Związkofobia, czyli lęk przed zaangażowaniem

05 Lipca 2009

Istnieją kobiety, które nie są w stanie stworzyć związku partnerskiego z mężczyzną. To związkofobki – dziewczyny, które nie potrafią się zaangażować.

Związkofobia, czyli lęk przed zaangażowaniem

Ta przypadłość znacznie częściej dotyka kobiety niż mężczyzn. Choć z pozoru pozwala uniknąć wielu rozczarowań związanych z rozstaniem, zdradą czy ogólnym związkowym cierpieniem, tak naprawdę jest bardzo bolesna – zarówno dla samych pań, jak i dla panów, którzy chcieliby stworzyć z nimi związek. Związkofobki boją się intymności i emocjonalnego zaangażowania. Mogą nawet prowokować spotkania z mężczyznami, uwodzić, flirtować, rozpoczynać damsko-męskie układy, ale kiedy związek robi się poważny, wycofują się. Wynika to z drzemiącego w nich lęku przed bliskością, który może pochodzić z przeszłości – z nieudanych związków, bolesnego rozczarowania w miłości czy choćby z dzieciństwa. Obrazki mamy szykanowanej przez ojca pozostają w pamięci często na bardzo długo – nierzadko na całe życie. W psychice kobiety rodzi się przekonanie, że mężczyzna jest niedobry oraz że związek wiąże się z cierpieniem, bólem, poniżeniem. Tak powstaje rezerwa, przez którą kobieta się wycofuje i nie umie zostać przy mężczyźnie na dłużej, nawet gdyby darzyła go wyjątkową sympatią. Czujesz, że jesteś związkofobką?

- Pomyśl, skąd u ciebie lęk przed zaangażowaniem się. Czy po prostu nie ufasz mężczyznom, czy może czujesz, że masz naturę flirciary oraz uwodzicielki i przez to nie ufasz samej sobie? Zastanów się, gdzie leży przyczyna. Jeżeli winisz samą siebie, daj sobie czas i nie rzucaj się w ramiona każdego mężczyzny, żeby w ten sposób znaleźć tego, przy którym zostaniesz. Jeżeli obwiniasz mężczyzn, pomyśl, dlaczego. Trauma przeszłości? W takim razie zrób krok do przodu i postaraj się o niej zapomnieć, inaczej będziesz męczyła się całe życie.

- Otaczaj się ludźmi, których lubisz. Zamykanie się w domu z pudełkiem czekoladek i z przekonaniem, że nigdy nie stworzysz partnerskiego związku, jest błędem. Wychodź do ludzi, baw się, nie stroń od męskiego towarzystwa.

Jak napisaliśmy, nie chodzi nam o to, żebyś kleiła się do każdego napotkanego faceta, ale już sama przyjaźń z mężczyznami pokaże ci, że oni często potrafią być o wiele bardziej szczerzy i prostolinijni niż skomplikowane, zwariowane i… męczące koleżanki. A poza tym poznając mężczyzn, masz większą szansę, że w końcu uda ci się spotkać kogoś, kto razem z tobą pomoże ci pokonać twoją dolegliwość.

- Nie flirtuj z nastawieniem, że i tak nic z tego nie będzie. Związkofobki bardzo często nie przyznają się, że mają problem. Oszukują siebie, wmawiając całemu światu, że wolą być singielkami niż dzielić z kimś sypialnię. Po prostu wycofują się, gdy zaczynają tracić grunt stabilności i niezależności pod nogami. Dlatego nie myśl o tym, czy chcesz być z kimś, czy nie.

Chodź na randki i baw się dobrze, staraj się je traktować jak zabawę, a nie okazję do lepszego poznania przyszłego męża. Wielu związkofobkom udaje się pokonać przypadłość poprzez przebywanie z mężczyznami i pozytywne myślenie. W ogóle zbyt intensywne rozmyślanie o związkach nie jest dobre – co ma być, to będzie!

- Pracuj nad swoim charakterem. Na pewno jesteś osobą wyjątkowo wrażliwą, jeśli nie nadwrażliwą. Dlatego nie hoduj w sobie bólu, urazy, nie myśl, że i tak prędzej czy później facet cię oszuka lub zostawi. Staraj się dostrzegać pozytywne strony spotkań z mężczyznami, spróbuj się również uodpornić psychicznie i nie spalać przy drobnych porażkach. One hartują twój charakter, a to dobra droga do pokonania związkofobii. miłości boją się często osoby nieśmiałe, zagubione, z rezerwą odnoszące się do świata – choć nie jest to reguła. Staraj się pracować nad swoimi wadami, które cię ograniczają. Odszukanie ich w sobie to pierwszy krok do psychicznej równowagi. 

- Jeżeli związkofobia zaczyna ci bardo przeszkadzać i czujesz, że twój problem robi się poważny oraz uciążliwy, poszukaj pomocy u specjalisty. On pomoże ci znaleźć źródło twoich kłopotów i twego zdystansowania. Porozmawia z tobą, pomoże odkryć rzeczy, z których być może nawet nie zdajesz sobie sprawy. Nie ma przecież związków bez sprzeczek i kłótni – kiedy to zaakceptujesz, łatwiej będzie ci związać się z mężczyzną. Specjalista jest wskazany, kiedy twoja związkofobia zaczyna cię przerastać i przestajesz sobie z tym radzić.

Związki między kobietą a mężczyzną są piękne, ale bywają też trudne i burzliwe. Bardzo dużo osiągniesz, akceptując zarówno ich plusy, jak i minusy. Zresztą, tak samo jest z mężczyznami – ci mają zarówno zalety, jak i wady. Każdy jest tak skonstruowany, ty też! Pamiętając o tym, uda ci się wyjść ze związkofobii sprawnie i bezboleśnie.  

Ewa Podsiadły 

Zobacz także:

Związek ze starszym mężczyzną – czy to ma sens? 

Dlaczego niektóre z nas na życiowych partnerów wybierają mężczyzn starszych od siebie o kilkadziesiąt lat? Jak to możliwe, że czują się  dobrze w towarzystwie kogoś w wieku swoich ojców? 

Jak się pozbyć niewygodnego adoratora?  

Na pewno byłaś  w sytuacji, kiedy u twojego boku pojawił się mężczyzna…  Mężczyzna, który przestał ci odpowiadać po pierwszym spotkaniu albo nie pasował ci już od początku.  

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (391)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-11-21 17:05:50

re: Związkofobia, czyli lęk przed zaangażowaniem

Kiedy byłam w stresie wszystko mi się sypało. Nie miałam apetytu, nie potrafiłam się wyspać. Koleżanka poleciła mi oczyszczanie energetyczne na stronie moc-energii.pl . I rzeczywiście po odprawieniu rytuału problemy ze stresem ustały. Jestem pogodna i bardziej optymistyczna i co najważniejsze nabrałam więcej dystansu do wielu spraw, przez co już się nie denerwuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-06-05 23:35:32

re: Związkofobia, czyli lęk przed zaangażowaniem

Porzucałam każdego faceta z którym bylam zwiazana, nawet gdy totalnie stracilam głowę i myślałam ze nigdy przenigdy nie spotkam kogoś tak wspanialego po jakimś czasie przestalam cokolwiek czuć. On się bardzo staral, robil wszystko co tylko facet może zrobić dla kobiety, przestal na mnie dzialac, zniszczylam jego psychikę, znienawidzil kobiety. Odeszlam od meza 2,5 roku temu, nie układało nam się, bylam nieszczesliwa, on chce wrócić, spróbować poukładać wszystko na nowo, za późno. Nic juz nie czuję. Właśnie uswiadomilam sobie ze wielu mowilo mi ze się nimi bawię, ja nigdy tak nie chciałam postępować, nigdy nie uznawalam tego za zabawe ani nie dzialalam z premedytacją. Jestem spokojną, skromną dziewczyną, nie wiem dlaczego oni potrafią oszalec na moim punkcie a mi tak po prostu przechodzi. Zawsze po rozstaniu czuję ulgę, że znów jestem wolna, rozkwitam, uprawiam sport, gram na giełdzie. Potem jednak samotnosc mnie przytłacza. Czasem się zastanawiam czemu jestem taka popieprzona, czemu nie mogę byc zwyczajna zona, czemu rutyna tak mnie przygniata ze muszę wiecznie uciekać. Jeśli mialabym odpowiedzieć na pytanie czy jestem związkofobem to tak, jestem nim w 100% i jest mi z tym cholernie źle.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-15 15:24:38

re: Związkofobia, czyli lęk przed zaangażowaniem

Witam. Chyba mam podobny problem. Zostawiłam faceta po 6latach choć go kochałam bo żyłam w toksycznym związku wiele siły potrzebowałam aby w końcu to zrobić choć decyzja wydawała się spontaniczna to czuje że od dawna się na to przygotowywałam. Niby nie cierpiałam ciesze się życiem jestem uśmiechnięta i poznałam faceta. Wydaje się porządny i całkowicie inny niż mój ostatni facet a nawet taki jakiego chciałam mieć. Jednak boje się mu zaufać, starałam się go zniechęcić do siebie, ale on dalej jest dba o mnie jak nikt inny. Ostatnio słysze wiele pozytywnych słów na swój temat i jest to dla mnie nowość, facet z którym byłam nie mówił mi takich rzeczy. Sama nie wiem czy wierzę im w to. Wiem że potrzebuję bliskości i mi jej brakuje ale biore jej tyle na ile mi jest potrzebna - pocałunek przytulenie rozmowa.. Mimo, że mówię facetowi że robię to interesownie itp czuje się z tym źle. Nie wiem czy dalej kocham byłego choć mówię że nie gdzieś tam go jeszcze mam a facet którego poznałąm widzi że uciekam że udaje że jest dobrze on to po prostu widzi kiedy nikt inny tego nie zauważa a wręcz przyjaciele mnie chwalą że super sobie radzę ja sama nie zdawałam sobie sprawy że uciekam aż do niedawna kiedy ten facet mi to uświadomił. Nie mam pomysłu na przyszłość i nie wiem od czego zacząć aby normalnie żyć. Pozdrawiam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-12-22 19:23:22

kiedyś myślałam, że związkofobia to to, że mamy co chwila nowego partnera, bo lubimy stan zakochania, w którym się wtedy znajdujemy, ale jak widze się myliłam. Mam na imię Aneta i jestem związkofobką :-) Poznałam Bartka w te wakacje na Mazurach w ostanie 2 dni kiedy tam byliśmy. wymiana nr tel była chyba bardziej grzecznościowa niż wywołana miłością od pierwszego wejrzenia. ale pisaliśmy, on dzwonił, fajnie sie gadało. spotkaliśmy się po ok miesiącu od mazur-nad morzem.Później do mnie przyjechał-mieszkamy od siebie 300km. wszystko było fajnie i myślałam że teraz będzie inaczej, że się nie wystraszę.. powiedział, że traktuje mnie jak swoją dziewczynę- ucieszyłam się :-) a po ok miesiącu się coś zmieniło we mnie.. nie umiałam być taka jak na pczątku- nie śmiałm tyle się, nie gadałam głupot bo bałam się, że pomysli, że jestem głupia. i znów ten sam błąd co zawsze :-(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-12-22 19:07:59

A ja mam 22 lata kilka związków za sobą, żaden nie trwał dłużej niż 3-4 m-ce. i nie chodzi o to, że zostałam kiedyś jakoś super zraniona i teraz nie potrafię zaufać. Potrafię a jeszcze bardziej chce! Relacje z facetami mam b. dobre, mam wielu kolegów, z którymi chodzę na piwo, dzwonię żeby pogadać etc. Niedawno zdałam sobie sprawę, że jeden chciałby czegoś więcej niz tylko mojej przyjaźni. Udałam, że tego nie widzę bo nie chciałam tego a kiedy się dowiedział, że spotykam się z INNYM to się zmienił. a szkoda bo naprawdę go lubię.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-12-19 18:57:02

hmm chyba to tekst o mnie.. ale jak nie byc zwiazkofobem? zaangazowalam sie jeden zwiazek, zostalam gleboko zraniona, przeywalam to wiele lat,,,podjelam druga probe, dawalam z siebie wszystko, podjelam ryzyko... nie wyszlo nam...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-15 11:04:24

Niestety znam "objawy" opisane wyżej. Jest to bardzo bolesne, człowiek naprawdę chce ale sie boi, więc się chowa, ucieka. Ktoś mnie bardzo kiedyś zranił i to chyba przez to, choć zbieram powoli siły żeby to przezwyciężyć. Poznałam kogoś nowego, bronię sie przed zaangażowaniem, ale widze ze jezeli teraz sie wycofam to juz zawsze tak bedzie. Cięzko zaryzykowac.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-08-14 14:29:29

wiecie co ? kobiety lubia siebie stawiac w pozycji biednej, nieszczesliwej.. czytasz to kobieto i znowu zaczynasz sie uzalac nad soba, ze..to Ty tez tak masz..spóbuj zaufac najpierw sobie;) nie jestes ani zła..poprostu sa osoby, ktore do siebie nie pasuja// nie można sie poddawac..głowa do góry ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-09-20 15:47:26

Nie czytalam ponizszych komentarzy :/ Ale zwiazkofobia mnie dotyczy tez mam 17 lat ale ja nie wytrzymuje z chlopakiem nawet tygodnia wiec kolezanke podemno podziwiam. Ja zazwyczaj skreslam chlopaka po pierwszej randce a bylam na okolo 5 wiec nie jestem zbytnio rozrywkowa. Ale nie uwazam tego za jakis wielki problem nie mam chlopaka i coz trudno.Nie jestem slaba osoba tak jak jest napisane w artykule bo nie potrzebuje palanta do zycia od zawsze na sobie polegam a staje sie nawet bardziej wytrwala niz jak by mnie ktos zranil czy pozucil .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-07-24 18:12:04

a ja nie wychodze do ludzi,od 2 lat zamknięta siedze w domu. po prostu denerwują mnie pogawędki z jakimiś przygłupami.nie zamierzam zakładać rodziny...wole sie bawić facetami tak jak oni z nami to robią. nie wyobrażam sobie mieszkać z kimś pod jednym dachem,rozmawiać z nim,dzielić łóżko....chce mieć w domu spokój i porządek.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-07-24 19:05:29

No i fajnie :( Jak tu mieć zaufanie do kobiet? Gdy kobieta pod wpływem paru wrażeń jest na tyle zblazowana, że już dalej nie szuka swoich ideałów. Jak boli to znaczy, że Twoje serce jeszcze żyje. Trzeba poszukać w dobrym miejscu. Przecież są szczęśliwe pary - szanują siebie wzajemnie, czyli nie zawsze facet to: facet właściwy + ta lepsza część: "penis". Zauważcie drogie papilotki, że gdy same jesteście związkofobkami to generujecie związkofobów. Same sobie produkujecie wypaczonych mężczyzn. Wystarczy rozmowe rozpoznawczą z facetem przeprowadzić nieco asertywnie. W umiejętny sposób przygwoździć różnymi pytaniami o wartości. Jak zobaczysz, że idiota - spławiasz, albo mówisz w twarz, że masz dość płytkich facetów. Usłyszy to ktoś bardziej interesujący przechodzący obok, pomyśli: "No ja cie!, wreszcie kobietka, która w coś wierzy" Wartościowi faceci sami zaczną lgnąć do Was. Co o tym myślicie?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-07-27 00:25:06

Ło.. ho ho. Może kobiety to tchórze, nie chce im się. Leniwe - gdzie tu piękno kobiety dzikiej i rządnej miłości? Chyba za tak nastawionymi nie ma co się angażować kolego? Latka płyną. Szkoda tracić czas na te kobiety, którym życie jest obojętne. Bo jak można zamienić pragnienie niespełnione szczęścia na tzw. "spokój". Takie kobiety mają w pupie marzenia. Lepiej szukać jakichś głębszych, z pragnieniami, a nie pociągiem do impresji. Dać z siebie wszystko to nie zachwyt. To pragnienie. Związkofobki tego nie mają. Mają to w pupie zamiast w sercu. Tzw.... puste. Daj sobie spokój z filozofią i szukaj konkretnych(z dzikim sercem) zamiast nawracać. Weź ją i staraj się o nią - a Ty tu jakąś misję narodowowyzwoleńczą prowadzisz(efekt za sto lat? LOL!!)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz