4 zasady zdrowej kłótni: Jak się sprzeczać?

12 Listopada 2012

Wyrażanie negatywnych uczuć nie jest niczym złym, pod warunkiem, że robi się to właściwie.

kłótnia

Kłótnie są nieodłącznym elementem każdego związku. Nie oznacza to jednak, że regularnie muszą się kończyć łzami, krzykiem i obrażaniem drugiej osoby. Jeżeli nauczymy się sprzeczać z partnerem we właściwy sposób, zyskamy na tym nie tylko my, ale również nasza relacja z chłopakiem.

Oto 4 zasady zdrowej kłótni!

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (29)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-13 22:28:15

dupa jasiu pierdzi stasiu :) ps

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-12 21:40:25

Mój facet natomiast zawsze uważa, że mimo wszystko co zrobi wina jest po mojej stronie. Jak coś skomentuje to źle, jak nie skomentuje to natomiast ja się czuje źle, przecież komentuje się rzeczy które się nie podobają... Najgorsze jest to że on uwielbia wjeżdżać na uczucia, manipuluje moimi uczuciami żeby osiągnąć cel... I najbardziej bolesne nie jest kiedy faceci krzyczą, trzaskają drzwiami tylko są obojętni, mój jest spokojny i całkowicie obojętny i to boli najbardziej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-13 07:54:29

mam identyko

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-19 12:45:22

I ja tak robiłam- nie mówiłam co mnie boli, co myślę, to zaczął robić wszystko za mnie i przy wyzwiskach, poniżaniach i rękoczynach- 'Ty mnie do tego sprowokowałaś'. Tak, bo cieszyła mnie jego złość, gdy sama byłam bardzo wściekła, wszystko robiłam, by wychodził z domu i zostawił mnie samą. Wychodził. Potem miał do mnie żal, że z nim nie rozmawiam, że nie wie co czuję i co myślę. Nie umiem tego mówić, bo za każde wyrażanie siebie; w domu byłam krytykowana i oceniana, na miłość taty musiałam zasłużyć, nigdy mnie nie chwalono, mama zamknęła się w sobie, bo tato ciągle pił. Teraz jest 14 lat w AA i co z tego, nie pije, a dalej niedostępny, krytykuje wszystko i wszystko jest źle, co nie zrobię. Więc nie robię nic. Dosłownie. A mojego partnera to dobija i nudzi... Szkoda mi go i siebie :(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-12 18:35:37

moj facet bardzo czesto podnosi glos podczas klotni.. kiedy " po" wspominam mu o tym i mowie zeby tego wiecej nie robil, on tluamczy sie,ze jest nerwowy,ze go wytracam z rownowagi i on po prostu tak reaguje.. :(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-19 12:34:19

Mam tak samo, dochodzi czasem do tego do popychania, bicia, poniżania i wyzwisk, ma wtedy w oczach tylko nienawiść i pogard, a potem jakby nigdy nic przychodzi, przytula. Bicie było kiedyś, tłumaczył, że olewam go ciągle, nie zostawi mnie, bo nie zna życia beze mnie i nie chce takiego, ale wku*am go brakiem swojego zdania, czepianiem się o byle co, wypominaniem mu błędów i swoją zerową samooceną. Doszło do tego, że mnie nie słuchał i olewał, nic nie mówił; ani gdzie idzie ani co czuje, stał się chorobliwie zazdrosny, że nie mogłam wyjść do nikogo, nawet do rodziców pojechać, a są apodyktyczni. Tato też jak mu nie pasowało krzyczał na mnie i mnie obrażał... Chcesz czy nie powtórzysz ten sam schemat w swoim życiu i swoich dzieci, jak je masz... Dlatego trzeba sobie pomóc i to szybko!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-12 14:40:03

Wszystko ok ale przepraszać to ja nie potrafię.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-12 12:41:54

U nas dochodzi niekiedy do rekoczynow z mojej strony... A pozniej sex ;D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-12 14:31:12

też tak robie ale dochodzą jeszcze straszne wyzwiska on mnie wtedy popycha na sciane ja się przewracam i jest sex

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-12 15:14:55

sex na zgode to najwiekszy blad. to nic nie naprawi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-12 12:30:27

ja za to jestem taka okropna w czasie kłótni z moim chłopakiem jak mój ojciec.. 18 lat się napatrzyłam na to jak było w domu i teraz się staram ze wszystkich sił aby ten scenariusz się nie powtórzył u mnie. Nie nadaję się do związku jeszcze ..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-12 12:00:24

Ja nawet lubię się kłócić pózniej lepszy seks jest :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-12 10:47:32

dwie pierwsze zasady u mnie leżą i kwiczą, nie obrażam i umiem przepraszać

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-12 10:39:06

moj nie umie sie klocic. ja mam wybuchowy i czepialski charakter, potrafie o nic sie obrazic, wyzwac od najgorszych itd. a Moj kochany mnie przeprasza nawet jesli to ja popelnilam błąd. kiedys mnie to bardzo denerwowalo bo chcialam zeby pokazal emocje w klotni, ale teraz zaczynam doceniac jego zachowanie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-13 18:02:57

Mam identycznie i czasami mam wyrzuty sumienia, że tylko ja krzyczę, a on czasami jeszcze przeprasza. Ale to też wina mojego charakteru ..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-12 10:19:20

faceci to debile, przynajmniej moj taki jest. ale co zrobie z dzieckiem? gdzie zamieszkam? nie mam nic, ani pieniedzy, ani pracy. szukam prace, ale nigdzie nie chca przyjac kobiety z dzieckiem, jak tylko slysza, ze pol etatu, bo inaczej nie dam rady (musze dziecko odprowadzic do zerowki i odebrac), to sie obruszaja. zreszta co to za wyplata 500zl. macie jakis sposob jak uwolnic sie od toksycznego partnera z dzieckiem? nie mam komu go podrzucac, rodzice nie zyja, dziadkowie tak samo, siostry nie mam, jestem sama jak palec. myslalam o domu samotnej matki, ale jak dlugo tam mozna byc? nie dostane chyba mieszkania socjalnego?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-11-12 10:34:35

dom samotnej matki to chwilowe rozwiazanie, nie wiem jak to wygląda teraz ale kilka lat temu mieszkalam tam z mamą gora 6 miesięcy bo wiecej nie bylo wolno. nikt nam nie dal mieszkania socjalnego, kilka lat wynajmowalysmy mieszkania po ludziach, az w koncu mama poszla do prezydenta miasta i wyblagala mieszkanie, tyle ze 20 metrow i w piwnicy... coz, trzeba bylo je wziąc i wyremontowac. potem zaciągnęla mega kredyt, pozyczyla reszte u rodziny, splacila u kogos zaduzenie i my weszlysmy do mieszkania rodziny ktorej grozila eksmisja a oni weszli do naszej piwnicy. wiesz, najwazniejsze to udac sie do kogokolwiek po pomoc, dzis moze inaczej to wszystko dziala. zycze powodzenia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz