„Zachowamy czystość aż do ślubu!”

25 Lutego 2009

Składają śluby czystości, aby zachować swój największy skarb na noc poślubną dla ukochanej osoby. Czy takie zachowania mają sens?

„Zachowamy czystość aż do ślubu!”

Decyzję, czy zachować dziewictwo do nocy poślubnej, każdy musi podjąć sam. Powinna być suwerenna i przemyślana. Pary składają sobie śluby czystości, które tworzą podwaliny związku. Wytworzyło się coś na wzór subkultury ludzi, którzy chcą oddać dziewictwo ukochanej osobie. Powstają grupy, których członkowie nawzajem wspierają się w poście.

Z Karolem, który jest nieformalnym liderem jednej z takich grup, porozmawiali dziennikarze „Kuriera Porannego". Z jego wypowiedzi można wywnioskować, że nie może się doczekać, kiedy wreszcie zdejmie z siebie jarzmo bycia prawiczkiem:

„Igrzyska są za półtora roku, a teraz jest czas treningu".

Termin igrzyska oznacza w tym wypadku ślub i konsumpcję związku jako następstwo uroczystości. O co chodzi z treningiem i jaką ma on formę, nie wyjaśnił. Narzeczona Karola, Kasia, dzięki wiedzy o czystości partnera czuje się szczęśliwa.

„To zupełnie inny komfort psychiczny, niż gdybym, wychodząc za mąż, wiedziała, że Karol wcześniej uprawiał seks z inną kobietą - to dla mnie byłoby raniące".

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży urządza specjalne spotkania, na które zaprasza nastolatków i zachęca do pozostania w czystości oraz złożenia ślubów. Jak tłumaczy Marcin, jeden z prowadzących dyskusję:

„Naszym celem nie jest przekonywanie, że seks jest zły. Wręcz przeciwnie: jest czymś dobrym, ale wszystko w życiu powinno mieć swój czas i kolejność".

Podczas rozmów swoje doświadczenia opisują pary, które wciąż czekają do ślubu i takie, które są już po sakramencie. Ci pierwsi swoją opowieść nazywają „raportem z frontu walki". Terminologia wojskowa, a cel bitwy szczytny. Większość młodych ludzi, którzy zdecydowali się na śluby, ma podobną motywację:

„Zachowamy czystość aż do ślubu. To nasza wspólna decyzja, moja i mojej dziewczyny. Chciałbym, żeby moja żona była dziewicą, żeby zachowała czystość tylko dla mnie. Ponieważ czystość to dar, który możemy dać tylko jednej osobie, ofiarować tylko raz. Dla mnie ważny jest przykład moich rodziców, którzy wytrwali w czystości i są szczęśliwym małżeństwem od 24 lat" - tłumaczy 21-letni Janek, obejmujący swoją partnerkę - Arletę.

Jak mówi ginekolog, dr Grzegorz Południewski, wstrzemięźliwość wcale nie jest problemem dla organizmu. O wiele większym kłopotem jest to, że coraz więcej nastolatków traci dziewictwo przed 15. rokiem życia:

„Nas najbardziej niepokoi to, że coraz więcej młodzieży współżyje przed 15. rokiem życia. Dlaczego jest to takie niebezpieczne? Bo ci młodzi pozbawieni są wiedzy na temat seksualności, gdyż szkoła i rodzice tego nie uczą, większość tej wiedzy pochodzi z trzepaka od kolegów, a jedna trzecia z Internetu. I to jest, niestety, niekontrolowane i bardzo niebezpieczne".

Według lekarza, akcje czystości nie są jednak do końca dobre, ponieważ chcą młodzieży narzucić pewien model zachowania, a tak naprawdę pomijają kwestię edukacji, która powinna być najważniejsza. Rozmowa o seksie i seksualności może przynieść lepsze skutki niż nakazanie życia w czystości.

Zobacz także:

4 miliony dolarów za dziewicę!

Chce być znowu dziewicą dla męża

Wasze listy: „Mój mąż jest prawiczkiem!”

Nowa pochwa i dziewictwo z odzysku

Joanna Martel

Strony

Komentarze (420)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-02 16:05:13

Witam, poszukuje mężczyzn, którzy ze względów religijnych dochowuja czystości do ślubu. Chodzi o program TV. Jesli chcesz opowiedzieć nam o tym to wyślij imię wraz z numerem tel. na adres: g.inglese@tvn.pl lub skontaktuj się telefonicznie. 660-764-210

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-18 11:51:17

Ona zachowuje czystosc az do slubu....on jedzie na ręcznym albo zdradza ja na kazdym kroku! Niech kazdy robi co uwaza za stosowne w swoim zyciu bez rozdzielania : sex przed slubem jest dobry/zly.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-05-07 16:43:28

niedopasowanie w łóżku??? hahahah co wy gadacie.. ludzie którzy sie kochają rozmawiają ze soba na wszystkie tematych oraz o swoich potrzebach i to problemem nie jest ;D. A wstrzemięźliwośc do ślubu lepsza jest niż uprawianie sexy przed. Przynajmniej jak sie wpadnie to nie wstyd.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-07 00:28:00

Dla współczesnego społeczeństwa charakterystyczny jest fakt że wiele osób wkracza w związek małżeński z bagażem wcześniejszych doświadczeń seksualnych: ze sobą lub z innym partnerem. Dotyczy to w równym stopniu osób wierzących, jak i ich niewierzących znajomych, na co zwrócił uwagę chrześcijański publicysta Ronald J. Sider w eseju zatytułowanym „Skandal chrześcijańskiego sumienia”: Znany mówca chrześcijański Josh McDowell obserwował młodzież i przemawiał do niej przez kilka dziesięcioleci. Pamiętam, jak wiele lat temu powiedział, że prawdopodobieństwo, iż wierząca młodzież rozpocznie pożycie seksualne przed małżeństwem, jest zaledwie o 10% mniejsze niż w przypadku ich niewierzących rówieśników. (…)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-07 00:27:00

To co buduje szczęście małżeńskie to szeroko rozumiana wspólnota życia – małżonkowie uczą się siebie nawzajem, poznają najskrytsze przeżycia, swoje myśli, wartości, pragnienia, marzenia. Uczą się rozpoznawać i spełniać wzajemne oczekiwania, razem budują dom - nie koniecznie w sensie materialnym – owo budowanie jest tworzeniem wspólnoty miłości, wspólnym trudem o wzajemne dobro i szczęście. Dzielą się miłością ze swoimi dziećmi – mają niezwykłe doświadczenie tego, że ich miłość jest twórcza i płodna, a płodność ta nie ogranicza się tylko do wydania na świat potomstwa. Rodzice przekazują dzieciom własne życie i człowieczeństwo, i pielęgnują te dary. Mają więc okazję głęboko doświadczyć sensowności i owocności własnego życia i małżeństwa. Aby wytworzyć tak szeroko rozumianą wspólnotę życia trzeba zaangażować swoje siły w budowanie tej więzi. To budowanie wymaga czasu i pracy. Okres przedmałżeński ma tu zasadniczy wpływ – to właśnie przed małżeństwem młodzi uczą się przeżywać swoją własna obecność, uczą się siebie nawzajem, poznają swój wewnętrzny bogaty świat

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-07 00:24:00

skrajnością jest dramatyzowanie trudności związanych z zachowaniem czystości przedmałżeńskiej. Ma ono miejsce wtedy, gdy przedstawia się relację dwojga młodych, kochających się ludzi jako dramatyczną walkę z szatanem o dusze, na śmierć i życie. W takim spojrzeniu wiele jest podejrzliwości i lęku, wszędzie widzi się grzech, kładzie się nacisk na unikanie okazji do niego. Wiąże się z tym lęk przed bliskością fizyczną, czułością cielesną, która może rozbudzić i podniecić seksualnie (co jest naturalne). Niestety – takie podejście, choć bywa skuteczne w przekonywaniu do unikania współżycia (a właściwie odstraszania od niego), może doprowadzić do złego rozumienia i przeżywania kontaktu cielesnego w późniejszym małżeństwie. Bliskość cielesna i pragnienia seksualne mogą bowiem zostać wręcz „zohydzone” w rozumieniu młodych ludzi (najczęściej o silnej motywacji religijnej). Jeżeli przed małżeństwem każde nawet przytulenie czy pocałunek jest traktowany jako grzech, lub przynajmniej „wystawianie się na pokusę”, to nie będzie łatwo w małżeństwie nagle „przestawić się” i harmonijnie przeżywać jedność cielesną, która jest przecież, zamierzoną przez Stwórcę integralną częścią sakramentalnego małżeństwa i wspaniałym przeżyciem jedności małżonków. Człowiek to nie komputer, który można przeprogramować w jednej chwili. W podejściu tym brakuje pozytywnego spojrzenia na miłość i seksualność oraz afirmacji uczuć i pragnień w tej sferze, które przecież prowadzą młodych do sakramentalnego małżeństwa i są częścią ludzkiej natury, na której „buduje Łaska Boża”. Zamiast tego dochodzi do deprecjonowania ludzkiej seksualności, przedstawiania jej jako sfery najbardziej zagrażającej duszy i zbawieniu, traktowaniu pragnień seksualnych tylko jako pokusy i przejawu pożądliwości. Takie spojrzenie nie jest zgodne z chrześcijańską wizją człowieka.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-07 00:24:00

Trzeba uczciwie przyznać, że zachowanie czystości przedmałżeńskiej nawet dla ludzi religijnych jest trudne, jest walką wymagającą mądrego i pełnego wyrozumiałości podejścia zarówno samych młodych, jak i tych, którzy ich wychowują i prowadzą. Nie wolno dawać młodym ludziom złudzenia, że rezygnacja ze współżycia nie rodzi trudności, że wystarczy mieć silną wolę i wszystko załatwione. Nawet najbardziej religijna, „uduchowiona” i zdecydowana na czystość para narzeczonych, prędzej czy później musi stanąć wobec pewnego konfliktu wewnętrznego między naturalnym pragnieniem zbliżenia seksualnego a wymogiem wstrzemięźliwości. Konfrontacja ta wynika z naturalnych i dobrych pragnień. Nie koniecznie z braku wiary i nieopanowania w sferze seksualnej. W tych zmaganiach nie wystarcza tylko znajomość wymogów moralnych, traktowanych jako odgórny nakaz. Potrzebna jest , dobrze ugruntowana i przemyślana osobista motywacja.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-07 00:22:00

[quote="Gosc"][quote][b]Gosc[/b] ja tez mam takie zdanie..ze strace dziewictwo dopiero po ślubie..mam już 18 lat i mi się nie spieszy..[/quote] ja w czerwcu skoncze 18 lat, niedawno stracilam dziewictwo, czuje sie z tym dobrze i nie uwazam sie za puszczalska albo glupia malolate (jakich to niektorzy uzywaja tutaj okreslen) ;] [/quote] a mi się spieszyło miałam 19 lat i bardzo żałuję że nie poczekałam na tego jedynego... pozostało tylko rozczarowanie, ból i smutek.... czasu nie da się zawrócic, więc dobrze to przemyślcie co chcecie zobic...czy warto?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-07 00:17:00

[quote="Gosc"][quote][b]Gosc[/b] 2009-03-01 16:38 A jeżeli po ślubie wyjdzie, że partnerzy w łóżku wogóle do siebie nie pasują... Albo będą przez całe życie zastanawiać się jakby to było z kimś innym??? A potem co??? Zdrada i rospad małużeństwa??? Może to i piękne, ale ja uważam, że udany sex to 50% szczęścia w związku, jeżeli w łóżku się nie układa ludzie coraz częściej się kłócą... Miłość zarówno fizyczna jak i psychiczna jest tak samo ważna, lepiej przekonać się o bliskości cielesnej, niż potem zdradzać, okłamywać, bądź myśleć o tym jakby to było JAK SIĘ CZEKA W CZYSTOŚCI KILKA LAT NA ZAMĄŻPÓJŚCIE TO MA SIĘ POD GÓRKĘ BO CIĄGLE CZŁOWIEKA KUSI A NAWET JAK W ŁOŻKU NIE WYCHODZI TO NIE MA PROBLEMU BO TO MOŻNA ZMIENIĆ POZA TYM SEKS MA WTEDY WYMIAR NAPRAWDE EMOCJONALNY I ZADEN ORGAZM CZY JEGO BRAK TEGO NIE ZMIENI!!!!!! [/quote] ahaaaa i to mowi specjalistka od seksu, ktora nigdy nie uprawiala seksu???[/quote] W argumentacji katechetycznej stosuje się często porównanie czystości przedmałżeńskiej do wierności małżeńskiej - jeśli człowiek przed ślubem nie potrafi opanować swego popędu i „musi” współżyć seksualnie, to istnieje niebezpieczeństwo, że także w małżeństwie, z nieumiejętności opanowania się będzie zdradzał współmałżonka. Słusznie mówi się, że seks przedmałżeński przyzwyczaja człowieka do współżycia seksualnego poza kontekstem związku małżeńskiego - wyłącznej, nieodwołalnej więzi, czyli do seksu z osobą nie będącą mężem lub żoną. Jednak nie można generalizować i przypisywać takiego podejścia wszystkim parom, które miały przedślubne doświadczenia seksualne. Nie każda taka para jest przecież skazana na niewierność w przyszłym małżeństwie. Gdyby tak było to sytuacja byłaby dramatyczna! Mimo wszystko człowiek, który decyduje się na kontakty seksualne przed ślubem, we własnym odczuciu nie zdradza nikogo. Z kolei będąc w małżeństwie prawie każdy odczuwa przynależność do współmałżonka – zdrada małżeńska jest więc dla niego o wiele bardziej radykalnym wykroczeniem przeciwko własnym wyborom życiowym niż seks przedślubny (mówimy cały czas o subiektywnym odczuwaniu danej sytuacji oraz o motywacji człowieka). Decyzja, aby nie czekać do ślubu z podjęciem współżycia seksualnego nie rodzi się więc tylko z jednego powodu - braku panowania nad popędem seksualnym lub braku dyscypliny w tej sferze.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-07 00:12:00

[quote="Gosc"]Czystość przedmałżeńska wiąże się z czekaniem. Na co? – Czy tylko na przyjemność współżycia seksualnego, która „wreszcie” po ślubie będzie dozwolona? Otóż nie! Pragnienia dwojga kochających się osób dotyczą czegoś więcej. Narzeczeni podjęli już wybór swojej dalszej drogi życiowej – przygotowują się do małżeństwa. Wybór ten jest dla nich jedną z najważniejszych decyzji, ma nieodwracalny wpływ na ich dalsze życie, wiąże się z najgłębszymi i najbardziej życiodajnymi pragnieniami, aspiracjami i marzeniami. Zdecydowali się stworzyć ze sobą intymną i nierozłączną wspólnotę życia. Chcą być razem aż do śmierci, wspólnie żyć, tworzyć „jedno ciało”, wydać na świat potomstwo, obdarzać swoją miłością siebie nawzajem i swoje dzieci. Zatem to czego pragną i na co czekają to właśnie realizacja owego wyboru – zjednoczenie i dopełnienie jedności na wszystkich płaszczyznach życia. Narzeczeni już przed ślubem tworzą wspólnotę przynajmniej do pewnego stopnia wyłączną. Choć relacja ta nie jest jeszcze małżeństwem, więc nie posiada wszystkich cech i praw związku sakramentalnego, to jednak można powiedzieć, że młodzi ludzie w jakimś stopniu już teraz tworzą wspólnotę życia i miłości, oraz że przynależą do siebie nawzajem. Ta wspólnota, która niebawem zostanie „przypieczętowana” na całe życie, oficjalnie potwierdzona przez Kościół oraz uznana przez środowisko, już przed zawarciem małżeństwa staje się niejako częścią ich najgłębszej tożsamości, podstawową rzeczywistością i powołaniem życiowym. Młody człowiek, który wybrał już towarzysza swojego życia i buduje z nim trwałą więź, identyfikuje się z tym wyborem. Druga osoba, narzeczeńska (a później małżeńska) więź z nią, stają się najważniejszą sprawą w życiu, a wszystko co wiąże się z realizacją tej jedności (czyli np. pragnienie współżycia) staję się naturalną konsekwencją tego wyboru, naturalną częścią owej tożsamości związanej z konkretną relacją do konkretnej osoby. [/quote] Co z tego wynika? Otóż para narzeczonych musi stanąć wobec silnego i zupełnie naturalnego pragnienia by zjednoczyć się w akcie cielesnym. To pragnienie nie jest tylko sprawą popędu, szukania jedynie cielesnej przyjemności, wyżycia seksualnego lub rozładowania napięcia cielesnego. Nie można więc sprowadzać go tylko do kategorii zagrożenia i pokusy, które należy zwalczać. Pragnienie to wiąże się z opisaną wyżej podstawową tożsamością dwojga ludzi – wyborem siebie nawzajem i relacją ich łączącą. Krótko mówiąc – z ich wzajemną miłością. Współżycie seksualne, w subiektywnym odczuciu młodych ludzi może się więc wydawać czymś zupełnie naturalnym, wręcz koniecznym. Rezygnacja z tego współżycia z kolei jawić się będzie jako występowanie przeciwko sobie, jako nienaturalne tłumienie najgłębszych pragnień obydwojga narzeczonych. Osoby te po prostu chcą się zjednoczyć, by dopełnić wyboru, który podjęły, chcą już przeżyć i doświadczyć pełnej jedności, na którą czekają, chcą spełnić najgłębsze i najbardziej życiodajne dla nich marzenia o wspólnym życiu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz