Koszmarne historie z polskich porodówek: „Niech się pani nie drze, tylko rodzi, bo chcę już iść do domu!”

23 Września 2016

Poród to mistyczne przeżycie? Nie w polskich szpitalach.

historie porodowe

Jedna z polskich stacji telewizyjnych jakiś czas temu wyemitowała dokument o mężczyźnie, który na własnej skórze postanowił sprawdzić, jak bardzo boli poród. W tym celu Przemysław Kossakowski oddał się w ręce doświadczonych położnych, które przy użyciu specjalnego sprzętu „odwzorowały” przebieg porodu i związany z tym ból. Po kilku godzinach skurczy, potwornego cierpienia, a nawet łez, eksperyment został przerwany – gdyby to był prawdziwy poród, rodząca miałaby dopiero 7 centymetrów rozwarcia. A poród zaczyna się przy dziesięciu.


Ten test wykazał po pierwsze, że mężczyźni mają dużo niższy próg bólu i gdyby to oni musieli wydawać dzieci na świat, prawdopodobnie Ziemia szybko by się wyludniła. Po drugie natomiast – kobiety to bohaterki. Nie dość, że rodzą w strasznych bólach, to nierzadko muszą znosić impertynencje ze strony lekarzy.


O tym, że poród w polskich szpitalach w niczym nie przypomina mistycznego przeżycia, świadczą wpisy na forach internetowych. Matki dzielą się na nich swoimi doświadczeniami z koszmarnych porodówek.


Chcecie to przeczytać? Ostrzegamy, że lektura nie będzie ani łatwa, ani przyjemna.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (36)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-25 02:39:44

Jakby mnie coś takiego spotkało to do wypisu ze szpitala bym wytrzymała obelgi żeby ci psychopaci nie odreagowali na dziecku mojej riposty, ale jak już bym się upewniła że dzieciak zdrowy i bezpieczny w domu to bym wróciła i spuściła takiemu lekarzowi czy pielęgniarce fizyczny wpier**l :D Za pobicie dostałabym najwyżej grzywnę i co z tego? Stać mnie a przynajmniej skur*iel pomyślałby 2 razy zanim zacznie się wyżywać na wycieńczonej osobie, która dla dobra dziecka nic mu nie może zrobić.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-26 20:11:26

Matko kochana dziewczyny dlaczego wy rodzicie same? Ja mimo, ze ufalam mojemu lekarzowi i szpitalowi to tak mialam wszsytkich zorganizowanych ze albo moj maz, brat albo siostra zawsze by ze mna zdazyl do szpitala. Wlasnie po takich historiach wpadalam niemal w panike na mysl o samotnym porodzie. Byl ze mna maz i mimo ze wszystko szlo to uslyszal jakis durny komentarz jednej z pielegniarek na temat mojego tatuazu na biodrze. Przyznaje ze jest nerwowy wiec rykna na pielegniarke ze pobladla. Nie wyobrazam sobie co by zrobil lekarzowi jakby zachowal sie jak ci z opisanych hisotrii. Blagam dziewczyny zorganizujcie nawet znajomych byle by nie byc tam samotnie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-25 08:49:26

Urodziłam naturalnie miesiąc temu w państwowym szpitalu w Bydgoszczy. Mimo okropnego bólu i tych wszystkich okołoporodowych spraw, wspominam swój poród bardzo dobrze. Warunki i podejście personelu na 6+! Pełen szacunek do rodzącej, profesjonalne podejście, szybkie podejmowanie decyzji. Są miejsca, gdzie można rodzić po ludzku.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Des
(Ocena: 5)
2016-09-24 15:23:07

Rodziłam 3razy fizjologicznie.pierwszy poród w miarę ok,czułam tylko nacięcie bo nie podczas skurczu,drugi poród wywoływany oxytocyną,ból nie do zniesienia,położna okropna,straszna trauma została.3 ciąża zagrożona,dużo przeszłam,przez tydzień chodziłam z 5CM rozwarciem,poród expressowo,ból do zniesienia,akcja trwała tylko godzinę,położna przewspaniała ale po porodzie lekarz na żywca szył popękane krocze,pochwę,szyjkę macicy,łyżeczkował też na żywca aż z bólu zaczęłam się drzeć żeby mnie zostawił.Nic nie powiedział co się dzieje,traktował jak rozbebeszone zwierzę,kolejna trauma...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Des
(Ocena: 5)
2016-09-24 15:21:53

Rodziłam 3razy fizjologicznie.pierwszy poród w miarę ok,czułam tylko nacięcie bo nie podczas skurczu,drugi poród wywoływany oxytocyną,ból nie do zniesienia,położna okropna,straszna trauma została.3 ciąża zagrożona,dużo przeszłam,przez tydzień chodziłam z 5CM rozwarciem,poród expressowo,ból do zniesienia,akcja trwała tylko godzinę,położna przewspaniała ale po porodzie lekarz na żywca szył popękane krocze,pochwę,szyjkę macicy,łyżeczkował też na żywca aż z bólu zaczęłam się drzeć żeby mnie zostawił.Nic nie powiedział co się dzieje,traktował jak rozbebeszone zwierzę,kolejna trauma...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Aga
(Ocena: 3)
2016-09-24 09:34:46

Ja swoje dwa porody wspominam miło a rodziłam w Legnickim szpitalu. Personel zawsze miły i uprzejmy, z empatia. Rodząc czułam sie bezpiecznie i komfortowo dzięki opiece jaka byłam otoczona.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Beata
(Ocena: 5)
2016-09-24 08:24:24

Brakuje mojego porodu co prawda nie w Polsce, ale w Belgii, ale to był koszmar. Po 6h bóli krzyżowych poprosiłam o znieczulenie i wtedy usłyszałam " na znieczulenie to trzeba sobie u nas zapracować".... po następnych 3h ( chyba juz zapracowałam, albo szanowne panie położne miały dość krzyków moich) przyszła anestozjolog... ulga... 2h bez bólu... rozwarcia brak... po 2h znieczulenie przestaje działać... po godzinie znowu przychodzi anestozjolog... zwiększa dawkę... nie pomaga po następnej godzinie wraca sprawdza wylocie w kręgosłup... niespodzianka igła sie przesunęła i całe znieczulenie owszem szło, ale w mięsień nie w nerw... poprawia, wbija sie jeszcze raz... godzina ulgi... woreczek ze znieczuleniem sie kończy... przychodzi położna rozwarcia dalej brak, anestozjologa tez brak... jest na ostrym dyżurze i znieczula meneli co to po pijaku wywalili sie i sie pokaleczyli... jedna położna sie lituje chyba nade mną bo drę sie w niebogłosy, oczy mi odpływają z bólu jak bym miała stracić przytomność... powoli ja tracę, wymiotuje jak kot po zle podłączonym znieczuleniu... położna daje mi zastrzyk w udo, mówiąc, ze po tym powinno być rozwarcie ( czemu nie dostałam go wcześniej?! ) i za jakieś 5 h powinnam urodzić ( 5h?! ) po 3 godzinach moja mama nie wytrzymuje ( była ze mną cały czas) idzie narobić krzyku, każe robić mi cesarkę, no, ale jak przecież anestozjolog zajęty?! Na sali obok w bólach leży dziewczyna umówiona (!!!) na cesarkę!!! Tez czeka... położna przychodzi łaskawie. WIDAĆ GŁÓWKĘ!!! Po 26h akcji porodowej rodzi sie moj synek 3280, 51 cm, dostaje 9 punktów, jeden punkt mu ucinają bo ma zmieniony kolor skory... dzięki Bogu tylko tyle. Jest zdrowy... najpiękniejszy!!! Zaznaczę, ze podczas 26 godzinnego porodu, żaden lekarz nawet nie pojawił sie na mojej sali.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kaja
(Ocena: 5)
2016-09-24 23:48:00

Pani Beato ja takze rodzilam w Brukseli .Bardzo milo wspominam caly porod .Znieczulenie dostalalam ,polozna bardzo sympatyczna , opieka super !!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kaja
(Ocena: 5)
2016-09-24 23:52:21

Pani Beato ja takze rodzilam w Brukseli .Bardzo milo wspominam caly porod .Znieczulenie dostalalam ,polozna bardzo sympatyczna , opieka super !!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Julcia
(Ocena: 5)
2016-09-23 23:37:41

Dzięki Bogu, dzięki przykrym doświadczeniom rodzących koleżanek, dzięki zdrowemu rozsądkowi urodziłam córkę w prywatnej klinice.... Zdrowie kobiet, rodzacych się dzieci i wspomnień z TEGO dnia nie ma ceny. Jeśli Bóg pozwoli kolejne dziecko też będę chciała rodzić w przyjaznym, pachnącym, czystym i pełnym pomocy i przychylność miejscu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-26 20:15:23

Moglabys napisac ile kosztowal taki porod? Od czago zalezy cena? Przerazaja mnie takie historie a dopiero planuje powoli ciaze.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-23 23:08:32

Ją miałam skurcze co 3 minuty i jak dostałam pierwszego partego to kazały mi przec. Przez 20 min bez skurczy próbowałam jakaś wypchnąć syna a one na mnie krzyczały że mam przec a nie potem ich do sądu będę ciągnąć. Ale jak tu przec jak miałam dopiero 8 cm i jeden skurcz. Później też nie było ciekawie. Totalna olewka. Jeszcze zakażenia dostałam a oni nic nie zauważyli i położne jeszcze powiedziały że smierdze zgnilizną i mam iść się umyć. Teraz chyba jak dam radę znowu pomyśleć o dziecku to urodze prywatnie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 2)
2016-09-23 21:06:21

Ja rodziłam rok temu i mam ogromną traumę po tym porodzie. Położne były niekompetentne, lekarz niestety trafił się jakiś arab.. Nacięli mnie to czułam wszystko dokładnie, darłam się w niebogłosy. Nie chcieli abym przyjmowała takie pozycje jakie chce przyjąć podczas skurczu, w jakich czułam się chociaż odrobinę komfortowo. Chciałam isć do łazienki za potrzebą oddania stolca, to pani próbowała mi tego zabronić i podać kaczkę, nie dałam się, nie chciałam się czuć jak g*wno... Od tamtych wydarzeń mój mąż jak i ja straciliśmy ochotę na seks, nie wiem co to dalej będzie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-24 10:58:51

Trzeba go bylo na porodówkę nie ciągnąć

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-24 15:33:43

Facet to jednak ogromne wsparcie o ile sam chce być przy porodzie partnerki, bo znam wielu takich którzy byli praktycznie zaciągnięci siłą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz