Obrączki dla rozwodników

17 Kwietnia 2009

Angielska projektantka, Giselle Gane, zaprojektowała kolekcję biżuterii dla rozwodników i wdowców. Wśród jej propozycji znalazły się obrączki z turkawkami i pierścionki - kastety imitujące szkielet ptaka.

Obrączki dla rozwodników

Rozwody stają się powoli plagą XXI wieku, szczególnie w krajach Europy Zachodniej. Jak wynika ze statystyk, aż 42% brytyjskich i 38% francuskich małżeństw decyduje się na rozstanie. Rozwód nie jest tam jednak traktowany jak tragedia, a swego rodzaju przełom życiowy, będący doskonałą okazją na znalezienie nowej miłości i spełnienia. Dlatego już od kilku lat ogromną popularnością cieszą się divorce party (rozwodowe imprezy) z wybornym szampanem i okazałym tortem w roli głównej. Prekursorką mody na huczne obchodzenie rozwodu była modelka i aktorka, Shanna Moakler, pierwsza żona wokalisty Blink 182, która na cześć powrotu do stanu wolnego zrobiła imprezę w słynnej restauracji Bellagio w Las Vegas.

Ostatnio pojawił się jednak nowy, jeszcze bardziej zaskakujący trend w celebrowaniu rozwodów. Angielska projektantka, Giselle Gane, zainspirowana wiktoriańską tradycją noszenia żałobnych klejnotów (w postaci zawieszonych na łańcuszku czaszek, trumien, krzyży, serc albo niezapominajek), stworzyła unikatową kolekcję biżuterii dla rozwodników. Jak tłumaczy, rozstanie jest śmiercią miłości, więc należy mu nadać odpowiednią oprawę, najlepiej w postaci rozwodowych błyskotek.

Wśród propozycji Giselle pojawiły się złote obrączki z oczkiem w kształcie turkawki (symbolu nieprzemijającej przyjaźni) i pierścionki - kastety imitujące szkielet ptaka. Z kolei w kolekcji skierowanej do wdów szczególną uwagę zwracają efektowne, złote pierścionki z brylantem podtrzymywanym po bokach przed dwie ludzkie czaszki oraz obrączki z ozdobą w formie żołnierza strzelającego z karabinu.

Projektom Gane nie można odmówić pomysłowości i fantazyjnej, acz posępnej urody. Nie wydaje nam się jednak, aby noszenie tego typu biżuterii pomogło otrząsnąć się po rozstaniu czy utracie bliskiej osoby. Przyznajcie same, że spoglądanie na dłonie i przypominanie sobie o nieprzyjemnych przeżyciach nie brzmi optymistycznie...

Zobacz także:

Na dobry związek, dobre rozstanie

Siedem zwiastunów rozstania

Weronika Woronowska

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (99)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2009-06-22 21:11:00

żal.... ludzie którzy to wymyślili upadli na głowe!!!;/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-22 21:30:00

[quote="Gosc"]NIE NO FAJNY POMYSŁ...TO MOŻE BYC JAKO SYMBOL ZAKONCZENIA PEWNEGO ETAPU SWOJEGO ŻYCIA ;)[/quote] Masz racje, tak tez można to interpretować. Nie koniecznie na pokaz ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-10 18:04:00

Chore.... :] Ale w sumie niektorzy lubia sie chwalic takimi rzeczami, ze np. JESTEM ROZWODKA;]

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-04-29 19:41:00

NIE NO FAJNY POMYSŁ...TO MOŻE BYC JAKO SYMBOL ZAKONCZENIA PEWNEGO ETAPU SWOJEGO ŻYCIA ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-04-29 19:41:00

NIE NO FAJNY POMYSŁ...TO MOŻE BYC JAKO SYMBOL ZAKONCZENIA PEWNEGO ETAPU SWOJEGO ŻYCIA ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-04-29 18:49:00

czego to oni nie wymyślą ?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-04-27 22:50:00

Hm...Pomysł nie taki zły, bo nawet fajnie wymyślone, ale na co to komu? Po co miałabym to nosić? Na całe życie? Tak jak obrączki? hm...poza tym fajne, ale po co pokazywać komuś, że nie jest sie już żonatym?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-04-27 19:19:00

ale debilizm po co to komu

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-04-24 11:20:00

JAki normalny facet by to nosił ?D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-04-22 18:41:00

[quote="Gosc"]Fajny pomysł z tą biżuterią ale po co sie ktoś żeni jak wie że nic z tego nie będzie i ma się rozwodzić po paru miesiącach ew. latach? Jeśli już brać ślub to z pełną pewnością obu stron że się kocha partnera ponad życie i się go nie opuści do śmierci. Ja ze swoją żona juz jestem ponad 26 lat i jakoś wspaniale się nam żyje i nie możemy narzekać ;) Pozdrawiam wszystkie ślubne pary :][/quote] Popieram w 100% ;))

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz