z własnego otoczenia takie dzieci i to są właśnie te, które wychowywane są bezstresowo, nie wolno na nich krzyknąć ani tym bardziej ruszyć). To wszystko do niczego dobrego nie prowadzi, rośnie pokolenie rozpuszczonych egoistów.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-16 23:03:03

Dzieci są rozwydrzone bo nie są wychowywane, a nie dlatego, że nie są bite. Bicie to nie jest forma wychowywania :/ Właśnie, słusznie zauważasz, że dzieci się bały, odczuwały strach, uważasz, że to normalne? Moim zdaniem nie. Dzieci należy wychowywać, a nie bić,aby uzyskać "szacunek". To nie jest żaden szacunek, tylko strach.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-15 23:04:35

Szkoda, że osoby stosujące przemoc wobec bezbronnych dzieci nie są takie bystre w stosunku do swojego faceta czy szefa- nagle kładą uszy po sobie, bo boją się wylecieć z roboty na zbity pysk czy tego, że dostaną po papie od męża jak zaczną go szarpać... ale dziecko można, bo nie odda

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-16 09:12:14

Bo to dotyczy osób które właśnie tak żyją. Wydrze się na taką mąż czy szef, więc sobie odpłaci na dziecku i uważa, że jest w porządku. Zawsze mnie śmieszyło takie gadanie, że kobiety nie można uderzyć, ale dzieci owszem powinno się bić bo wyrosną na "roszczeniowych gówniarzy" bez szacunku do starszych. Jeśli ktoś szacunek chce zdobywać przemocą i zastraszaniem młodszego i słabszego to GRATULUJE "odwagi". Mój ojciec taki był. Bił, wyzywał, swoje frustracje wyładowywał na rodzinie i co, miałam uważać go za kochanego tatusia? Długo było tak, że głupia jeszcze faktycznie uważałam, że to ja jestem zła i tatuś ma prawo mnie karcić bo jestem "niewystarczająco dobra". Ale to tak nie działa. Tylko ludzie chorzy psychicznie mogą uważać, że szacunek należy im się za brak szacunku. Wymagasz szacunku to sam miej go do innych - niezależnie od tego czy jest to osoba starsza czy dziecko. Teraz jest masa rozpieszczonych dzieciaków nie dlatego, że rodzice ich nie tłuką, tylko dlatego, że po prostu się nimi nie zajmują, że często załatwiają wszystko pieniędzmi. Zamiast spędzić czas z dzieckiem, wolą gonić za kasą, a wychowanie dziecka polega nie na normalnej rozmowie z nim, tylko kupowaniem mu jakiś bajerów. Nie uważam też, że ludzie wychowani w myśl starej zasady "czyli dzieci i ryby głosu nie mają, powinno się je bić" itp byli lepsi i nauczeni szacunku. Właśnie widać tą masę sfrustrowanych życiowo 30-50 latków, którzy na wszystko narzekają i uważają, że to wszyscy na około są źli a nie oni sami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-16 17:54:30

A mnie zawsze śmieszyło równoważenie dwóch rzeczy, o których poniżej już ktoś pisał: jest to trzymanie dyscypliny i maltretowanie dziecka. Przecież to dwie zupełnie różne rzeczy! OK, Ty byłaś maltretowana, Twój ojciec wyżywał swoje frustracje na Tobie, ale to nie znaczy, że ktoś kto bywa surowy wobec swojego dziecka od razu je maltretuje. Może lepiej będzie zobrazować to przykładem z mojego otoczenia: niespełna 3-letnia dziewczynka bije swoją kilkumiesięczną siostrę, na co matka zwraca jej uwagę. Mała zaczyna wyć, bo czegoś jej zabroniono. Serio Twoim zdaniem trzeba ją głaskać po główce i mówić, że już dobrze, żeby nie płakała bo się nic nie stało? Owszem, stało się, nie powinna bić innych dzieci. I na pewno nie będzie za to nagradzana. Dziecko rozrzuciło klocki po całym pokoju i odmawia ich sprzątania. Trzeba je sprzątać z uśmiechem na ustach a jutro dać mu je znów? Nie. Owszem, matka je pozbiera, ale kilka dni szlabanu na klocki. Będzie wyło? Niech wyje. Klocków nie dostanie, aż minie szlaban. Po szlabanie będzie to samo? Dłuższy szlaban. Aż się nauczy sprzątać zabawki. Uderzy matkę w złości? Pójdzie do pokoju aż przemyśli sprawę i nie wyjdzie z niego, dopóki nie będzie w stanie wrócić i przeprosić. TO JEST dyscyplina. Ale w momencie, w którym ta wspomniana dziewczynka uderzyła siostrę drewnianym klockiem w głowę, owszem, rodzic krzyknął i wcale mu się nie dziwię. Nie było tu klapsów czy szarpania, ale krzyk owszem. Nauczcie się trochę rozróżniać pewne sprawy. To, że ktoś krzyknie na dziecko jeśli zasłuży, wcale nie oznacza że dziecka nie kocha czy też nie szanuje lub też wyżywa się za swoje niepowodzenia. Dzieci są złośliwe- mówisz coś, a one dalej swoje, robią Ci na złość. Rodzic ma prosić żeby łaskawie przestało? Nie. To dziecko ma się dostosować, nie rodzic. Rodzic ma być stanowczy, bo 2 czy 3-letnie dziecko rządzące rodzicami to moim zdaniem zdecydowana wychowawcza porażka. Ja też zostałam tak wychowywana i uważam, że był to dobry model wychowania. W tamtych czasach klaps też się zdarzył bo nikt nie był przewrażliwiony. Nawet już nie pamiętam za co więc chyba w depresje przez to raczej nie wpadłam... I nie wpadnę :) Pamiętam doskonale jak na pewnej godzinie wychowawczej w liceum te wszystkie klasowe gwiazdy, rozpuszczone do granic możliwości, chwaliły się że pojęcie kary jest im obce. Dokładnie takie słowa padały z ust 17-latek. Dziewczyn, które nie miały oporów żeby śmiać się ze słabszych czy biedniejszych. Które nie miały oporów żeby zaprzyjaźnić się z kimś na kogo nie mogą patrzeć tylko po to, by ściągać na sprawdzianach, a gdy osiągnęły wymarzone oceny- zerwać wszelki kontakt. Które twarz zwykłej szarej myszki na wycieczce szkolnej pomazały niezmywalnym markerem, bo nie pochodziła z bogatej rodziny. Tak się kończy bezstresowe wychowanie. Dlatego ja nigdy nie dopuszczę do tego, by moje dzieci nie były nauczone żadnych zasad. Dyscyplina jest ważna i nie jest równoważna z biciem. Zrozumcie to w końcu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-14 10:57:03

Kluczem do wychowania dziecka jest odpowiednia atmosfera wychowawcza. Jeśli wy jako rodzice będziecie postępować prawidłowo w różnych sytuacjach, dziecko też takie będzie. Widzę że jest między tobą a mężem napięta sytuacja, dziecko wtedy jest bardziej nerwowe. Najważniejsza jest rozmowa z dzieckiem, a jako kare stosuje się odebranie mu czegoś znaczącego. Chociaż i tak lepiej sprawdzają się nagrody- dziecko samo będzie kontrolować swoje zachowanie. Nigdy nie bić. Za parę lat, gdy nie spodoba się mu zdanie kolegi to mu przyłoży. Wytłumacz mu wtedy dlaczego nie można.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-14 10:14:41

Ludzie czytajcie ze zrozumieniem. Najgorszą rzeczą jaką można zrobić dziecku jest "bezstresowe wychowanie" i wyrastają później, leniwe, wieczne wymagające i pretensjonalne osobniki, które za nic w świecie sobie w życiu nie radzą, a w dodatku wychodzą z założenia, że wszystko im wolno i im się należy. Widać to najlepiej po kolejnych rocznikach przychodzących do ogólniaka czy na uczelnie.. dziesięć lat temu pewne rzeczy były nie do pomyślenia, a teraz? Przypomnijcie sobie lepiej jak sami byliście wychowywani, ile razy odsiadywaliście karę w koncie, mieliście szlaban na wyjścia, telewizor czy dostaliście klapsa albo szmatą po łapach...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-14 14:05:47

Pamiętam. I pamiętam jak czułam się terroryzowana. Jak jako dziecko nie rozumiałam co robię źle i dlaczego jestem za to karana. Pamiętam w jakim stresie jako nastolatka żyłam i jak bardzo duże problemy z poczuciem wartości i pewnością siebie. Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie. Jest natomiast coś takiego jak wyżywanie się i terroryzowanie dziecka w imię wychowania.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-14 16:29:30

Najwyraźniej miałaś patologicznych rodziców skoro czułaś się terroryzowana. Bo co innego dostać klapsa, bo do dziecka tłumaczenie nie dochodzi a co innego, jeżeli dziecko dostaje lanie za jakieś pierdoły.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-14 22:14:50

Ojciec na mnie ręki nigdy nie podniósł. Pracował za granicą i w domu bywał 3 miesiące w roku. Matka za to miała na kim się wyżywać. Teraz jesteśmy w poprawnych stosunkach, ale takich rzeczy się nie zapomina. Jej się wtedy wydawało, że robi dobrze, bo ją jej matka też lała. Dla niej to też była adekwatna kara i wychowywanie, tylko klapsy bo tłumaczenie do mnie nie dochodziło. Problem w tym że owszem dochodziło ale jak to dziecko zapominałam co do mnie mówiła dzień czy 2 godziny wcześniej. Bicie dziecka to pójście na łatwiznę. Z zewnątrz wygalaliśmy na "normalną" albo wręcz przykładną rodzinę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-14 08:59:59

Jeśli swoje frustracje wyładowujesz na dziecku, to tak jesteś złą matką. Na ciebie mąż też się za wszystko drze i daje ci po tyłku? Oczywiście, że dziecku nie powinno się pozwalać na wszystko, ale jeśli zamiast normalnie uczyć go tego co jest dobre a złe, to tylko się albo drzesz albo bijesz to jakie to "wychowanie"? Raczej pójście na łatwiznę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-14 10:05:25

Może byś najpierw przeczytała, a potem wyciągała takie wnioski? Ona nie wrzeszczy na dziecko bez przerwy. Na mnie też kiedyś parę razy rodzice krzyknęli i jakoś żyję.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-14 16:30:55

Bo kiedyś to było normalne i jakoś wszyscy wyroślu na normalnych, dojrzałych ludzi i nie mowie to o typowym znęcaniu sie nad dzieckiem. Teraz są wszyscy przewrażliwieni

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2017-01-14 19:00:54

tak szkoda tylko że 25 ludzi cierpi na nerwice, kolejne kilka na depresję a 9 miewało w ciągu życia myśli samobójcze. dodawszy do tego jeszcze skłonności do agresji i coraz większe problemy z przemocą w rodzinie. tak jesteśmy mentalnie zdrowym społeczeństwem i wyszliśmy na ludzi. mam problemy psychiczne przez rodziców, nie radzę sobie z emocjami bo nigdy nie mogłam ich wyrażać, nie mogłam też nigdy podnieść żadnego sprzeciwu jeśli chodzi o decyzje rodziców. nie wolno było mi płakać i złościć się, co prawda klapsy dostawałam bardzo rzadko ale często w takich sytuacjach rodzice krzyczeli i straszyli. "przestań się mazać" "cicho bądź" "oddam cię innej pani jak się nie uspokoisz" - brzmi znajomo? ilu z was tak gada do swoich dzieci? ludzie, one przeżywają właśnie trudne chwile. tak, brak możliwości dostania nowej zabawki albo zepsucie się tej ulubionej to dla dziecka koniec świata i chce ono się zwyczajnie wyzłościć. jak można karać za emocje? oczekiwać bezwarunkowego posłuszeństwa bo co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie? to też brzmi znajomo? ruszcie głową w końcu... wychowujecie zamkniętych w sobie zahukanych i tchórzliwych ludzi którzy nie radzą sobie z emocjami i nie potrafią samodzielnie myśleć i sprzeciwiać się autorytetom. ludzi którzy potem padają ofiarom mobbingującego szefa albo małżonka - tyrana. oni widzą w nich rodziców, których każde słowo jest święte i nie można z nim dyskutować. lub odwrotnie - starają się zerwać z kompleksami z dzieciństwa maltretując innych. to udowodnione, że najbardziej agresywne, "niewychowane" dzieci, to dzieci na które się krzyczy i które się bije. klaps to też bicie. dajesz klapsa? uczysz dziecko, że problemy rozwiązuje się siłą i że każdy silniejszy od niego ma prawo naruszyć jego nietykalność. bijesz męża jak nie spełnia Twojej prośby n-ty raz? to dlaczego bijesz dziecko? Nie, beata nie jest złą matką. Ale nie jest też dobrą matką, bo popełnia błędy. powinna zmienić postępowanie. ja właśnie wróciłam z terapii. nie wszystkie dzieci wychowywane tak surowo będą takie jak ja. ale wiele z nich tak kończy. zrobiono metaanalizę wszystkich danych z badań nt. klapsów i wychowania tradycyjnego. w sumie przebadano ponad sto tysięcy dzieci podczas 50 lat. wyniki są jednoznaczne - to szkodzi psychice. proszę wpisać "Risks of harm from spanking confirmed by analysis of 5 decades of research"

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-14 20:11:58

"przestań się mazać" "cicho bądź" "oddam cię innej pani jak się nie uspokoisz"- nie, nie brzmi znajomo, bo rodzice nigdy tak do mnie nie powiedzieli. "co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie" też nie brzmi znajomo. Klaps to nie bicie pasem czy kablem od żelazka, bez przesady, żeby uważać to za znęcanie się. Ja w przeciwieństwie do wielu moich wychowywanych bezstresowo znajomych mam kulturę osobistą czy szacunek do ludzi i ich poglądów. I nie, jakoś nigdy bym nie wpadła na to, żeby problemy rozwiązywać siłą tylko dlatego, że nikt się nade mną nie rozczulał. A jak patrzę na roszczeniową postawę moich znajomych, którzy uważają że wszystko im się należy bez potrzeby jakiegokolwiek zapracowania na to, nie szanują nikogo i do nikogo nie mają szacunku to cieszę się że zostałam wychowana tak, a nie inaczej. Każdy rodzic popełnia błędy, moi rodzice też je popełniali, co nie zmienia faktu że uważam, że ich metody wychowawcze były skuteczne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-15 14:14:19

Anonimie z 19:00:54, popieram! Bicie czy nawet klaps to nie jest wychowywanie, tak samo jak wychowaniem nie jest upokarzanie i poniżanie dziecka. (bicie to także poniżane) Z tego biorą się różnorakie problemy, nerwica, depresja, niskie poczucie własnej wartości etc.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-15 14:39:47

" Dla dużego człowieka "to tylko klaps", "tylko potrząsnąłem" Dla dziecka często nieodwracalne urazy. A jeśli nie ma obrażeń fizycznych, to jest poranione psychicznie. Nie umie jeszcze analizować, ale nie rozumie, dlaczego czasami mama przychodzi i przytula do piersi, a czasami chwyta, krzyczy i potrząsa. " Wpis z bloga aniamaluje , zgadzam sie z tym w 100. Dla doroslego to "tylko klaps" , ale dla dziecka nie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-15 15:34:49

To sobie potem wychowujcie te swoje roszczeniowe bachory tylko nie dziwcie się jak nie będą miały do was szacunku. Dla mnie matka która bezstresowo wychowuje dziecko i potem musi je niemal na kolanach błagać żeby lekcje odrobiło lub posprzątało po sobie zabawki jest zła, a nie taka, u której panuje dyscyplina.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-15 16:49:23

Ale dlaczego uważasz, że dyscyplinę można wprowadzić tylko biciem ? Dlaczego uważasz, że dzieci, ktore nie sa bite są roszczeniowymi bachorami? Otóż, można wprowadzić dyscyplinę, zasady, ale bez bicia. Tylko będąc konsekwentnym w egzekwowaniu zasad, ale na pewno nie biciem. "Klaps" nie jest metodą wychowawczą

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-15 18:53:05

A gdzie ja to niby napisałam? Napisałam że bezstresowo wychowywane bachory są roszczeniowe, a nie te, które nie są bite. Naucz się czytać. Umarłabym że wstydu jako matka gdybym miała błagać swoje dorosłe dziecko żeby w końcu poszło do pracy. A znam takie przypadki. Idzie potem takie do pracy i zdziwione, że ktoś od niego czegoś wymaga, bo przecież wypłata należy mu się bez żadnych zasług. W szkole też oceny należą się za to, że łaskawie na lekcje przyszedł. Tak się kończy bezstresowe wychowanie. Tak się hoduje ofiary losu. I nie zamierzam tego zrobić swoim dzieciom, dlatego dyscyplinę uważam za absolutną konieczność.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-15 18:54:31

To, że się dziecka nie bije i nie drze na nie bez powodu nie jest znakiem, że się je "bezstresowo wychowuje". Dziecko powinno wiedzieć co wolno a co, co jest złe a co dobre, ale wcale nie trzeba go prać po tyłku by to zrozumiała. Może ty byłaś na tyle tępa, że nic innego niż strzał w tyłek czy szarpanie tobą nie dawało skutku. To właśnie takie frustratki jak ty nie powinny mieć dzieci. Ciekawe czy ciebie mąż trzaska po twarzy albo wyzywa jak zrobisz coś co mu nie spasuje. Roszczeniowe bachory rosną u ludzi którzy NIE mają szacunku do innych, niezależnie od tego czy je biją czy nie. Jak się dziecko napatrzy na swoich rodziców którym brak jakiejkolwiek kultury i wychowania, którzy wszystko załatwiają agresją a do tego samo nie posiada zbyt silnej woli to później stąd się biorą te rozpieszczone dzieciaki, które wyżywają się na innych. Jeśli dziecko jest szanowane przez rodziców i uczone miłości to mała jest szansa, że wyrośnie na złego człowieka. Jeśli jednak pochodzi z domu gdzie nie okazywało się miłości, wszystko było załatwiane agresją to jak ma mieć normalne wzorce? Może je co najwyżej samo w sobie wykształcić. No ale jeśli dla ciebie szacunek zdobywa się przemocą to powodzenia - oby ciebie facet tłukł, skoro przemoc względem słabszych jest dla ciebie czymś normalnym i to nią się zdobywa szacunek i uczy "normalnych" zasad. :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-15 19:17:57

Widzę ze ciebie rodzice nawet czytać nie nauczyli, więc nie mam o czym z tobą dalej rozmawiać. Nie będę za każdym razem powtarzać że jestem za dyscypliną a nie laniem. I to właśnie ty pokazujesz, jaką jesteś tępa skoro nie rozumiesz tak prostych słów. Roszczeniowe bachory wyrastają u tych, którzy na wszystko im pozwalają. Koniec kropka. Moje dziecko nie będzie miało przyzwolenia na robienie wszystkiego co mu się podoba, czy ci się to podoba czy nie. Będzie nauczone zasad, czy ci się to podoba czy nie. Będzie miało narzuconą odpowiednią dyscyplinę czy ci się to podoba czy nie. I daruj sobie te gadanie o tłuczeniu, bo- powtarzam ostatni raz - ani mnie nikt nie tłukł, ani tym bardziej ja nikogo tłuc nie zamierzam. A ty wracaj do szkoły żeby się nauczyć czytać, bo oceny z czytania ze zrozumieniem miałaś chyba tylko za stawienie się na zajęciach :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-15 23:06:26

skoro to tylko klaps, to dlaczego nie pójdziesz jutro do swojego szefa i jak cię wkurzy, to nie dasz mu klapsa i na niego nie nakrzyczysz?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-16 08:55:26

Dyskusje uważam za zakończona. Wracaj do szkoły na naukę czytania, tępaku.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-16 09:27:12

Dobrze, że ty nie masz problemów z czytaniem ze zrozumieniem ;) To ty pisałaś o roszczeniowych bachorach i dopiero później dodałaś jak to widzisz ( zauważ może, że twój komentarz został dodany minutę wcześniej niż mój, gdzie wcześniej pokazywałaś TYLKO agresję ). Pisałam od początku o UCZENIU dziecka co jest dobre a co złe. Ty pisałaś tylko o roszczeniowych bachorach, a temat dotyczył bicia i szczucia dzieci, ja napisałam, że to jest złe, a to ty pisałaś w taki sposób jakby bez bicia i terroru nie dało się normalnie wychować. Teraz zmieniłaś zdanie, zaczęłaś się tłumaczyć i wyzywasz ludzi bo nie domyślili się co miałaś na myśli. To, że napisałam, że jestem przeciwna szczuciu dzieci, nie oznacza, że uważam, że powinno się im na wszystko pozwalać, tylko można uczyć zasad w zdrowy sposób. To ty się motasz i raz piszesz tak jakby normalne było tłuczenie dzieciaków, a później, że nie o to chodziło itd. POWTARZAM, nikt nie ma obowiązku domyślać się o co ci chodziło.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-16 15:45:21

Nie moja wina, że nie rozumiesz prostego zdania: dyscyplina to nie bicie, ale sama w sobie jest konieczna. Powtórzyłam to potem jeszcze dwukrotnie, bez skutku, skoro dalej nie rozumiesz prostego zdania to nie mamy o czym rozmawiać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz