Decyzja dnia

Czy na naukach przedmałżeńskich przyznać się, że mieszkamy razem? Marta

W wakacje planujemy ślub. Termin jest, powoli wszystkie sprawy się załatwia i teraz zaczęliśmy kurs. Jakoś specjalnie na uroczystości kościelnej mi nie zależało, ale doszliśmy do wniosku, że nie ma co robić sensacji. Więc będzie ksiądz, ołtarz i te sprawy. Ogólnie daleko nam do Kościoła i życia zgodnie z jego zasadami, więc nie do końca wiemy, jak się teraz zachować.

O dziwo psycholożka, która prowadzi z nami pierwsze zajęcia jest całkiem wyrozumiała i życiowa, ale nie wiem co mogę powiedzieć księdzu. Pewnie padnie pytanie, jak radzimy sobie z dochowaniem czystości, jak często się odwiedzamy itd. A prawda jest taka, że mieszkamy ze sobą od 3 lat i od seksu nie stronimy. Nie widzę powodu, by udawać, że jest inaczej.

 

 

Strony

Ty też masz przed sobą trudną decyzję? Opisz ją i wyślij pytanie na redakcja@papilot.pl.
Wybrane maile zostaną opublikowane.

Komentarze (74)
ocena
3.9/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 20:30:41

re: Czy na naukach przedmałżeńskich przyznać się, że mieszkamy razem? Marta

Nie chodzę do kościoła, nie czuję się katoliczką, nie mam ślubu kościelnego, mieszkałam z moim mężem przed ślubem, ale wierzę w Boga. Ktoś mi zabroni? Nie uważam tego za hipokryzję. Nie zależało mi nigdy na hucznej imprezie, białej sukni, wielkim weselu. Mieliśmy ślub cywilny na 6 osób, bo tak chcieliśmy. Nie jesteśmy ateistami czy agnostykami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-03-03 23:30:21

Bo nie jesteś hipokrytką. Hipokryzją było by gdybyś uważała się za katoliczkę i robiła wszystkie te rzeczy które wymieniłaś.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 16:15:33

re: Czy na naukach przedmałżeńskich przyznać się, że mieszkamy razem? Marta

aha czyli jak nie widze nic złego w mieszkaniu przed slubem to juz nie jestem chrzescijanka? idzcie sie leczyc.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-03-03 20:02:02

Powalająca logika. To tak jakby mieć prawko ale nie widzieć nic złego w przejeżdżaniu na czerwonym świetle ;) Każda religia i wyznanie ma swoje zasady, reguły, jakieś przykazania. Skoro świadomie je łamiesz dopisując sobie do tego swoją logikę to coś jest nie tak.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 21:02:48

ma zasady, ale to nie znaczy ze trzeba wszystkich przestrzegać. Każdy ma prawo mieć swoją wizję wiary a innym nic do tego. Będę mieszkać z chłopakiem przed ślubem a potem wezmę ślub kościelny bo tak chcę. I nikt mi nie zabroni.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-03-03 21:28:46

Oczywiście że nie zabroni tylko nie nazywaj się mianem osoby wierzącej. Nie ma czegoś takiego jak wierzący- niepraktykujący albo katoliczka ale z własnymi zasadami wiary, po prostu nie. Też kiedyś miałam do tego takie podejście że kościół kościołem, niby wierząca jestem ale i tak swoje wiem. Do kościoła pójdę chociaż i tak mam gdzieś co ksiądz mówi i co w Biblii napisane, najwyżej do spowiedzi pójdę - albo i nie pójdę. Niestety nie na tym polega wiara.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 21:59:54

Czyli jeśli nie jesteś katolikiem to masz zakaz wiary w Boga? No bez przesady.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-03-03 22:02:45

A gdzie takie coś przeczytałaś że jak nie jesteś katolikiem to masz zakaz wiary w Boga bo nie widzę? To nie jest kwestia katolicyzmu czy chrześcijaństwa w ogóle. Widziałaś kiedyś żyda który jest żydem a obchodzi Boże Narodzenie ? Albo muzułmanina który uważa sie za mega wierzącego ale lubi sobie podjeść wieprzowinki ?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 22:11:40

to, ze ktoś nie akceptuje jakieś paru zasad nie oznacza, ze nie moze nazywac siebie osoba wierzaca. Zreszta nawet w chrzescijanstwie jest kilka odłamów, bo wiele zalezy od interpretacji. Skoro tak, to ja tez moge miec swoje zdanie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 22:19:18

I super. Wierzę w Boga, nie jestem katoliczką.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-03-03 22:58:21

Ehhh niektórym widać nie da się przetłumaczyć...;) Klapki na oczy i koniec, dziewczyny, nie chodzi tu o katolicyzm !!! zapomnijcie o tym, nie chodzi o żaden odłam chrześcijaństwa , islamu czy nawet scjentologii. Chodzi o to że ludzie nazywający się katolikami tworzą sobie swoje własne zasady i uważają się za dobrych katolików, co jest nieprawdą ! Dokładnie tak samo jak nie prawdą jest że dobry muzułmanin je wieprzowinę, dobry żyd się nie obrzeza, że dobry buddysta popiera posiadanie broni itp. Skoro uważasz się za NA PRZYKŁAD katoliczkę po prostu nie możesz uważać mieszkania ze sobą przed ślubem czy seksu przed małżeńskiego za coś co jest ok, dlatego że to kompletna odwrotność tego co mówi twoja religia którą dobrowolnie wyznajesz. Oczywiście każdy robi i myśli co chce, ale sam fakt takiego przekłamania i uważania się za osobę wierzącą bo raz na jakiś czas się pójdzie do kościoła i raz do roku do spowiedzi jest kiepski...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 23:07:53

Na uważanie się za osobę wierzącą wychodzi wiele czynników. Nie chodzi o spowiedz raz do roku, pójście do kościoła, żeby sąsiadka z klatki obok zobaczyła, że się modlimy, huczny ślub z białą suknią, mimo, że ktoś jest niewierzący... To jest hipokryzja.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-03-03 23:16:07

Oczywiście że tak, dokładnie to chciałam przekazać ;) Straszna hipokryzja.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 23:23:07

To takich hipokrytów jest strasznie dużo. Chociażby moje kuzynostwo. Już nie chodzi o mieszkanie przed ślubem, ale o to, że wszystko robią na pokaz. I nie są dobrymi ludzmi. Wiadomo, nikt nie jest idealny, ale chodzi o to, że potrafią naśmiewać się z innych, ogólnie okropni ludzie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-03-03 23:25:33

Zgadzam się. Wymyślanie własnych teorii nie ma nic wspólnego z wyznawaniem danej religii dokładnie tak samo jak przestrzeganie wszystkiego tylko i wyłącznie na pokaz. I to i to jest hipokryzją i nie powinno mieć miejsca.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 23:53:26

nie trzeba wypelniac 100% zasad kosciola zeby nazywac sie chrzescijaninem. Jesli ktos wierzy i jest dobrym czlowiekiem, to juz wystarczy zeby tak siebie nazywac. Jakim ograniczonym trzeba byc, zeby uwazac ze mieszkanie ze soba bez slubu dyskwalifikuje kogos jako osobe wierzaca. Śmiech na sali.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 15:38:37

re: Czy na naukach przedmałżeńskich przyznać się, że mieszkamy razem? Marta

fajny fragment znalazłam :) "którą nie masz ślubu jest grzechem - dajesz innym zły przykład, tym bardziej, im więcej waszych pobożnych praktyk widzą u Was znajomi. To przez takich wewnętrznie zakłamanych, inni nie widzą sensu radykalizmu wiary. To oczywiście, tylko moje osobiste zdanie."

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 15:26:02

re: Czy na naukach przedmałżeńskich przyznać się, że mieszkamy razem? Marta

Mam znajomych gdzie jak dowiaduję się o ich ślubie Kościelnym to nie wiem czy śmiać się czy płakać. Do kościoła nie chodzą, Święta nie z rodziną a gdzieś na narcioszkach, a jak idą to kilometr od kościoła stoją, o poprzednich związkach albo relacjach nie wspomniając, z dzieckiem na ręku, psioczą na księży, powyżej 16 roku życia zapomniają co to Roraty lub Droga Krzyżowa, do spowiedzi idą spowiadają się z grzechu ale później robią to samo i tak w kółko :) Ale miała suknia i ślubowane przed Bogiem musi być :) Gdyby wprowadzono modę na skromne śluby Kościelne, wiece takie bez organisty, super przystrojenia, itd. a np. cywilne robił z pompą to kjestem pewna że laski decydowałyby się na cywila i tyle :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
pryśpieszony kurs od Agnostyczki
(Ocena: 5)
2016-03-03 15:13:42

re: Czy na naukach przedmałżeńskich przyznać się, że mieszkamy razem? Marta

Jesteście katoliczkami? wierzycie w Boga tak ? Bóg wystosował kiedyś coś takiego jak przykazania i nauczanie ( Stary i Nowy Testament) pisały go według WASZEJ wiary osoby natchione DŚ a teraz sprawami bieżącymi zajmuje się PAPIEŻ. Wedug waszej wiary, jeśli traktujecie sobie wybiórczo - zasady nie jesteście dobrymi katolikami tylko grzeszknikami, tłumaczycie sobie " nie krzywdze nikogo" ale obrażasz P. Boga bowiem, jak mieszkacie razem - to grzech, spowiadasz się a podczas spowiedzi masz mieć MOCNE postanowienie poprawy a idziecie do spowiedzi i co chwile żałujecie czego tak na prawdę nie żałujecie. To się KUPY NIE TRZYMA!!!. Aby przeżywać dobrze Święta powinnyście pościć, chodzić na Drogi Krzyżowe itp. a ile jest młodych kobiet w Kościołach a te są i o 6 rano i o 20 więc jakbyście tak bardzo wierzyły w Boga to byście się tam znalazły. A tak jesteście wygodnickimi pannami które robią coś bo tak robiły wasze matki przytkaujecie i idziecie w sukni z welonem bo TRADYCJA bo BÓG a tak naprawdę to ostatnie macie w 4 literach bo jedna z drugą uważa że jak nikogo nie morduje i nikogo nie okrada i twierdzi że kocha boga to już jest fajnie :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-03-03 14:56:34

re: Czy na naukach przedmałżeńskich przyznać się, że mieszkamy razem? Marta

List zmyślony, jak każdy, to oczywiste. Ale fakt faktem że tacy ludzi istnieją. Jak można nie wyznawać jakiejś wiary i uczestniczyć w jej obrządkach ? Równie dobrze mogą sobie urządzić ślub buddyjski, islamski w Vegas....jakikolwiek - i tak nie wierzą! Jak można być tak zakłamanym człowiekiem?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-03-03 13:21:20

re: Czy na naukach przedmałżeńskich przyznać się, że mieszkamy razem? Marta

juz zostalo mi ostatnie spotkanie na naukach i do tej pory 2 ksiezy i jedna babka prowadzili zajecia i nikt tam sie nie pytal jak mieszkamy.ba, ksiadz mimo ze starszy byl bardzo wyluzowany, pewne rzeczy az z ust ksiedza nie powinny pasc. ale ciesze sie ze to juz koniec i raczej nikt o zdanie co do pewnych rzeczy mnie nie pytali. ale prawda jest taka, ze biorac slub koscielny powinno sie zyc wg zasad obowiazujacych. bo inaczej to tak jakbys chcial zostac lekarzem chirurgiem, ale uznawal tylko metode leczenia ziolkami

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 14:57:41

może się zaptać bo to bardzo ważne jak mieszkacie razem jest jedna spowiedź jak osobno to 2

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 13:16:07

re: Czy na naukach przedmałżeńskich przyznać się, że mieszkamy razem? Marta

niby brzydzisz sie kłamstwem, ale przysięgać przed Bogiem że wychowasz dzieci w wierze katolickiej to juz pikuś...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 11:59:51

re: Czy na naukach przedmałżeńskich przyznać się, że mieszkamy razem? Marta

możesz się przyznać, to twoja sprawa z kim mieszkasz. ja na naukach pokłóciłam się wręcz z księdzem, który usiłował mi wmówić że posiadanie potomstwa to OBOWIĄZEK pary małżeńskiej:D miałam swoją rację, powiedziałam księdzu co myślę, a ślubu i tak nam udzielił, także się nie martw:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-03-03 14:59:08

Ksiądz miał rację, obowiązkiem małżeństwa jest sprowadzenie na świat potomka. No chyba że para jest bezpłodna. Skoro brałaś ślub kościelny to zakładam że jesteś wierząca więc dziwne że tego nie wiesz i cię to bulwersuje. Kolejna co to bierze ślub kościelny "bo tak wypada" ? Masakra...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 15:16:31

nie, kolejna która uwaza że wierzy ale księża to pedofile i co jej będę mówić co ma robić, przecie wtedy nie było antykoncepcji ani wolnych związków to Bóg nic na ten temat na pewno nie powiedział :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-03 15:45:00

przecież Bóg powiedział " idźcie i rozmnażajcie się"

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
mimi
(Ocena: 5)
2016-03-03 11:39:36

re: Czy na naukach przedmałżeńskich przyznać się, że mieszkamy razem? Marta

Ja z kolei się zastanawiam czy powinnam brać ślub kościelny... Jeśli chodzi o mojego narzeczonego, problemu nie ma. U niego w rodzinie, chodzi się do kościoła, przyjmuje sakramenty itd. Problem jest ze mną. Bo to nie jest tak, że w ogóle kwestia wiary mnie nie obchodzi. Kiedyś od czasu do czasu chodziłam do kościoła, rzadko bo rzadko ale chodziłam do spowiedzi. Potem, po szkole średniej jakoś mi to zanikło i nie chodziłam. Jakiś czas temu zobaczyłam jak mój młodszy brat grał w jakąś grę. Wszystkie nazwy, terminy itd pochodziły z bibli. Były to elementy negatywne, ale bardzo mnie to zaciekawiło. Wyciągnęłam więc pismo i je przeczytałam. Później z pomocą internetu wyszukiwałam interesujące mnie terminy i tak jakoś poleciało. Cały czas interesowało mnie tylko zło tam zawarte. Tam jakieś cudy i przypowieści jaki to Bóg jest wspaniały jakoś mnie mniej ochodziły.Przy czym wierzę w to co tam napisano, w te dobre jak i złe strony. teraz do kościoła nie chodzę. Jedynie jak wiem, że ewangelia będzie zawierać jakiś interesujący mnie fragment to idę na kazanie, posłuchać jak ksiądz to interpretuje. Co oczywiście zdarza się bardzo rzadko, bo w kościele to raczej mówią jaki Bog jest wspaniały, a tych negatywów jest mało wyciąganych. Narzeczony chodzi do kościoła, nie co niedzielę, ale np jak odwiedzamy jego rodzinę to pójdzie, nie ma z tym problemu. I dla jego rodziny naturalne jest że weźmiemy ślub kościelny... Tylko czy z mojej strony to nie będzie przekłamane? (ale się rozpisałam :D )

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
m
(Ocena: 5)
2016-03-03 13:17:05

będzie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz