Decyzja dnia

Czy puścić chłopaka na wieczór kawalerski? J., 23 l.

Znajomy mojego chłopaka niedługo bierze ślub. Oczywiście zaplanowany jest wieczór kawalerski, ale ja naprawdę nie wiem, czego mogę się po nim spodziewać... Znamy się od roku, ale poznaliśmy się w dużym mieście i tutaj mieszkamy. On pochodzi ze wsi i jego większość znajomych też (razem z panem młodym). Nigdy go nie widziałam w takich okolicznościach, a wiadomo co się mówi o takich ludziach... Podobno nie mają zahamowań.

Kawalerski ma się odbyć nie na wsi, ale wiadomo, skąd będzie większość gości. Sami młodzi faceci, alkohol i ciekawe, jak to się wszystko skończy. Wydawało mi się, że w pełni mu ufam, ale teraz mam spore wątpliwości. Kilka razy go przyłapałam, jak patrzył na inne, a jeśli ktoś sprowadzi tam „tancerki erotyczne”, które okażą się zwykłymi prostytutkami...

 

 

Strony

Ty też masz przed sobą trudną decyzję? Opisz ją i wyślij pytanie na redakcja@papilot.pl.
Wybrane maile zostaną opublikowane.

Komentarze (27)
ocena
3.6/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 1)
2016-07-07 20:00:56

Jestem mega zazdrosna o swojego faceta, ale w życiu nie zabroniłabym mu iść na imprezę samemu... Tym bardziej na wieczór kawalerski. Jesteś strasznie wyniosła z tym podkreślaniem pochodzenia swojego i znajomych chłopaka.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-07 18:27:57

Mój już mąż, wyszedł z własnego wieczoru kawalerskiego ( wyszedł o 21 a wrócił przed 22) bo jego koledzy mężowie, ojcowie itd. zaprosili do domu jednego z nich striptizerki ! Niestety, mało jest "honorowych facetów", kiedyś pracowałam jako barmanka i nie było gorszych klientów niż tych z wieczoru kawalerskiego

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-07-07 20:19:55

A moim zdaniem to nie honor, tylko strach przed Tobą. Bez obrazy, ale mógł się z nimi nie bawić, mógł nie brać na kolanka, mógł nie obserwować ich wyczynów, tylko rozmawiać z innymi uczestnikami imprezy, popijać piwo i tak dalej. Jeśli musiał wyjść, to może się bał, że rąk przy sobie nie utrzyma? Przecież to tylko kawałek cycka, nic strasznego, dorosły facet na takie widoki ani się od razu nie spuszcza w majtki, ani nie ucieka. Taką żenującą rozrywkę mu ogarnęli koledzy, no trudno, ale z szacunku do nich, do tego, że na swój sposób się postarali, wydali pieniądze itp., moim zdaniem powinien zostać, odczekać bez macanek końca pokazów i tyle.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Urania23
(Ocena: )
2016-07-07 20:59:40

To znaczy, że masz super męża! :-) A jego "koledzy" są zwykłymi debilami... Dla mnie te wszystkie wieczory panieńskie i kawalerskie z udziałem striptizerów/-ek to wyjątkowo prymitywna rozrywka. Na wierność partnerowi składa się wiele rzeczy. Ok, można uznawać jakąś inną osobę za atrakcyjną (np. kolegę czy koleżankę z uczelni lub z pracy), ale żeby celowo oglądać jakichś gołych ludzi kręcących tyłkiem, a potem iść jakby nigdy nic przed ołtarz czy do urzędu... nie mam słów! Poza tym jak słyszę o "ostatnich chwilach wolności" to dostaję szału- tę "wolność" tracimy już jak decydujemy się być parą. Małżeństwo jest dla mnie świętością, ale to, co jest wcześniej też jest niezwykle istotne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-07 21:19:42

drugiego anonima poniosła fantazja, jeśli facet nie miał ochoty oglądać gołych babek i ich krocza to świadczy o nim bardzo dobrze, że ma szacunek do partnerki i nie potrzebuje takiego krajobrazu do picia piwa z kolegami

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-07-08 00:06:08

anonimie z 20:19:55 niby czemu z grzeczności miał zostawać? Wybacz, ale jakby mi koleżanki na wieczór panieński zorganizowały striptizera to też bym była zła i możliwe, że bym wyszła, nie dlatego, że bałabym się że coś z nim odwale ( na pewno nie, bo brzydzą mnie tacy co się wszystkim po wszystkim macać dają ), tylko dlatego, że z tylu opcji wybrały tą najbanalniejszą i najbardziej żałosną na mój wieczór kawalerski. Sto razy bardziej wolałabym już mieć domówkę z dziewczynami, napić się wina/piwa/drinka i pogadać/powygłupiać się niż oglądać kolesi w stringach.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-08 00:17:04

na mój wieczór panieński*

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-08 07:58:13

Przecież sama obecność rozbierających się babek, która dla mnie też jest żenadą, nie musi oznaczać, że facet bierze udział w show. Mógł odczekać w drugim pokoju, cokolwiek. Dla mnie taka ucieczka po prostu musi mieć drugie dno i szacunek do kobiety nie jest odpowiedzią. Możecie sobie strzelać fochy z zazdrości i manifestować swoją zaborczość, ale dla mnie wyjście z imprezy przygotowanej na moją cześć (nawet nieudanej w moim odczuciu), to straszny nietakt. Nie chciałabym, żeby mój mąż w taki sposób obraził połowę swoich gości weselnych. Zgadzam się, że to słaba rozrywka, ale bez przesady.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-07 16:57:14

cz3

Nie rozumiem jak można kogoś przyłapać na parzeniu na inne? Przyłapać to można chyba kogoś na czymś złym! Wyluzujcie troche, oczekujecie od mężczyzn, żeby przestali być mężczyznami. Nie ma nic złego w zauwazeniu atrakcyjnej osoby, wielokrotnie razem z mężem zapatrywaliśmy się na laski i przystojniaków, co nie znaczy, że od razu mieliśmy w głowach zdradę. Wy chcecie swoich męzczyzn pozbawić okazji, zamiast zrozumieć, że prawidzwa wierność jest wtedy, kiedy okazje sa, ale nikt z nich nie korzysta. Do męża mam bezgraniczne zaufanie, to, że uzna inną kobietę za piękną nie umniejsza jego miłości do mnie. Nie ma porównania w tym, jak patrzy na "fajne laski", a jak patrzy na mnie :) Ludzie, prawidziwej miłości nie zniszą takie drobiazgi. Nie mówiąc o tym, że oczekujecie od partnerów, że będą Was okłamywać... Chcecie słyszeć, że tylko Wy im się atrakcyjne wydajecie, że wszystkie inne są wstrętne i obleśne dla nich, a to nie jest prawda. Takim zachowaniem pokazujecie tylko niedojrzałość, to, że nie można być z Wami szczerym i że nie umiecie rozróżnić prawdziwego uczucia od zwykłego uznania innej kobiety za atrakcyjną.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-07 16:52:03

cz2

Obojgu zdarza nam się wyjść ze znajomymi na miasto, bez partnera przy boku. Ja spotykam się po koleżeńsku z mężczyznami, on z kobietami. Chodzimy na wieczory panieńskie i kawalerskie, co z tego? Część z nich bywała z klubach, mój facet widywał rozbierające się kobiety, część z nich pewnie wydawała mu się atrakcyjna. Wam się dziewczyny wydaje, że człowiek wchodzący w związek przestaje być człowiekiem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-07-07 18:07:21

Masz trochę racji, ale z drugiej strony wielu facetów jeśli ma szacunek do swojej kobiety to nie będzie chodzić z klubów nocnych, bo po co? Ja też się nagle ślepa nie stałam, dalej widzę czy jakiś facet jest atrakcyjny według mnie czy też nie, ale nie mam potrzeby patrzeć na roznegliżowanych facetów na wieczorach panieńskich, dlatego też najzwyczajniej w świecie byłoby mi delikatnie przykro, że dla mojego faceta rozrywką jest gapienie się na nagie panny, są przecież inne możliwości. I ja osobiście byłabym na niego zła, że poszedł w takie miejsce. Zaufanie zaufaniem, ale też każdy ma jakieś tam swoje poglądy, dla mnie chodzenie oglądać gołe babki czy facetów jest żałosne, a nie jestem typem jakiejś świętej bo imprezować lubię, ale czegoś takiego nie uznaje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-07 19:27:03

Nie mówię, że mój mąż tam chodzi dla rozrywki, mówię, że brał udział w takich imprezach. Nie zawsze goście mają wpływ na przebieg imprezy i jej miejsce, a odmówienie wzięcia udziału w wieczorze kawalerskim kolegi, czy kogoś z rodziny tylko dlatego, że w klubie będą roznegliżowane kobiety to dla mnie jasny przekaz, że się nie ma zaufania do samego siebie/ ma się przesadnie zazdrosną żonę. Mój okazuje mi szacunek tak, że zawsze mówi mi prawdę, gdzie był, co robił, chętnie opowiada o swoich wyjściach bo wie, że nie będe szukała problemów tam, gdzie ich nie ma.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-07-07 19:42:22

No ale zawsze mógł zasugerować inną alternatywę. Wieczór panieński/kawalerski w klubie nocnym to już jest taka żenada że naprawdę... Nie można zorganizować czegoś ciekawego w domu? Albo jakiegoś nie wiem rajdu, rozrywki fizycznej? Wiecznie tylko ta n*jebka i g*łe dupy, tak jakby nagle ludzie po ślubie nie mogli imprezować więc w ten ostatni moment korzystają w taki sposób. Jakby moje kumpele w mój panieński zorganizowałyby mi pójście do klubu nocnego, albo striptizera do domu to stwierdziłabym, że chyba jednak miała je wcześniej za fajniejsze niż w rzeczywistości są, bo to dla mnie strasznie "uboga" rozrywka.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-07 20:16:15

Uboga, ale w większości przypadków jest właśnie tak, jak piszesz, po ślubie żony i mężowie często zakazują sobie wielu rzeczy. Co prawda przed ślubem też, ale po ślubie widze, że to się nasila. Ja nie zabraniam mężowi chodzenia do takich klubów, a chociaż czasem wychodzi z kumplami, to nigdy do takiego nie zawitali z własnej woli. Jak po powrocie z kawalerskiego mi mówi, że ktoś tam dla młodego opłacił taniec w takim i takim klubie, poszli, zobaczyli taniec i wieczór toczył się dalej, to też scen nie robię. Rozrywka niskich lotów, ale dalej tylko rozrywka. Może być niewinna, a może mieć też drugie dno, zależy od człowieka. Ja mam proste podejście, jak chce, to niech idzie, byle tylko mnie nie oszukiwał. Jak ja się obudzę któregoś dnia z fantazją (mało prawdopodobne :P), żeby wieczór spędzić oglądając rozbierających się facetów, to też mi nic nie powie, bo będzie miał pewność, że to nic nie znaczy. Zakazy w związku sprawiają, że prędzej czy później pojawiają się kłamstwa, tajemnice, często zdrady. Luz, zaufanie i wesołe podejście do pewnych tematów dają to, że facetów czy kobiety nie kusi zakazany owoc.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-07-08 00:14:00

Oczywiście, że zakazy nie są niczym dobrym, ale dawanie CAŁKOWICIE wolnej ręki też nie jest dobre, ponieważ wiele osób będzie testować na ile druga połówka im "pozwoli". Uważam, że należy zachować zdrowy rozsądek - nie ciskać się o wszystko, nie robić scen zazdrości o byle co, ale mówić też otwarcie co mi pasuje, a co mi się nie podoba. Osobiście uważam, że nie ma co popadać ze skrajności w skrajność. Nie rzucam się jak mój facet pójdzie sobie na piwo z kumplami, bo każdy ma do tego prawo, ale jeśli coś mi się nie spodoba to jasno mu to mówię. Wiadome, że jeśli ktoś będzie chciał odwalić to odwali nawet jeśli będzie się go pilnować ( w gruncie rzeczy wtedy nawet prędzej ), ale czasem przesadne "pobłażanie" też nie jest niczym dobrym. Ja jestem charakterną kobietą, wiele rzeczy toleruje, ale jak mi coś konkretnego nie spasuje to o tym mówię, nie dlatego, że jestem jakąś zazdrośnicą, tylko dlatego, że po prostu coś mi nie pasuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-08 07:54:10

Ojj, ja też jestem charakterna, nawet powiedziałabym, że trudna i popieram mówienie od razu o tym, co nie pasuje. Zdecydowanie nie pasowałoby mi, gdyby mój mąż mi czegoś zabronił. Staram się być uczciwa i sprawiedliwa, nie robię mu tego, czego nie chcę sama znosić. Dla mnie nie istnieje coś takiego jak zakazy w związku, ale jednocześnie wyobrażam sobie związek tylko z takim mężczyzną, który nigdy nie przekroczy pewnych granic. Dla mnie np. nowoczesne tańce - macańce nie są do przyjęcia i nie wyobrażam sobie być z kimś, kto ma to za normalne. Wydaje mi się, że całe czary mojego udanego związku leżą w tym, że dobraliśmy się na podobnym poziomie moralności, podobne rzeczy nie mają dla nas znaczenia, podobne są już przekroczeniem granicy. W takiej relacji nie musimy sobie niczego zakazywać, bo żadne nie ma ochoty na robienie rzeczy, które drugie by zabolało. Kiedyś powiedziałam mojemu mężczyźnie (kilka lat temu), że wybaczyłabym mu zdradę, gdyby tylko się od razu przyznał. Jesteśmy kilkanaście lat razem i jeszcze tej "szansy" nie wykorzystał.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-08 12:35:47

Nie bądź taka pewna, że nie wykorzystał.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-08 18:45:26

Całkowitej pewności nigdy nie ma. O to chodzi w zaufaniu. Mam pewność tylko, że nie wykorzystał w taki sposób, że nie przyszedł do mnie zaraz po i się nie przyznał, a to jedyny warunek, żebym wybaczyła. Tak czy inaczej, przebywam prawie całe życie w męskim gronie. Nie zliczę ilu zajętych facetów proponowało mi przygody, wszystkich ich łączyło jedno - zazdrosna, zaborcza żona, która obraża się o wszystko i zakazuje róznych głupot. Znam te wszystkie żony i naprawdę widzę, że jak ktoraś ma trochę oleju w glowie i luzu, to facet dużo chetniej jej się trzyma. Możliwe, że faceci zdradzają każdą z nas, ale nie ma się co dać zwariować. Dużo bardziej dpowiada mi szczera relacja, w której można na dużo sobie pozwolić, niż wiecznie pilnowanie męża i martwienie się, czy czegoś nie ukrywa przede mną... Histeriom mówię nie i naprawdę jestem szczęsliwa. Możecie powiedzieć, że Wasi faceci dają Wam całkowite poczucie bezpieczeństwa, swobodę i tak dalej? Że nigdy nie przychodzą Wam myśli dziwne? Że macie całkowity dostęp do wszystkich ich portali społecznościowych, znacie wszystkie hasła na telefon i tak dalej, a nigdy nie korzystacie? Ja tak mam, mój facet non stop zostawia na moim komputerze zalogowane swoje konta, bo się zapomina, nie skacze jak wiewiórka, jak wezmę do ręki jego telefon. O to chodzi w mówieniu sobie wszystkiego. Wie, że nie zrobię awantury, bo koleżance z pracy wysłał życzenia urodzinowe, albo koledzy zapraszają go do klubu...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-07 16:50:28

Jestem zażenowana dzisiejszmi związkami. Zero zaufania! Jakieś zabraniania, jakbyśmy dziećmi byli. Ja i mój mąz zawsze robimy to, na co mamy ochotę. Cała idea polega na tym, że jeszcze nam się nie zdażyło mieć ochoty na cos, co zrani drugą osobę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-07 14:04:42

Oczywiście, że go puść. Jeśli coś odwali to przynajmniej będziesz wiedziała z kim masz do czynienia. Jak nie pójdzie to będzie CI to później wypominać. Jeśli wieczór kawalerski będzie polegał na zaproszeniu striptizerki czy coś w tym stylu to przynajmniej będziesz wiedziała jakim burakiem jest twój facet i z kim się zadaje. Śmieszy mnie takie gadanie, że wieczór kawalerski/panieński to "ostatni dzień wolności". Ja tam bym nie chciała żeby mi jakiś obleśny striptizer przez oczami tyłkiem machał i gdyby znajome zafundowały mi taką "zabawę" to bym je miała za skończone kretynki. Jak dla mnie są zdecydowanie ciekawsze opcje na spędzenie wieczoru kawalerskiego/panieńskiego jak spicie się i zapraszanie jakiś panienek czy facetów na telefon, a mówię to jako osoba która lubi imprezować i się napić.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-07 13:48:40

Nie puszczenie go niczego nie rozwiązuje. Powinnaś pozwolić mu iść. Jeśli Cię zdradzi to nie jest Ciebie wart.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-07 12:42:20

Ja też w pełni rozumiem Twoje obawy. Facet troche wypije, dodatkowo towarzystwo i niestety nie rzadko wylacza wtedy myślenie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-07 12:10:25

Mój były poszedł z kolegami do klubu ze striptizem i nie widział w tym nic złego, że się gołe niuńki wiły wokół niego. Wściekłam się na niego i niedługo po tym zerwałam. A przyszłej żonie kolegi współczuje męża, który pierwszą rzecz jaką robi przez złożeniem przysięgi o wierności i uczciwości jest oglądanie piersi i wagin obcych kobiet. "Prawdziwy", "godny szacunku" mężczyzna.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-07 09:43:15

Albo ufasz drugiej połowie albo daj sobie spokój. Co znaczy, że mu zabronisz??? To nie Twoje dziecko tylko partner i nie wiem jak można mu czegoś zabronić? A Ty na panieńskie też nigdy nie pójdziesz? Bo przecież może być striptizer i ogólne wygłupy. Moim zdaniem dzieciuch z Ciebie. Takie są kawalerskie w Polsce niestety, że często jeszcze są tancerki czy striptizerzy, ale to nie powinien być problem w żaden dla drugiej połówki. Ci zapraszani panowie czy panie też nie są znowu tacy chętni żeby bzykać się z każdym uczestnikiem wieczoru kawalerskiego. Za dużo mitów narosło wokół tego. PRzede wszystkim jednak zaufanie do partnera powinno być tutaj głównym argumentem. Nie wyobrażam sobie szantażować mojego męża żeby gdzieś nie poszedł bo ja mam swoje paranoje...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz