EXCLUSIVE: Od pro-life do pro-choice

11 Kwietnia 2015

Agnieszka była radykalną przeciwniczką aborcji. Dziś opowiada się za wyborem.

dzieci

Dyskusja na temat przerywania ciąży nigdy nie jest pozbawiona emocji. Kiedy do debaty przystępują osoby reprezentujące skrajnie różne poglądy, musi zacząć iskrzyć. Historia zna niewiele przypadków, kiedy którejś z nich udało się przekonać drugą stronę. Zazwyczaj to nie rozmowa, ale wygłaszanie monologów i sięganie po najcięższe argumenty. Z jednej strony troska o matkę, prawo do decydowania o sobie i świeckość państwa, z drugiej – ochrona dziecka, etyka i zazwyczaj głęboka wiara religijna.

Czy reprezentant nurtu pro-choice (opowiadający się za wolnym wyborem w tej kwestii) może się dogadać z osobą broniącą wartości pro-life (chroniącej życie poczęte bez względu na okoliczności)? Wątpliwe. Nigdy nie dojdą do porozumienia, czy płód to rzeczywiście istota ludzka.

Agnieszka, choć jest jeszcze młodą kobietą, zdążyła stanąć już po obu stronach. Najpierw jako zaciekła przeciwniczka aborcji, dla której zabieg był jednoznaczny z brutalnym morderstwem, a dzisiaj – zagorzała zwolenniczka przerywania ciąży w uzasadnionych przypadkach. Co się wydarzyło, że tak bardzo zmieniła swoje poglądy?

Strony

Komentarze (81)
ocena
4.7/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Nezja
(Ocena: 5)
2015-04-16 11:41:53

re: EXCLUSIVE: Od pro-life do pro-choice

Jestem po poronieniu spowodowanym zaśniadem. Zarodek nie mógł się rozwinąć i pęcherzyk ciążowy pozostał pusty. Czym był ten pęcherzyk? Komórki się spotkały, połączyły dzieliły, ale wystąpił błąd i organizm wychwycił ten łagodny "nowotwór". Wszystko stanęło. Ciąża obumarła. Wedle teorii że człowiek powstaje już przy poczęciu - to był człowiek. Ale ja usilnie starałam się sobie wmówić, że nie było zarodka, że nic nie mogło umrzeć, skoro nikogo tam nie było. Chciałam sobie pomóc jakoś to wyjaśnić, że jednak to koniec mojej ciąży. Na nic to. Nigdy się z tym nie pogodzę a tłumaczenie że "przecież zarodka nie było bo się nie rozwinął wystarczająco" nie działa. Dla mnie tam było moje dziecko które straciłam i oddałabym wszystko. WSZYSTKO żeby ono żyło. W lipcu miałabym termin. Nigdy o tym nie zapomnę nawet kiedy będę miała wreszcie dzieci. Nie potrafię myśleć obiektywnie przez to co mnie spotkało, jeśli chodzi o kwestie aborcji. To chyba jasne. Nie potrafię zrozumieć tego. Ale każdy powinien mieć mimo to wybór. Nie ważne czy dla innych jest on postrzegany dobrze czy nie. Historia nas osądzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz