Decyzja dnia

Czy warszawianki mają prawo czuć się lepsze od dziewczyn z innych miast? Pati

Nie pochodzę z wiochy zabitej dechami, ale też nie z największego miasta. Zwyczajna miejscowość, jakich dużo w Polsce. Nigdy nie miałam z tym problemu, bo mam blisko do Wrocławia i czasami mogę sobie popatrzeć, jak wygląda „światowe życie”. Na studia pewnie się gdzieś przeniosę, ale nie mam ciśnienia, żeby to był Kraków albo stolica. Przynajmniej do tej pory nie miałam...

Moja dobra znajoma przeprowadziła się do Warszawy. Tam ma skończyć liceum, a pojechała tam głównie po to, żeby szkolić swój głos i spróbować sił w castingach do musicali. Fajnie, niech jej się wiedzie. Tylko coraz częściej jej tego zazdroszczę. Ona tak mi opowiada o tym mieście, że z dnia na dzień mogłabym tam zamieszkać.

Pewnie trochę przesadza, ale ona żyje teraz w metropolii i może wszystko, a ja co?

Strony

Ty też masz przed sobą trudną decyzję? Opisz ją i wyślij pytanie na redakcja@papilot.pl.
Wybrane maile zostaną opublikowane.

Komentarze (18)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 18:19:14

cudowne opisy. Mój ojciec pochodzi z Warszawy i tam mam rodzinę, nigdy nie widziałam tam tego "high life". Mieszkałam w Wiedniu, Berlinie, Londynie, Chicago i teraz będę pracować przez rok w Tokio. W prawie każdym z nich życie jest drogie i młodego człowieka ,który dopiero zaczyna pracę nie stać na większość atrakcji. Jazda metrem to przykry obowiązek ,kiedy nie ma się samochodu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 16:41:16

mieszkam na wsi, ostatnio chodzili po wsi warszawiacy , bo chcieli przeprowadzic sie wlasnie na wies. Niestety dzialki sa tutaj baaaardzo drogie, a zreszta nikt i tak ich nie sprzeda, tutaj ziemia jest swieta. Pojechali s powrotem do miasta. Wies ma cos o wiele cenniejszego niz miasto , tak naprawde to mieszkncy wsian sa bogatsi. Kto w miescie ma dzialke? a jak juz ma to dom na kredyt. Tutaj ziemia przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. W razie wojny to miasta upadna w kilka minut, ludzie nawet tam piwnic nie maja i zapasow zywnosci. Na wsi w razie wojny sa piwnice, ktore moga sluzyc za schrony, i kazdy ma swoje zapasy. Oprocz tego w razie godziny W mieszkaniec wsi, bedzie potrafil zasadzic rosline, czy zabic zwierze, ktos taki przezyje , tu liczy sie praca od podstaw. Ludzie daja sobie rade w sytuacji zagrozenia, beda wiedziec co zbierac w lesie aby sie nie zatruc, beda wiedzieli zebrac plony , zlowic ryby czy zabic swinie, czy wykopac studie. W miescie nie ma szans na to.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
kier
(Ocena: 5)
2016-11-17 18:24:24

widać, że na swojej wsi nie masz co robić, bo za dużo bajek czytasz...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-18 13:06:32

jaka tu jest bajka? u mnie na wsi tak jest i to co pisze jest prawda. Za jakis czas bedzie trend taki ze to z miasta zaczna sie przeprowadzac na wies. Ale tylko nieliczni beda miec tam gdzie mieszkac. W miescie nie ma co jesc, jedzenie jest zatrute hormonami, sterydami, antybiotykami, pestycydami. Jak sobie ludzie nie zasieja wlasnego pola , to coraz wiecej bedzie umierac na raka.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-19 11:31:43

Zgadzam sie z tym ze na wsi ludzie sa bogatsi ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 16:19:57

Śmieszy mnie trochę postrzeganie Warszawy jako super światowego miasta. Tutaj się urodziłam ale naprawdę, może różni się wielkością od innych dużych miast w Polsce. Światowy i super rozwinięty to jest Nowy Jork i Tokio, gdzie ma się totalny szok kulturowy i technologiczny. Miasto jak każde inne i tyle, a wiele osób myśli, że skoro mieszka w Warszawie może zadzierać nosa i udawać nie wiadomo kogo.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 15:35:02

powiem tak , pochodze ze wsi , kiedys bylam w liceum na wycieczcze w Warszawie , miasto to mnie bardzo urzeklo , wszystko wydawalo mi tak wielkie, takie swiatowe, szok jak dla mnie, a palac kultury to juz w ogole cud swiata. No i wlasnie punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Od 10 lat mieszkam w Wiedniu , miasto to jest przepiekne, i kiedys odwiedzialam Warszawe znow, i sie bardzo rozczarowalam , wszystko wydawalo mi sie takie male, skromne, ludzie szarzy. A palac kultury to juz tak jak kosciol , zero wrazenia na mnie zrobil, a metro , jakie metro 1 linia i to sie nazywa metro? swiatowe miasto. Ale najbardziej zdenerwowalo mnie to ze rozmawiajac w metrze gwara, akurat dzwonila moja mama, pasazerka ktora siedziala obok mnie, przesiadla sie na siedzenie obok, skrzywila sie ze ktos smie gwara w takim miescie rozmawiac, w tym momencie stwierdzialam ze warszawa i jej mieszkancy nie umywaja sie do europejskich stolic. W Wiedniu rodowoci Austriacy wszyscy maja swoj dialekt i w pracy nie gadaja po niemiecku tylko swoja gwara i to w takim miescie, tutaj ludzie tego sie absolutnie nie wstydza a sa na poziomie o wiele wyzszym niz warszawiacy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 18:13:14

W Wawie są 2 linie metra,a i tak jak nim jadę to potrafię się zgubić. Co mają powiedzieć ludzie np. w Moskwie, jak tam linii metra jest o wiele więcej? Warszawa to miasto jak każde, owszem - dla mnie jest ładna, uwielbiam np. Łazienki, ale wiem, że mieszkać tu nie dałabym rady. Mieszkam w mniejszym mieście wojewódzkim, gdzie też mam galerie handlowe, restauracje i kluby. Życie tu jest nieco tańsze i spokojniejsze. Czy czuję się gorsza? Absolutnie nie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 14:06:55

Wybacz, ale typowo ,,wioskowe" myślenie. Ludzie, którzy mieszkają tam od niedawna są bardziej "warszawscy" niż rodowici warszawiacy. Nie wiem, co jest w Warszawie takiego ciekawego. Owszem, fajne miasto, ale jak każde inne. Z tym, że jest stolicą. Też mam taką koleżankę, co poszła na studia do Wawy, wychowała się w małej miejscowości i teraz myśli, że jest kimś. Niby dlaczego jest tym "kimś" ? Mam w Warszawie paru znajomych, dosyć często tam bywam, ale wiem że mieszkać na codzień raczej bym nie mogła. Jest dla mnie za duża i za droga. Jestem z mniejszego miasta, ale też wojewódzkiego. Mam tu galerie, restauracje, puby, kluby i szanse rozwoju. Studiuję, pracuję i nie czuję się gorsza od ''warszawiaków". Złote Tarasy? Dla mnie galeria jakich w Polsce wiele, poza tym nie znoszę łażenia po nich. W swoim mieście też potrafię spotkać kogoś znanego i nie jest to rzadka sytuacja.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 12:28:11

Jestem z Warszawy i z tą "światowością" bym nie przesadzała. Owszem, jest bardzo dużo możliwości, wszelkiego rodzaju restauracji, klubów, sklepów, teatrów, muzeów, parków itd, ale nie wszyscy Warszawiacy chodzą po kawę do Starbucksa (oprócz masy gimnazjalistów i korpo z laptopami. Czasami zajrzę, ale wolę Costę i mniejsze kawiarnie), Złotych Tarasów nie lubię (galerie generalnie doprowadzają mnie do szału, szczególnie w weekendy), nie łażę po drogich butikach w Vitkacu dla szpanu (bo ciężko, by tam kupować), ani nie uważam za coś nadzwyczajnego umawiać się pod Pałacem Kultury (aczkolwiek znam lepsze i konkretniejsze miejsca). Takie wyobrażenie mają najczęściej osoby przyjezdne, przez niektórych zwane "słoikami" lub właśnie osoby, które nigdy tu nie były, a jak już to zbyt krótko. Jestem Warszawianką, kocham to miasto, nie zamieniłabym na żadne inne i pomimo jego wad. Nie upajam się nim jednak aż tak. Kwestia przyzwyczajenia? Zawsze najwięcej zachwytu nad czymś, czego nie mamy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 13:10:00

a ja jestem tzw słoikiem i też nie gloryfikuję stolicy jak 8 cudu świata. Owszem podoba mi się tu, wszystko tak jak powiedziałaś, ale kawę wolę z Costy, obiady jadam w domu albo barku na uczelni, rzadko chodzę po restauracjach. Złote Tarasy? jak się w nich spędzi więcej czasu to widzi się całą rozpieszczoną gimbazę i bezdomnych, wolę Arkadię, aczkolwiek bywam rzadko. Równie fajnie jest w Krakowie czy Wrocławiu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 10:34:28

Najbardziej urzekło mnie to "światowe" umawianie się pod Pałacem Kultury :). Nie ma czego zazdrościć, koleżanka mocno ubarwia. Mówi Ci to osoba która urodziła się w Warszawie i kocha to miasto.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 08:23:30

Wyolbrzymia, Warszawa wcale nie jest taka cudowna, ja bym nie chciała tam mieszkać ale jeśli Ty jesteś nią tak zafascynowana to może wybierz się któregoś dnia do tej koleżanki na kilka dni, zobaczysz Warszawę a skoro jesteś jeszcze w liceum to jeśli będziesz się dobrze uczyć i dobrze zdasz maturę to może dostaniesz się na dobrą uczelnię w Wawie i może uda Ci się dostawać stypendium naukowe jak będziesz się starać, z resztą zawsze mogłabyś znaleźć sobie dodatkową pracę i dorabiać po zajęciach jednak najpierw pojedź tam na wycieczkę i zobacz na własne oczy jak tam się żyje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 01:35:27

Zacznijmy od tego, że Twoja koleżanka nie jest żadną warszawianką- to typowy przykład, za przeproszeniem, "słoika", który przyjechał do "stolycy" i mu się w głowie poprzewracało, jaki to on nie jest "obyty" i "światowy". Takich teraz jest na pęczki (zwłaszcza wśród osób z pokolenia 19-35). Po drugie- czy rzeczywiście uważasz, że życie w Warszawie kręci się wokół butików Zienia czy Baczyńskiej, restauracji Magdy Gessler albo innych Starbucksów?! Jeśli tak, to bardzo naiwne z Twojej strony ... Warszawa to też obecnie świat szarych blokowisk z wielkiej płyty, ludzi w większości nie najbogatszych i ciągle zalatanych- wiem, bo moja rodzina pochodzi z dziada pradziada z tych okolic, mieszkam pod samą Warszawą od urodzenia i niemal codziennie oglądam to miasto. Owszem, jest też wiele pięknych zakątków- warto je zwiedzić np. przyjeżdżając na tydzień czy dwa w wakacje ;-) Nie dziwię się postawie Twoich rodziców. Jeśli masz możliwość, zostań w domu (może znajdziesz uczelnię, do której będziesz mogła dojeżdżać). A koleżanką i jej sodówką się nie przejmuj!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 00:23:45

to, ze robi sobie kolezanka zdj w luksusowych butikach i przymierzalniach nie znaczy,ze tam cos kupuje. a kupienie sobie raz na miesiac kawy w starbuksie , czy kupno najtanszej zupy u gesslerki i innych zachodnich shitach nie czyni z nikogo jeszcze światowej osoby czy lepszej. Pokazuje zycie takie, bo wie,ze ludzie zazdroszcza jej , a skad wiesz,ze jest naprawde tak jak Ci mowi? Ludzie maja tendencje do mitomani, zwlaszcza Ci z kompleksem malego miasta co wyjechali do metropolii i stali sie nagle "warszawiakami".

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-11-17 06:41:10

Dokładnie. Zwłaszcza że rodowici Warszawiacy są normalni i nie lansują w taki głupi sposób.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 08:48:54

Zwłaszcza, że co to za lans - niedobra kawa z sieciówki. Równie dobrze można się próbować lansować burgerem z Macka.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-17 14:10:02

Dla mnie ta kawa nie jest niczym wyjątkowym, czasem lepsza wyjdzie mi w domu. Drogie butiki? A kogo na to stać? Zresztą, czy ona serio kupuje te wszystkie ubrania? Wątpię. Jęsli już to za hajs rodziców, a nie swój. Rzeczywiście jest się czym chwalić. Ludzie z mniejszych miejscowości czy wiosek często mają problem w związku ze swoim pochodzeniem... Wyjadą do dużego miasta i uważają sie za nie wiadomo kogo... Trochę żałosne. Często bywam w Warszawie u znajomej, ale dla mnie to miasto jak każde inne :) Ma tylko status stolicy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz