30-letnia singielka: „Nie współczujcie mi, że jestem sama. Po prostu to zaakceptujcie!”

02 Marca 2015

Jak twierdzi, większość ludzi nie potrafi zrozumieć, że brak partnera to nie koniec świata.

singielka

Samotność nie ma dobrej prasy. Powszechnie uważa się, że zdeklarowani lub przypadkowi single na pewno nie są szczęśliwi. Jeśli uważają inaczej, robią wyłącznie dobrą minę do złej gry. Każdy normalny człowiek potrzebuje bliskości. Skoro masz 20-kilka lat, nigdy nie miałaś chłopaka, a Twój ślub wydaje się pieśnią dalekiej przyszłości, najwyraźniej nie jesteś do końca normalna. Wytłumaczeń dla tego stanu rzeczy jest wiele – boisz się mężczyzn, zostałaś kiedyś skrzywdzona, jesteś niedojrzała, nie potrafisz się zaangażować, obawiasz się odpowiedzialności, masz problemy emocjonalne.

Rzadko bierze się pod uwagę inny czynnik – jesteś szczęśliwa sama ze sobą i zwyczajnie nie potrzebujesz się angażować w związek. Nie teraz albo w ogóle.

Teoretycznie masz do tego prawo, ale w praktyce będziesz musiała się z tego mocno tłumaczyć. Nie tylko przed rodzicami, którzy marzą o wnukach, ale także przed rówieśnikami. Nawet oni nie są w stanie zrozumieć, że nie masz chłopaka, bo tego nie chcesz, a nie dlatego, że nikt Cię nie chce. To właśnie im dedykujemy tekst autorstwa pewnej młodej Amerykanki, który opublikowano na łamach „The Huffington Post”.

Strony

Komentarze (63)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

tygrysieoko
(Ocena: 5)
2015-03-03 00:54:46

re: 30-letnia singielka: „Nie współczujcie mi, że jestem sama. Po prostu to zaakceptujcie!”

A ja uważam,że od kiedy istnieje ludzkość i jak świat długi i szeroki nikt nic lepszego jakoś nie wymyślił niż życie w parach. I moim zdaniem wypowiedzi o szczęśliwych singlach są smutną nieprawdą,albo ewentualnie chwilowym stanem ducha.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-03 18:22:17

Nie generalizuj. Każdy człowiek jest inny, dla jednego życie w parze będzie super, dla drugiego życie singla. I ani jedno, ani drugie nie jest gorsze. Nie każdy chce żyć z kimś w parze, i to nie znaczy że jest nieszczęśliwy. Jeśli twierdzisz, że szczęśliwym można być tylko żyjąc tak jak ty (w parze, bo jak ktoś mówi inaczej kłamie wg ciebie) to jesteś bardzo ograniczona.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
kejt
(Ocena: 5)
2015-03-02 20:19:12

re: 30-letnia singielka: „Nie współczujcie mi, że jestem sama. Po prostu to zaakceptujcie!”

Jestem singielką, nie przeszkadza mi to, dobrze czuję się sama ze sobą, znajomych też mam. Jeszcze niedawno nie czułam potrzeby związku, czułam się niewystarczająco odpowiedzialna za samą siebie a co tu mówić o drugiej osobie. Nie w znaczeniu, że nikogo bym nie chciała. Od paru dni czuję zmianę w swoim myśleniu, jakbym dojrzała, żeby stworzyć z kimś związek. Nie równa się to dla mnie z żadnymi ograniczeniami, zarówno ja będąc z kimś chcę czasem poimprezować i nie będę ograniczała partnera w realizowaniu pasji czy zabawie z innymi. Problem to brak odpowiedniego mężczyzny. Na brak powodzenia nie narzekam, ale jest ono ze strony kolegów, z którymi chcę zostać na poziomie tej relacji, bo zwyczajnie mnie nie pociągają, lub ludzi, którzy myślą, że zaciągną mnie do łóżka na pierwszym spotkaniu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 20:12:49

re: 30-letnia singielka: „Nie współczujcie mi, że jestem sama. Po prostu to zaakceptujcie!”

Bo te które sa w związkach czują sie lepsze od singielek. One myslą, że sa takie wspaniałe, że ktos je chciał a singielek pewnie nikt nie chce i dla tego one sa gorsze... te laski w związkach nie mają czym innym sie pochwalić i wiedzą, że są beznadziejne dlatego se wmawiaja że jak maja męża.chłopaka/narzeczonego to już jest wielkie osiagnięcie zyciowe i wykorzystuja to żeby wywyższać się nad innymi. Co jest mega żałosne i smutne :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 20:27:39

A najśmieszniejsze jest to, że nie ważne że jesteś zadowolona z życia, że tobie to odpowiada, że lubisz być singielką - banda moherowych beretów i tak będzie ci wmawiać, że bez mężusia i gromadki dzieciaków jesteś najnieszczęśliwszą istotą pod słońcem, i tylko udajesz że ci dobrze a tak naprawdę łkasz cicho w poduszkę każdej nocy z tej wieeelkieeeej samotności:D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anna
(Ocena: 5)
2015-03-02 21:43:13

Jestem w zwiazku od kilku lat ale troche sie zgodze z ta opinia ze niektore dziewczyny w zwiazkach czuja sie lepsze od singielek. Bylam singielka przez 7 lat i dobrze mi z tym bylo ale wiele kolezanek mi wspolczulo. Naprawde nie bylam nieszczesliwa, wiedzialam jak to jest bys w zwiazku, nikt mi serca nie zlama, traumy tez nie mialam ale czulam sie szczesliwa bedac sama wiec nie szukalam na sile. Najlepsze jest to ze te mniej wyksztalcone kolezanki ktore mialy marne szanse na jakas wieksza kariere byly najgorsze. To dla nich mezczyzna byl najwiekszym ososgnieciem zyciowy. Ja spotkalam swojego przypadkiem i zaiskrzylo i jestesmy razem od 5 lat, szczesliwi. Ali nigdy w zyciu nie patrzylabym na singeilek jak na ofiare losu. Kto wie co sie stanie za rok czy 5. Sama moge ponownie zostac singielka, ale mam tyle rozumu zby wiedziec ze nie bede z tego powodu skakala z mostu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 19:44:41

re: 30-letnia singielka: „Nie współczujcie mi, że jestem sama. Po prostu to zaakceptujcie!”

Dołączam się do szczęśliwych singielek. Całkowicie pasuje mi takie życie. Mam czas dla siebie i bliskich, robię co mi się podoba, żadnych zmartwień (no, prawie:P), inwestuję w siebie i swój rozwój, jestem szczęśliwym i spełnionym człowiekiem:) Mimo to niektórzy próbują mi wmawiać że na pewno jest inaczej (głównie stare moherowe ciotki). Ale cóż, to że ludzie są ograniczeni to nie mój problem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
gaga
(Ocena: 5)
2015-03-02 18:45:10

re: 30-letnia singielka: „Nie współczujcie mi, że jestem sama. Po prostu to zaakceptujcie!”

Prawda jest taka, że rzadko kto jest singlem z własnego, nieprzymuszonego wyboru. Ja będąc singielką twierdziłam, że jestem szczęśliwa, odpowiada mi taki stan rzeczy, jednak prawda była taka, że w głębi duszy oddałabym wiele, żeby zamiast co weekend bawić się w klubie i korzystać z życia, posiedzieć z kimś bliskim w domu. Człowiek jest stworzeniem, które żyje w stadzie, więc nie wierzę, że ktoś z własnej woli chce spędzić życie samotnie. żal mi takich ludzi, bo jeśli naprawdę cenią sobie samotność, to jednak przyjdzie taki moment, w którym stwierdzą, że coś ich w życiu ominęło.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 19:27:22

Wyobraź sobie, że nie każdy ma identycznie jak ty, i to że ty w głębi duszy chciałaś kogoś mieć nie znaczy że każda singielka tak ma. Aha - to, że nie mam faceta nie oznacza że jestem samotna. Mam wokół siebie wielu ludzi których kocham z wzajemnością, i nie czuję się samotna:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
gaga
(Ocena: 5)
2015-03-02 19:54:21

A wzięłaś pod uwagę fakt, że kiedyś przyjaciele zajmą się swoim życiem, swoją rodziną, a Ty zostaniesz sama w pustym domu? Fakt, nie każdy potrzebuje związku, ale takie deklaracje są super jak się ma 25 lat. Nie wierzę, że gdy będziesz miała lat 35 z radością będziesz patrzeć na puste 4 ściany w domu i koleżanki, które już nie będą zainteresowane spotykaniem się z Tobą, bo po prostu będą wolały zająć się swoim życiem, mężem i dziećmi. Może szufladkuję, ale te singielki, głoszące wszem i wobec, że do końca życia chcą być same i są z tego powodu zadowolone, próbują ubarwiać rzeczywistość.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 20:16:39

Że co? Że niby koleżanki jak mają faceta to juz niczym innym się nie zajmuja tylko nim? Ze niby zapominaja o swoich przyjacółkach bo mają faceta? Co ty za pierdoły wypisujesz o.O Może ty tak robisz swoim przyjaciółkom ale to tylko świadczy że jestes zwyczajnie żałosna :) I ne ma mowy o bycie singlem całe zycie ale nie każdy chce być non stop w związku.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 20:23:29

tak się składa, że wiele moich przyjaciół ma już od dawna pozakładane rodziny, dzieci w różnym wieku, a jednak dalej mamy kontakt i czas dla siebie, oni nie zamknęli się w 4 ścianach:) Rodzinę mam dość liczną, ale bardzo zżytą, też mają mężów, żony, dzieci i jakoś nasz kontakt na tym nie cierpi. Jeśli przyjaciółka czy siostra urwałaby kontakt dlatego że ma swoją rodzinę, to byłoby naprawdę przykre:/ O więzi rodzinne i przyjaźnie dba się zawsze, a nie kiedy tylko pojawia się mąż/żona+dzieci zapomina się o całym świecie. Miałam to szczęście, że trafiłam na ludzi dla których jest to oczywiste. także niestety muszę Cię rozczarować, ale nie jestem "sama":)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 22:20:49

Wyobraźcie sobie, że ja wolę co weekend bawić się w klubach i włóczyć po barach niż siedzieć z kimś w domu na kanapie i pieprzyć o dupie Maryni :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 23:00:15

Widzisz, Ty lubisz włóczyć się po barach i to nie jest nic złego. Nie jesteś gorsza od kobiet będących w związkach, tak samo kobiety w związkach nie są gorsze od singielek. Bycie singlem nie jest złe. Ludzie zawsze będą się wtrącać, mówić głupoty, ale nie warto ich słuchać. Warto żyć w zgodzie z własnym sumieniem, być szczęśliwym i iść przez życie po swojemu. I pisze to osoba, która jest ze swoim mężem od 15 lat. Nigdy nie czułam się źle w związku, potem w małżeństwie. Nie czuję się jakbym była w klatce, tak samo mój mąż czuje się dobrze. Mamy do siebie szacunek, nie jesteśmy toksycznym związkiem, nie ma nudy i rutyny mimo tylu lat, nadal robimy sobie niespodzianki, codziennie okazujemy sobie miłość poprzez słowa i gesty, po prostu czuję się szczęśliwa. Ale nigdy nie uważałam, że celem mojego życia jest bycie żoną, bycie kurą domową. Oczywiście, że kocham swojego męża i jest wspaniałym człowiekiem, ale gdyby moje życie potoczyło się inaczej, to nie szukałabym sobie kogoś na siłę. Zresztą swojego ukochanego poznałam przez przypadek. Nie szukałam sobie faceta, nawet nie chciałam być w związku, ale zakochałam się na zabój. Nie zrozumcie mnie źle, nie życzę wam tego, żebyście przestały być singielkami (co nie jest złe!), po prostu nie każdy związek to życie w klatce, związek toksyczny, tak samo jak nie każdy singiel jest nieszczęśliwy. I mimo, że nie znam was, to cieszę się, że jesteście szczęśliwe, bo to jest bardzo ważne. :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 17:49:45

re: 30-letnia singielka: „Nie współczujcie mi, że jestem sama. Po prostu to zaakceptujcie!”

Mam 27 lat. Byłam w kilku związkach, ale nic poważnego z tego nie wyszło. Odkąd skończyłam 20 lat ciągle słyszę, że powinnam wyjść za mąż i mieć dziecko i to jak najszybciej, bo zostanę starą panną. Takie teksty słyszałam zarówno od starszych ciotek , kuzynem, ale też i koleżanek w moim wieku. Rozumiem od starszych kobiet, ale od dziewczyn w moim wieku? Czy my żyjemy w 1815 roku czy 2015? Czy one nie mają ambicji? Wyjść za mąż- jakie to burzujskie. A po za tym nie wyjdę za mąż za kogoś nie odpowiedzialnego i nie dojrzałego tylko dlatego, żeby stare dewoty były zadowolone. Jeśli do trzydziestki nikogo nie znajdę, to zajde w ciążę przez in vitro, urodze i wychowam dziecko sama. A tak po za tym to ile ja się na słuchałam od koleżanek jakie to one szczęśliwe w malzenstwach. A potem co się okazało- rok od ślubu nie minął, a tu już rozwód. Albo płacz, bo ona nieszczesliwa- bo mąż ją ciągle krytykuje i kontroluje i nie pozwala jej nigdzie wyjść. Tak prawdę mówiąc to ja w szczęśliwe małżeństwa nie wierzę. Im kobieta się częściej chwali jaka to jest szczęśliwa w małżeństwie, tym bardziej coś tam brzydko pachnie. W każdym nawet tzw szczęśliwym małżeństwie jest jakiś ukryty problem. Nie ma tak do końca szczęśliwych małżeństw. ..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
:)
(Ocena: 5)
2015-03-02 18:15:09

mam zamiar zrobic to samo

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 18:52:30

hahahah Mąż ją kontroluje hahahah taka biedna, rozwody tylko. Gdzie ty znalazłaś takie środowisko? Nie ma szczęśliwych na dłuższa metę samotnych ludzi. Niby Ci to nie przeszkadza a zajeżdża taką desperacją że aż śmiać się chce.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 19:36:01

18.52.09 - "Nie ma szczęśliwych na dłuższa metę samotnych ludzi" hahahah hahahaha i jeszcze raz hahahahaha. Po 1: brak faceta nie znaczy że jest się w życiu samotną, po 2: uważasz że będąc singielką nie można być szczęśliwa? Cóż, fajnie się dowiedzieć, że mając 32 lata jestem "nieszczęśliwa" tylko dlatego że nie mam faceta:D i w dodatku podobno jestem też samotna, po prostu wiodę życie pustelnika:D nie wiedziałam o tym, widocznie anonimowa osoba z internetu wie lepiej:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 20:59:47

Ja jestem w szczęśliwym małżeństwie. Nie bardzo rozumiem, czemu zakładasz, że wszyscy muszą mieć jakieś wielkie problemy i być skrycie nieszczęśliwi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ala
(Ocena: 5)
2015-03-02 21:34:16

Mam wrazenie ze kolaznaka miala na mysli te malzensta ktore na zewnatrz sa mega szczesliwe. Taki ktore np na facebooku wczesm i wobez oswiadczaja jak to im razem cudownie po to zeby nikt przypoadkiem nie zauwazyl ze tak rozowo nie jest. Zgadzam sei ze takie malzensta sie zdarzaja ale uwazam ze szczesliwe malzensta tez istnieja. To ze ktos od czasu do czasu sie kloci to nieznaczy ze jest nieszczesliwy w zyciu. Nie moge tego powiedzuiec o moich rodzicach ktorzy sa razem ale chyba tylko z przyzwyczajenia ale moi tesciowe sa naprawde szczesliwi i to nie na pokaz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 17:11:10

re: 30-letnia singielka: „Nie współczujcie mi, że jestem sama. Po prostu to zaakceptujcie!”

Ja np. nie potrzebuję zupełnie kogoś mieć, mam taki charakter że facet tylko by mi przeszkadzał, nie wyobrażam sobie być w jakimkolwiek związku. Jest mi dobrze tak ja jest i jestem szczęśliwa jako singielka, a głupimi pytaniami i komentarzami typu "można być szczęśliwą tylko w związku" się nie przejmuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 15:28:37

re: 30-letnia singielka: „Nie współczujcie mi, że jestem sama. Po prostu to zaakceptujcie!”

Zawsze myślałam, że jest coś ze mną nie tak skoro nie mam chłopaka i nigdy nie miałam. Nie jestem osobą bardzo towarzyską, taki mam po prostu charakter. Nie wiem jak to jest być zakochaną. Podoba mi się jednak mój obecny status - robię co chcę i nie muszę się nikomu z tego "spowiadać". Wiem jednak, że nie w każdym związku tak jest. Myślę, że głównymi powodami stawiania zawsze "muru" wokół siebie - czyli braku bliższych relacji z chłopakami jest mój charakter samotnika oraz przeżycia związane z chorobą i "śladami" jakie po mnie pozostały do końca mojego życia. Nie wyobrażam sobie pokazać komuś w bikini a co dopiero bez. Nie chciałabym poczuć odrzucenia z powodu mojego wyglądu (licznych blizn), których ja sama nie akceptuję. Zdaję więc sobie sprawę, że nie mogę tego oczekiwać od innych. Zawsze gdy pytają mnie czy kogoś mam odpowiadam, że nie i samotność mi odpowiada. Bo taka jest prawda - będąc sama nie narażę się na "krytykę" mojego ciała, co wywołałoby obniżenie i tak już niskiej samooceny.....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
facet
(Ocena: 5)
2015-03-02 16:03:20

co z Twoim cialem nie tak?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 16:39:15

Daj spokój. Wiele kobiet paraliżują kompleksy. Myślę, że jak kogoś do siebie dopuścisz i Cię pokocha to żadne blizny mu nie będą przeszkadzać. Nie może być aż tak źle. Wiem że łatwo się mówi ale ludzie mają różne defekty. To trudne ale trzeba się samemu próbować zaakceptować takiemu jak się jest. Postrzegamy siebie zbyt krytycznie i tyle. Inni mają na nas inne spojrzenie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
A.
(Ocena: 5)
2015-03-02 20:38:43

Jak poznałam mojego faceta to jakoś dawało się to ukryć, ale później było już ciężko. Mam rogowacenie meszkowe na pośladkach i miałam obrzydliwe krostki. Leczyłam się u dermatologa, ale bez żadnego efektu. Z dwa miesiące temu zmieniłam dermatologa na innego i wreszcie się tego pozbyłam (zobaczymy na jak długo), ale zostały mi blizny. Mój facet mówi, że mam zajebisty tyłek i mu to nie przeszkadza. Do tego mam łuszczycę na głowie i między pośladkami (sic!). Oprócz tego sama niszczę swoje ciało poprzez rozdrapywanie, wyciskanie etc. Nie każdy facet patrzy tylko na wygląd, a już zwłaszcza na takie defekty. Jeśli facet pokocha to to schodzi na dalszy plan. Jeśli jednak Twoja samoocena jest bardzo niska to może warto pomyśleć o psychologu? Nie wiem dokładnie co to za choroba była, ale może da się te blizny jakoś usunąć. Choć z reguły wiem, że to zazwyczaj bardzo mocno siedzi w głowie. Pozdrawiam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-03 22:05:43

Droga A. Ja mam niesforne mieszki włosowe na nogach. Napisz proszę co Ci przepisał dermatolog że pomogło bo ja juz nie mam siły.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-03 23:57:05

kupcie masc z wit A! ja smaruje całe nogi i pomaga! kosztuje kilka złotych, warto sprawdzic :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 14:48:52

re: 30-letnia singielka: „Nie współczujcie mi, że jestem sama. Po prostu to zaakceptujcie!”

ja spotykałam się z jednym chłopakiem przez kilka tygodni, i to był mój najdłuższy "związek", bo oczywiście związkiem tego nie można nazwać :D mam już trochę po 20, i pamiętam tylko z tego spotykania się, że niby mi na nim zależało i byłam w nim zakochana, ale męczyło mnie to niemiłosiernie. Czułam, że straciłam swoją wolność, którą tak bardzo uwielbiam :) nie wytrzymałam z nim nawet miesiąca. Od tamtej pory, faceci mi się podobają, ale absolutnie nie interesują jako potencjalny chłopak, narzeczony itd. trochę się tym martwię, ale dobrze mi z moją wolnością i niezależnością. Nie lubię się nikomu tłumaczyć. Nie przeszkadza mi, że moje koleżanki wychodzą za mąż po LO czy w trakcie studiów. Przeszkadza mi tylko, że większość z nich mówi " znajdź sobie kogoś wreszcie, przecież nie masz już 18 lat" ;o ja ich nie krytykuję, ale chciałabym też żeby one nie krytykowały mnie :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 15:40:44

Nie rób nic na siłę, młoda jesteś masz jeszcze czas na zobowiązania:) Jak byłam m.w w Twoim wieku, myślałam podobnie- zero związków, zero problemów, aż poznałam Pana Jedynego i wszystko się zmieniło:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 16:42:49

Nie rozumiem z kim wy się spotykałyście skoro kojarzycie związek jako takie straszne i ograniczające zobowiązanie. Dla mnie to wolność, miłość, szczęście i jeszcze więcej możliwości. Nie umiem pojąć waszego toku myślenia. Traktujecie drugie połowy jak jakieś kule u nogi a w dobrych związkach jest zupełnie odwrotnie i nikt nikomu się nie musi tłumaczyć. To śmieszne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 19:31:31

16.42.49 dla niektórych ludzi (w tym dla mnie) partner byłby kulą u nogi, po prostu lepiej mi samej i ktoś inny by mi przeszkadzał, nie znaczy to że związek dla KAŻDEGO jest ograniczający, są po prostu osoby które tak właśnie by się czuły. Każdy jest inny.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 13:56:54

re: 30-letnia singielka: „Nie współczujcie mi, że jestem sama. Po prostu to zaakceptujcie!”

Znam to doskonale. Ja mam 22 lata i nie jestem związku, co dla moich koleżanek jest dziwne, bo jak można nie być w związku ? Ciągle słyszę pytanie czy kogoś mam i dlaczego nie, a jak mówię, że nikogo nie szukam i dobrze mi jest, jak jest to zaraz mówią ,, jak kogoś poznasz to się przekonasz", ,,no wiesz, fajnie jest z kimś być". Niektórzy nie rozumieją, że można być singlem i być szczęśliwym. Nie mam nic przeciwko związkom, w przyszłości nie wykluczam faceta i rodziny, ale teraz nikogo nie potrzebuję do szczęścia. Jak mam być z byle kim, oby tylko być to po co tak się męczyć ? Czasem mam wrażenie, że moje kumpele są ze swoimi facetami na siłę, byle tyko nie zostać samej... Jak słucham ich opowiadań o kłótniach i nieporozumieniach to myślę: po co mi to ? Cieszę się, że nie mam takich problemów. ;) W rodzinie też ciągle mówią ,,a gdzie twój chłopak?"... Masakra. Jak będzie to będzie, po co na siłę kogoś szukać ? Moi rodzice pobrali się tuż przed trzydziestką, a im też wróżono staropanieństwo i kawalerstwo.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-02 16:47:15

Oni też byli singlami i mają porównanie. Dzielenie z kimś życia to na prawdę lepsza opcja pod warunkiem że znajdzie się kogoś odpowiedniego. Nic na siłe ale nie ma się co zniechęcać do związków. To że niektórzy się dziwią że nie masz partnera traktowałabym jako komplement a nie jakiś odgórny nakaz że trzeba być w związku. Może się dziwią że taka pozytywna osoba nie została jeszcze zauważona przez jakiegoś fajnego faceta. Ja czasem to mam na myśli wypowiadając takie zdanie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz