ZAREJESTRUJ »ZALOGUJ SIĘ »

„Zachowamy czystość aż do ślubu!”

ocena: 6

2009-02-25

Składają śluby czystości, aby zachować swój największy skarb na noc poślubną dla ukochanej osoby. Czy takie zachowania mają sens?

Decyzję, czy zachować dziewictwo do nocy poślubnej, każdy musi podjąć sam. Powinna być suwerenna i przemyślana. Pary składają sobie śluby czystości, które tworzą podwaliny związku. Wytworzyło się coś na wzór subkultury ludzi, którzy chcą oddać dziewictwo ukochanej osobie. Powstają grupy, których członkowie nawzajem wspierają się w poście.

Z Karolem, który jest nieformalnym liderem jednej z takich grup, porozmawiali dziennikarze „Kuriera Porannego". Z jego wypowiedzi można wywnioskować, że nie może się doczekać, kiedy wreszcie zdejmie z siebie jarzmo bycia prawiczkiem:

„Igrzyska są za półtora roku, a teraz jest czas treningu".

Termin igrzyska oznacza w tym wypadku ślub i konsumpcję związku jako następstwo uroczystości. O co chodzi z treningiem i jaką ma on formę, nie wyjaśnił. Narzeczona Karola, Kasia, dzięki wiedzy o czystości partnera czuje się szczęśliwa.

„To zupełnie inny komfort psychiczny, niż gdybym, wychodząc za mąż, wiedziała, że Karol wcześniej uprawiał seks z inną kobietą - to dla mnie byłoby raniące".

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży urządza specjalne spotkania, na które zaprasza nastolatków i zachęca do pozostania w czystości oraz złożenia ślubów. Jak tłumaczy Marcin, jeden z prowadzących dyskusję:

„Naszym celem nie jest przekonywanie, że seks jest zły. Wręcz przeciwnie: jest czymś dobrym, ale wszystko w życiu powinno mieć swój czas i kolejność".

Podczas rozmów swoje doświadczenia opisują pary, które wciąż czekają do ślubu i takie, które są już po sakramencie. Ci pierwsi swoją opowieść nazywają „raportem z frontu walki". Terminologia wojskowa, a cel bitwy szczytny. Większość młodych ludzi, którzy zdecydowali się na śluby, ma podobną motywację:

„Zachowamy czystość aż do ślubu. To nasza wspólna decyzja, moja i mojej dziewczyny. Chciałbym, żeby moja żona była dziewicą, żeby zachowała czystość tylko dla mnie. Ponieważ czystość to dar, który możemy dać tylko jednej osobie, ofiarować tylko raz. Dla mnie ważny jest przykład moich rodziców, którzy wytrwali w czystości i są szczęśliwym małżeństwem od 24 lat" - tłumaczy 21-letni Janek, obejmujący swoją partnerkę - Arletę.

Jak mówi ginekolog, dr Grzegorz Południewski, wstrzemięźliwość wcale nie jest problemem dla organizmu. O wiele większym kłopotem jest to, że coraz więcej nastolatków traci dziewictwo przed 15. rokiem życia:

„Nas najbardziej niepokoi to, że coraz więcej młodzieży współżyje przed 15. rokiem życia. Dlaczego jest to takie niebezpieczne? Bo ci młodzi pozbawieni są wiedzy na temat seksualności, gdyż szkoła i rodzice tego nie uczą, większość tej wiedzy pochodzi z trzepaka od kolegów, a jedna trzecia z Internetu. I to jest, niestety, niekontrolowane i bardzo niebezpieczne".

Według lekarza, akcje czystości nie są jednak do końca dobre, ponieważ chcą młodzieży narzucić pewien model zachowania, a tak naprawdę pomijają kwestię edukacji, która powinna być najważniejsza. Rozmowa o seksie i seksualności może przynieść lepsze skutki niż nakazanie życia w czystości.

Zobacz także:

4 miliony dolarów za dziewicę!

Chce być znowu dziewicą dla męża

Wasze listy: „Mój mąż jest prawiczkiem!”

Nowa pochwa i dziewictwo z odzysku

Joanna Martel

Oceń artykuł: ocena: 6

« powrót na stronę główną
Poleć artykuł znajomemu:
Papilot.pl na Facebooku

Dodaj komentarz:

GośćAnonim

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz. Nie chcesz za każdym razem wpisywać wyniku, zaloguj się lub załóż konto.

Wpisz wynik

Komentarze (417):

  1. anonim2009-05-07 0:28:00 anonim zgłoś do usunięcia

    Dla współczesnego społeczeństwa charakterystyczny jest fakt że wiele osób wkracza w związek małżeński z bagażem wcześniejszych doświadczeń seksualnych: ze sobą lub z innym partnerem. Dotyczy to w równym stopniu osób wierzących, jak i ich niewierzących znajomych, na co zwrócił uwagę chrześcijański publicysta Ronald J. Sider w eseju zatytułowanym „Skandal chrześcijańskiego sumienia”: Znany mówca chrześcijański Josh McDowell obserwował młodzież i przemawiał do niej przez kilka dziesięcioleci. Pamiętam, jak wiele lat temu powiedział, że prawdopodobieństwo, iż wierząca młodzież rozpocznie pożycie seksualne przed małżeństwem, jest zaledwie o 10% mniejsze niż w przypadku ich niewierzących rówieśników. (…)

  2. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  3. anonim2009-05-07 0:27:00 anonim zgłoś do usunięcia

    To co buduje szczęście małżeńskie to szeroko rozumiana wspólnota życia – małżonkowie uczą się siebie nawzajem, poznają najskrytsze przeżycia, swoje myśli, wartości, pragnienia, marzenia. Uczą się rozpoznawać i spełniać wzajemne oczekiwania, razem budują dom - nie koniecznie w sensie materialnym – owo budowanie jest tworzeniem wspólnoty miłości, wspólnym trudem o wzajemne dobro i szczęście. Dzielą się miłością ze swoimi dziećmi – mają niezwykłe doświadczenie tego, że ich miłość jest twórcza i płodna, a płodność ta nie ogranicza się tylko do wydania na świat potomstwa. Rodzice przekazują dzieciom własne życie i człowieczeństwo, i pielęgnują te dary. Mają więc okazję głęboko doświadczyć sensowności i owocności własnego życia i małżeństwa. Aby wytworzyć tak szeroko rozumianą wspólnotę życia trzeba zaangażować swoje siły w budowanie tej więzi. To budowanie wymaga czasu i pracy. Okres przedmałżeński ma tu zasadniczy wpływ – to właśnie przed małżeństwem młodzi uczą się przeżywać swoją własna obecność, uczą się siebie nawzajem, poznają swój wewnętrzny bogaty świat

  4. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  5. anonim2009-05-07 0:24:00 anonim zgłoś do usunięcia

    skrajnością jest dramatyzowanie trudności związanych z zachowaniem czystości przedmałżeńskiej. Ma ono miejsce wtedy, gdy przedstawia się relację dwojga młodych, kochających się ludzi jako dramatyczną walkę z szatanem o dusze, na śmierć i życie. W takim spojrzeniu wiele jest podejrzliwości i lęku, wszędzie widzi się grzech, kładzie się nacisk na unikanie okazji do niego. Wiąże się z tym lęk przed bliskością fizyczną, czułością cielesną, która może rozbudzić i podniecić seksualnie (co jest naturalne). Niestety – takie podejście, choć bywa skuteczne w przekonywaniu do unikania współżycia (a właściwie odstraszania od niego), może doprowadzić do złego rozumienia i przeżywania kontaktu cielesnego w późniejszym małżeństwie. Bliskość cielesna i pragnienia seksualne mogą bowiem zostać wręcz „zohydzone” w rozumieniu młodych ludzi (najczęściej o silnej motywacji religijnej). Jeżeli przed małżeństwem każde nawet przytulenie czy pocałunek jest traktowany jako grzech, lub przynajmniej „wystawianie się na pokusę”, to nie będzie łatwo w małżeństwie nagle „przestawić się” i harmonijnie przeżywać jedność cielesną, która jest przecież, zamierzoną przez Stwórcę integralną częścią sakramentalnego małżeństwa i wspaniałym przeżyciem jedności małżonków. Człowiek to nie komputer, który można przeprogramować w jednej chwili. W podejściu tym brakuje pozytywnego spojrzenia na miłość i seksualność oraz afirmacji uczuć i pragnień w tej sferze, które przecież prowadzą młodych do sakramentalnego małżeństwa i są częścią ludzkiej natury, na której „buduje Łaska Boża”. Zamiast tego dochodzi do deprecjonowania ludzkiej seksualności, przedstawiania jej jako sfery najbardziej zagrażającej duszy i zbawieniu, traktowaniu pragnień seksualnych tylko jako pokusy i przejawu pożądliwości. Takie spojrzenie nie jest zgodne z chrześcijańską wizją człowieka.

  6. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  7. anonim2009-05-07 0:24:00 anonim zgłoś do usunięcia

    Trzeba uczciwie przyznać, że zachowanie czystości przedmałżeńskiej nawet dla ludzi religijnych jest trudne, jest walką wymagającą mądrego i pełnego wyrozumiałości podejścia zarówno samych młodych, jak i tych, którzy ich wychowują i prowadzą. Nie wolno dawać młodym ludziom złudzenia, że rezygnacja ze współżycia nie rodzi trudności, że wystarczy mieć silną wolę i wszystko załatwione. Nawet najbardziej religijna, „uduchowiona” i zdecydowana na czystość para narzeczonych, prędzej czy później musi stanąć wobec pewnego konfliktu wewnętrznego między naturalnym pragnieniem zbliżenia seksualnego a wymogiem wstrzemięźliwości. Konfrontacja ta wynika z naturalnych i dobrych pragnień. Nie koniecznie z braku wiary i nieopanowania w sferze seksualnej. W tych zmaganiach nie wystarcza tylko znajomość wymogów moralnych, traktowanych jako odgórny nakaz. Potrzebna jest , dobrze ugruntowana i przemyślana osobista motywacja.

  8. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  9. anonim2009-05-07 0:22:00 anonim zgłoś do usunięcia

    [quote="Gosc"][quote][b]Gosc[/b] ja tez mam takie zdanie..ze strace dziewictwo dopiero po ślubie..mam już 18 lat i mi się nie spieszy..[/quote] ja w czerwcu skoncze 18 lat, niedawno stracilam dziewictwo, czuje sie z tym dobrze i nie uwazam sie za puszczalska albo glupia malolate (jakich to niektorzy uzywaja tutaj okreslen) ;] [/quote] a mi się spieszyło miałam 19 lat i bardzo żałuję że nie poczekałam na tego jedynego... pozostało tylko rozczarowanie, ból i smutek.... czasu nie da się zawrócic, więc dobrze to przemyślcie co chcecie zobic...czy warto?

  10. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  11. anonim2009-05-07 0:17:00 anonim zgłoś do usunięcia

    [quote="Gosc"][quote][b]Gosc[/b] 2009-03-01 16:38 A jeżeli po ślubie wyjdzie, że partnerzy w łóżku wogóle do siebie nie pasują... Albo będą przez całe życie zastanawiać się jakby to było z kimś innym??? A potem co??? Zdrada i rospad małużeństwa??? Może to i piękne, ale ja uważam, że udany sex to 50% szczęścia w związku, jeżeli w łóżku się nie układa ludzie coraz częściej się kłócą... Miłość zarówno fizyczna jak i psychiczna jest tak samo ważna, lepiej przekonać się o bliskości cielesnej, niż potem zdradzać, okłamywać, bądź myśleć o tym jakby to było JAK SIĘ CZEKA W CZYSTOŚCI KILKA LAT NA ZAMĄŻPÓJŚCIE TO MA SIĘ POD GÓRKĘ BO CIĄGLE CZŁOWIEKA KUSI A NAWET JAK W ŁOŻKU NIE WYCHODZI TO NIE MA PROBLEMU BO TO MOŻNA ZMIENIĆ POZA TYM SEKS MA WTEDY WYMIAR NAPRAWDE EMOCJONALNY I ZADEN ORGAZM CZY JEGO BRAK TEGO NIE ZMIENI!!!!!! [/quote] ahaaaa i to mowi specjalistka od seksu, ktora nigdy nie uprawiala seksu???[/quote] W argumentacji katechetycznej stosuje się często porównanie czystości przedmałżeńskiej do wierności małżeńskiej - jeśli człowiek przed ślubem nie potrafi opanować swego popędu i „musi” współżyć seksualnie, to istnieje niebezpieczeństwo, że także w małżeństwie, z nieumiejętności opanowania się będzie zdradzał współmałżonka. Słusznie mówi się, że seks przedmałżeński przyzwyczaja człowieka do współżycia seksualnego poza kontekstem związku małżeńskiego - wyłącznej, nieodwołalnej więzi, czyli do seksu z osobą nie będącą mężem lub żoną. Jednak nie można generalizować i przypisywać takiego podejścia wszystkim parom, które miały przedślubne doświadczenia seksualne. Nie każda taka para jest przecież skazana na niewierność w przyszłym małżeństwie. Gdyby tak było to sytuacja byłaby dramatyczna! Mimo wszystko człowiek, który decyduje się na kontakty seksualne przed ślubem, we własnym odczuciu nie zdradza nikogo. Z kolei będąc w małżeństwie prawie każdy odczuwa przynależność do współmałżonka – zdrada małżeńska jest więc dla niego o wiele bardziej radykalnym wykroczeniem przeciwko własnym wyborom życiowym niż seks przedślubny (mówimy cały czas o subiektywnym odczuwaniu danej sytuacji oraz o motywacji człowieka). Decyzja, aby nie czekać do ślubu z podjęciem współżycia seksualnego nie rodzi się więc tylko z jednego powodu - braku panowania nad popędem seksualnym lub braku dyscypliny w tej sferze.

  12. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  13. anonim2009-05-07 0:12:00 anonim zgłoś do usunięcia

    Idealizowanie i dramatyzowanie czystości przedmałżeńskiej Uzasadnienie potrzeby zachowania czystości przedmałżeńskiej nie może popadać w dwie skrajności. Pierwszą skrajnością będzie idealizacja samego oczekiwania na ślub, polegająca na zbytnim akcentowaniu woli człowieka, która ma tylko „opanować popędy ciała”, z jednoczesnym pomijaniem obiektywnych problemów i trudności, które wcale nie są związane z „wystawianiem się na pokusę” przez młodych. Pogląd taki nie bierze pod uwagę opisanych powyżej specyficznych przeżyć pary narzeczonych i dynamiki pragnień seksualnych, które nie ograniczają się tylko do potrzeb czysto cielesnych. Panowanie nad sobą jest tu zrównywane z czystością seksualną każdego innego człowieka – np. osoby żyjącej samotnie, księdza zachowującego celibat, a nawet małżonka tylko okresowo powstrzymującego się od współżycia, . Każda z tych osób w ramach czystości stosownej do swojego stanu życiowego rezygnuje całkowicie lub tymczasowo z kontaktów seksualnych. Oczywiście - wszystkie te osoby, podobnie jak narzeczeni, muszą za pomocą własnej woli opanowywać popęd seksualny. Sytuacja dwojga narzeczonych jest jednak nieco inna. Oczywiście oni także muszą mieć silna wolę – są przecież osobami wolnymi, mają Łaskę Uświęcającą i zdrowy rozsądek, mogą więc rozumnie kierować swoimi czynami. To co ich jednak różni od wymienionych przypadków to fakt, że już żyją w związku, kochają się - a jeszcze nie mogą współżyć, niby już są razem - a jednak jeszcze osobno, tworzą jedność - choć jeszcze niepełną. Ich sytuacja może się więc subiektywnie wydawać sprzeczna. Bowiem na przykład ksiądz, będąc wierny swojemu powołaniu, rzeczywiście rezygnuje z seksu, i to na całe życie, jednak, jeśli zaakceptował on celibat i wewnętrznie się z nim utożsamił, to nie odczuwa bolesnego rozdarcia, choć oczywiście przeżywa naturalne potrzeby seksualne. Rezygnuje on bowiem z jednej wartości i pragnień na rzecz innej wartości związanej z pragnieniami dla niego głębszymi, ważniejszymi i bardziej życiodajnymi. Ta rezygnacja jest więc częścią jego powołania, szczęścia i tożsamości. Gdyby porzucił kapłaństwo i związał się z kobietą, to przede wszystkim zdradziłby siebie samego, swój wybór którego dokonał, swoje wartości, którym się poświęcił. Można by zaryzykować stwierdzenie, że łatwiej jest zachować czystość osobie samotnej, lub księdzu, niż parze narzeczonych, a trudność ta nie polega tylko na tym, że odczuwają oni większą pokusę, lub że mają więcej okazji do popełnienia grzechu. Po prostu osoba samotna, ksiądz lub małżonek, który nie zdradza drugiego współmałżonka, zaakceptowały swój stan życiowy, utożsamiły się z nim– dla nich czystość i wierność są po prostu realizacją własnej tożsamości. U narzeczonych jest inaczej – ich tożsamością i wyborem jest zjednoczenie ze sobą – zarówno duchowe jak i cielesne – a pomimo tego wyboru muszą na to zjednoczenie czekać, odkładać je.

  14. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  15. anonim2009-05-07 0:12:00 anonim zgłoś do usunięcia

    [quote="Gosc"]Czystość przedmałżeńska wiąże się z czekaniem. Na co? – Czy tylko na przyjemność współżycia seksualnego, która „wreszcie” po ślubie będzie dozwolona? Otóż nie! Pragnienia dwojga kochających się osób dotyczą czegoś więcej. Narzeczeni podjęli już wybór swojej dalszej drogi życiowej – przygotowują się do małżeństwa. Wybór ten jest dla nich jedną z najważniejszych decyzji, ma nieodwracalny wpływ na ich dalsze życie, wiąże się z najgłębszymi i najbardziej życiodajnymi pragnieniami, aspiracjami i marzeniami. Zdecydowali się stworzyć ze sobą intymną i nierozłączną wspólnotę życia. Chcą być razem aż do śmierci, wspólnie żyć, tworzyć „jedno ciało”, wydać na świat potomstwo, obdarzać swoją miłością siebie nawzajem i swoje dzieci. Zatem to czego pragną i na co czekają to właśnie realizacja owego wyboru – zjednoczenie i dopełnienie jedności na wszystkich płaszczyznach życia. Narzeczeni już przed ślubem tworzą wspólnotę przynajmniej do pewnego stopnia wyłączną. Choć relacja ta nie jest jeszcze małżeństwem, więc nie posiada wszystkich cech i praw związku sakramentalnego, to jednak można powiedzieć, że młodzi ludzie w jakimś stopniu już teraz tworzą wspólnotę życia i miłości, oraz że przynależą do siebie nawzajem. Ta wspólnota, która niebawem zostanie „przypieczętowana” na całe życie, oficjalnie potwierdzona przez Kościół oraz uznana przez środowisko, już przed zawarciem małżeństwa staje się niejako częścią ich najgłębszej tożsamości, podstawową rzeczywistością i powołaniem życiowym. Młody człowiek, który wybrał już towarzysza swojego życia i buduje z nim trwałą więź, identyfikuje się z tym wyborem. Druga osoba, narzeczeńska (a później małżeńska) więź z nią, stają się najważniejszą sprawą w życiu, a wszystko co wiąże się z realizacją tej jedności (czyli np. pragnienie współżycia) staję się naturalną konsekwencją tego wyboru, naturalną częścią owej tożsamości związanej z konkretną relacją do konkretnej osoby. [/quote] Co z tego wynika? Otóż para narzeczonych musi stanąć wobec silnego i zupełnie naturalnego pragnienia by zjednoczyć się w akcie cielesnym. To pragnienie nie jest tylko sprawą popędu, szukania jedynie cielesnej przyjemności, wyżycia seksualnego lub rozładowania napięcia cielesnego. Nie można więc sprowadzać go tylko do kategorii zagrożenia i pokusy, które należy zwalczać. Pragnienie to wiąże się z opisaną wyżej podstawową tożsamością dwojga ludzi – wyborem siebie nawzajem i relacją ich łączącą. Krótko mówiąc – z ich wzajemną miłością. Współżycie seksualne, w subiektywnym odczuciu młodych ludzi może się więc wydawać czymś zupełnie naturalnym, wręcz koniecznym. Rezygnacja z tego współżycia z kolei jawić się będzie jako występowanie przeciwko sobie, jako nienaturalne tłumienie najgłębszych pragnień obydwojga narzeczonych. Osoby te po prostu chcą się zjednoczyć, by dopełnić wyboru, który podjęły, chcą już przeżyć i doświadczyć pełnej jedności, na którą czekają, chcą spełnić najgłębsze i najbardziej życiodajne dla nich marzenia o wspólnym życiu.

  16. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  17. anonim2009-05-07 0:11:00 anonim zgłoś do usunięcia

    Całościowe spojrzenie na problem czystości uwalnia od dwóch skrajnych postaw. Pierwsza to niesłuszne lub zbytnie obwinianie i potępianie rozmaitych zachowań i postaw, oraz pochopne i powierzchowne wartościowanie moralne czynów seksualnych. Takie podejście polega na widzeniu wszędzie grzechu. Retoryka i argumentacja odwołuje się głównie do potrzeby „nawrócenia” rozumianego jedynie jako zmianę zewnętrznych zachowań. Nie ułatwia to osobom uwikłanym w problemy seksualne wyjścia z tej trudnej sytuacji, ale dodatkowo je zniechęca i pogrąża w izolacji, gdyż, zamiast dawać nadzieję i pozytywną motywację, straszy i oskarża. Często osoby takie nie potrafią po prostu zmienić zachowań bo, jak powiedzieliśmy przeżywanie seksualności związane jest z całym ich życiem, jest odbiciem problemów danego człowieka. Drugą skrajnością, przed którą chroni szerokie widzenie problemu to naiwne afirmowanie wszelkich zachowań seksualnych, także tych nieodpowiedzialnych, szkodliwych i niebezpiecznych dla rozwoju człowieka oraz dla jego szczęścia. Pozwala dostrzec zagrożenia wynikające z niewłaściwego używania własnej seksualności, oraz dobrać odpowiednie środki dla ich zmiany. Potrafi też oddzielić złe czyny od osoby, która je popełniła. W sferze seksualnej wina moralna często jest trudna do oceny. Nie mniej negatywne skutki niewłaściwego postępowania dotyczą wszystkich, którzy igrają z seksem – nawet tych, którzy z powodu indywidualnych uwarunkowań, niedojrzałości, zranień czy niewiedzy nie ponoszą pełnej odpowiedzialności moralnej za popełniane czyny. Dlatego właśnie nauczanie na temat czystości ma głęboki sens.

  18. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  19. anonim2009-05-07 0:11:00 anonim zgłoś do usunięcia

    Czystość przedmałżeńska wiąże się z czekaniem. Na co? – Czy tylko na przyjemność współżycia seksualnego, która „wreszcie” po ślubie będzie dozwolona? Otóż nie! Pragnienia dwojga kochających się osób dotyczą czegoś więcej. Narzeczeni podjęli już wybór swojej dalszej drogi życiowej – przygotowują się do małżeństwa. Wybór ten jest dla nich jedną z najważniejszych decyzji, ma nieodwracalny wpływ na ich dalsze życie, wiąże się z najgłębszymi i najbardziej życiodajnymi pragnieniami, aspiracjami i marzeniami. Zdecydowali się stworzyć ze sobą intymną i nierozłączną wspólnotę życia. Chcą być razem aż do śmierci, wspólnie żyć, tworzyć „jedno ciało”, wydać na świat potomstwo, obdarzać swoją miłością siebie nawzajem i swoje dzieci. Zatem to czego pragną i na co czekają to właśnie realizacja owego wyboru – zjednoczenie i dopełnienie jedności na wszystkich płaszczyznach życia. Narzeczeni już przed ślubem tworzą wspólnotę przynajmniej do pewnego stopnia wyłączną. Choć relacja ta nie jest jeszcze małżeństwem, więc nie posiada wszystkich cech i praw związku sakramentalnego, to jednak można powiedzieć, że młodzi ludzie w jakimś stopniu już teraz tworzą wspólnotę życia i miłości, oraz że przynależą do siebie nawzajem. Ta wspólnota, która niebawem zostanie „przypieczętowana” na całe życie, oficjalnie potwierdzona przez Kościół oraz uznana przez środowisko, już przed zawarciem małżeństwa staje się niejako częścią ich najgłębszej tożsamości, podstawową rzeczywistością i powołaniem życiowym. Młody człowiek, który wybrał już towarzysza swojego życia i buduje z nim trwałą więź, identyfikuje się z tym wyborem. Druga osoba, narzeczeńska (a później małżeńska) więź z nią, stają się najważniejszą sprawą w życiu, a wszystko co wiąże się z realizacją tej jedności (czyli np. pragnienie współżycia) staję się naturalną konsekwencją tego wyboru, naturalną częścią owej tożsamości związanej z konkretną relacją do konkretnej osoby.

  20. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  21. anonim2009-05-07 0:10:00 anonim zgłoś do usunięcia

    Potrzeba szerokiego widzenia problemu Aby uzasadnić pojęcie czystości, zarówno światu jak i sobie samemu, trzeba spojrzeć na problem z dwóch stron. Po pierwsze należy zrozumieć istotę czystości i jej etyczne uzasadnienie – patrząc bardzo szeroko na to kim jest człowiek, do czego jest powołany, czym jest miłość i jakie są jej cechy, jaka jest funkcja seksualności w ludzkim życiu i jakie postawy utrudniają właściwe zintegrowanie seksualności z miłością? Po drugie trzeba spojrzeć na człowieka jako indiwidum i spróbować go zrozumieć. Najpierw widząc go jako istotę seksualną z całą gamą odcieni potężnej energii, która drzemie w każdym z nas, bez względu na religię, wyznawane wartości i sytuację życiową. Trzeba zobaczyć jak ta seksualność przejawia się w życiu konkretnego człowieka, jak wpływa na niego i jak zależy od innych sfer jego życia.

  22. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  23. anonim2009-05-07 0:09:00 anonim zgłoś do usunięcia

    realizacja proroctwa przezwyciężenie doświadczeń z przeszłości strona główna | 4.1 czystość przedmałżeńskaczystość przedmałżeńska - szansa szczęścia czy zbyt wymagający ideał? czystość przedmałżeńska - szansa szczęścia czy zbyt wymagający ideał? Czystość przedmałżeńska i związana z nią wstrzemięźliwość seksualna przed zawarciem sakramentalnego małżeństwa budzi wiele emocji, pytań i kontrowersji. Dawno już przestała być normą, a stała się pewnego rodzaju „luksusem” ludzi o specyficznych poglądach i zazwyczaj wyraźnie zaangażowanych po stronie światopoglądu chrześcijańskiego oraz wartości religijnych. Przestała być obyczajem funkcjonującym w kulturze i mentalności społecznej, stała się natomiast przejawem religijności oraz identyfikacji z pewnymi normami moralnymi. Dlatego też jest postrzegana przez świat jako niezrozumiały wymysł religijny i ciężki wymóg określonego systemu etycznego lub wręcz ideologii. Oceniana się ją bardziej jako przejaw nienormalności i pewnej „egzotyki”, niż harmonii i normalnego porządku życia. Chrześcijańskie wskazania dotyczące przeżywania miłości i seksualności coraz częściej przeciwstawiane są naturze i szczęściu człowieka. Tego typu opinie są z jednej strony skutkiem propagandy - kłamliwych ataków przedstawicieli rozmaitych współczesnych liberalnych prądów myślowych, ideologów ateizmu i walczącej lewicy, propagującej swobodę seksualną bez ograniczeń w każdym wieku i stanie życia. Coraz częściej dołączają do nich sami ludzie Kościoła, duchowni i świeccy, którzy mniej lub bardziej otwarcie sprzeciwiają się tradycyjnemu nauczaniu w tej dziedzinie. Przedstawiają oni moralność katolicką w ten sposób, że odnieść można wrażenie, iż jest ona niemal najbardziej opresyjnym systemem moralnym, tłumiącym w ludziach żywotność, radość życia i człowieczeństwo. Postawa odrzucenia wartości związanych z czystą miłością i seksualnością, oprócz wspomnianych procesów celowego dyskredytowania katolickich norm moralnych w oczach ludzi, jest także efektem zatracenia przez samych chrześcijan właściwego rozumienia, a co za tym idzie przeżywania czystości seksualnej w ogóle, nie tylko przedmałżeńskiej. Niejednokrotnie zdarza się, że osoby wierzące nie potrafią zaakceptować propozycji Kościoła, gdyż, zamiast pięknego ideału i szansy na szczęście, widzą w niej tylko niemożliwy do zrealizowania zbiór norm i zakazów, który ich ogranicza i potępia.

  24. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  25. anonim2009-05-07 0:04:00 anonim zgłoś do usunięcia

    [quote="Gosc"]Moim zdaniem trzeba sie sprobowac zeby po slubie nie wyszlo ze sie do siebie nie pasuje[/quote] jaki mit buha ha; aż żal

  26. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  27. anonim2009-04-21 23:36:00 anonim zgłoś do usunięcia

    aa bo każda dziewica to z tego robi wydarzenie na skale światową ;] idealizuje pierwszy raz etc. Zreszta to indywidualna sprawa (jak tam niżej pisali) która chce to po ślubie a inna przed ;p

  28. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  29. anonim2009-04-19 1:58:00 anonim zgłoś do usunięcia

    ja mam 17 lat i bardzo bym chciala przezyc swoj pierwszy raz dopiero po slubie-z ukochana osoba.

  30. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  31. anonim2009-04-12 0:09:00 anonim zgłoś do usunięcia

    to indywidualna decyzja. ja np jestem ateistka i nie wiem czy kiedykolwiek stane przed oltarzem (jak juz tylko dla męzczyzny) mam czekać wieki podczas gdy moje hormony rozsadzają mnie od środka? otóz nie. człowiek to człowiel, sklada sie z krwi kosci i burzy hormonow, a ci ktorzy czekaja do slubu musza miec wiele cierpliwosci, albo radzic sobie bardzo dobrze...samemu;) pozdrawiam.

  32. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  33. anonim2009-04-11 19:02:00 anonim zgłoś do usunięcia

    [quote="Gosc"]Hmm...nie rozumiem osób, które uprawiają seks w młodym wieku. Ja sama mam 16 lat i nie czuję się gotowa na podjęcie takiej decyzji. Nawet pierwszego pocałunku unikałam aż do zeszłego roku. Nie wiem dlaczego, ale zawsze w jakiś sposób się od niego "migałam". I dobrze. Cieszę się z tego, że stało się jak się stało. Wracając jednak do myśli przewodniej tego artykułu- kilka lat temu zdecydowałam, że chcę wytrzymać do ślubu. Na tę decyzję wpłynęło kilka czynników- po pierwsze, jak już wspomniałam nie czuję się gotowa, po drugie jest to poniekąd sprawa religii, po trzecie.. jeśli będę z kimś, to chciałabym, żeby był to ktoś wyjątkowy, kto będzie mnie rozumiał, a nie tylko chciał wykorzystać. Może to głupie, ale gdy poznałam mojego obecnego chłopaka, od razu mu powiedziałam jak się sprawy mają. Nie chciałam bowiem, żeby coś się stało, czego później mogę żałować, wszak on ma lat 19. Przecież mając 16 lat wszystko się może zdarzyć, a że młodzi jesteśmy całe życie przed nami. Nie wiemy przecież, czy to właśnie mój przyszły mąż, czy żona. A ja chcę oddać to co mam najcenniejsze komuś, kto mnie będzie kochał i zrozumie moje błędy, kogo sama będę kochać... Zresztą- po ślubie jest już bezpieczniej:) Chyba mnie nie zostawi po pierwszej nocy?:P A i ciąża będzie widziana przez innych inaczej... Gdybym np teraz "wpadła" zostałabym nazwana puszczalską...a tego raczej nie chcę. Ale mimo wszystko dziecko bym urodziła, wychowała i kochała całym sercem, przecież to dziecko..największy skarb. Ktoś kiedyś to podłapał, gdy rozmawiałam o tym z przyjaciółką. Zostałam nazwana "cnotą". A niech mają, niech się śmieją. To moja decyzja i założę się, że będę od nich szczęśliwsza po ślubie, niż gdy oni się komuś oddadzą, a ten ktoś odejdzie... Co do miłość vs. seks- Jak to powiedział kiedyś mój znajomy- "seks to tylko wisienka na torcie, dopełnienie.sam seks bez miłosci jest jak wypierdzialanie całych tortów, żeby wisienki wpieprzać czyli bez sensu" xD [/quote] Popieram;) Najmądrzejszy komentarz tutaj;);**

  34. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  35. anonim2009-03-23 18:36:00 anonim zgłoś do usunięcia

    [quote="mona88"][quote][b]Gosc[/b] seks wazny w zwiazkach ? i kto to mowi ? osoby, ktore robiły juz to bez slubu, grzesząc ? seks niszczy milosc, zamiasta budowac to sprawia, ze tak czy siak, zwiazki opierajace i bytujace glownie na seksie, na zaspokajaniu sie wzxajhemnie partnerow rozpada sie po 2-3 latacha zwiazku... a zwiazku bez seksu trwaja dluzej, a wiekszosc konczy sie malzenstwem.. [/quote] wiesz, jesli ktos nie jest katolikiem a uprawia seks przed slubem (nie wyobrazam sobie innej opcji) to nie grzeszy. a pozatym jesli w zwiaku jest seks, to nie znaczy ze zwiazek sie na nim opiera.[/quote] zastanów się co mówisz!!! to, czy ktoś jest wierzący czy nie, nie ma znaczenia. grzech katolika jest taki sam jak ateisty.

  36. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  37. anonim2009-03-19 17:53:00 anonim zgłoś do usunięcia

    Moim zdaniem trzeba sie sprobowac zeby po slubie nie wyszlo ze sie do siebie nie pasuje

  38. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  39. anonim2009-03-16 17:47:00 anonim zgłoś do usunięcia

    Powiem tylko że kobietom nigdy nie można zbyt zaufać, powiedziałem swojej dziewczynie wszystko, że się masturbuję, że przy tym oglądam filmy porno i obiecałem się zmienić, lecz one ze łzami w oczach usunęła się w drugi kąt łóżka, wtedy wyszedłem z jej mieszkania, starałem się być max szczery(ona była ortodoksyjną katoliczką, ja ateistą) w sumie to nam nie przeszkadzało. Powiedziałem jej wszystko, próbowałem przestać się masturbować, lecz po jakimś czasie(ok 5miesiecy) odczuwałem taki ból w jądrach, ż e zwijałem sie przez kilka godzin codziennie z bólu, nie mogąc się ruszyć... Zostawiła mnie po 523 dniach "narzeczeństwa" bo nie umiała sobie poradzić z myślą, że ja to robie i że nie mogę przestać. Była poświecić mój ból dla Boga itd. PRZY KAŻDEJ OKAZJI ZBLIŻENIOWEJ ZACZYNAŁA PŁAKAĆ, WYPOMINAJĄC MI, ŻE MUSIMY WYTRZMAC DO ŚLUBU. Z jednej strony bym chciał, lecz z drugiej, jako facet, który ma 20 lat chciałbym z nią współżyć. Odmówiła mi wspólnego spania razem(bez seksu, tylko spania razem). Nie iem co robić, rozstali sie 3 tyg temu i nie mogę przestać o niej myśleć. Dziś sie spotkaliśmy, lecz nie w łzach w oczach, przekazała mi, że mnie kocha i martwy się o moją przyszłość, itp, staram się w to nie wierzyć, gdyż czuję się urażony... Muszę powiedzieć, że nadal ją bardzo kocham i niechlubnie mówiąc nie mogę przestać pić od tego rozstania(1 miesiąc temu) czuję gorycz i smutek, że poświęciła naszą miłość dla Boga... Jeszcze do tego wtrąciła się jej mama co według mnie przesądziło jej sposób myślenia o mnie i o nas. Nie chce żeby moja "teściowa" wiedziała że się masturbuję, itd... Wydaje mi się, że to jest upokarzające dla mężczyzny, myślę, że już nigdy nie zaufam kobiecie...

  40. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  41. mona882009-03-13 0:24:00 mona88 zgłoś do usunięcia

    [quote="Gosc"]seks wazny w zwiazkach ? i kto to mowi ? osoby, ktore robiły juz to bez slubu, grzesząc ? seks niszczy milosc, zamiasta budowac to sprawia, ze tak czy siak, zwiazki opierajace i bytujace glownie na seksie, na zaspokajaniu sie wzxajhemnie partnerow rozpada sie po 2-3 latacha zwiazku... a zwiazku bez seksu trwaja dluzej, a wiekszosc konczy sie malzenstwem.. [/quote] wiesz, jesli ktos nie jest katolikiem a uprawia seks przed slubem (nie wyobrazam sobie innej opcji) to nie grzeszy. a pozatym jesli w zwiaku jest seks, to nie znaczy ze zwiazek sie na nim opiera.

  42. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  43. mona882009-03-13 0:22:00 mona88 zgłoś do usunięcia

    [quote="MKCafe_xx"]i tak powinno być. a nie: 15-16 latka idzie do łóżka i potem biedna, bo w ciążę zaszła, głu.pia i tyle.! niektóre nawet nie wiedzą co to antykoncepcja, a za se.ks się biorą.[/quote] niby tak... ale to raczej wiedze o antykoncepcji powinny byc rozpowszechniana a nie zakaz wspolzycia. moim zdaniem 15 lat to za mlodo na tegotypu przyjemnosci, ale ustalenie jakiejs ostrej granicy wiekowej jest niemozliwe.

  44. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  45. mona882009-03-13 0:20:00 mona88 zgłoś do usunięcia

    jak ktos ma taka potrzebe to czemu nie? moim zdaniem takie gadanie o zachowaniu cnoty dla tego jedynego, do slubu itp. jest piepszeniem glupot, ale kazdy ma prawo do swojego zdania. jak juz pisalam pare razy na tym portalu nie wazne jest pierwszy partner, ale ten ostatni:-) poza tym czlowiek ma zazwyczaj wiecej niz jeden "powazniejszy" zwiazek na koncie i jesli w danej chwili laczy nas z kims blizsze uczucie to nie widze nic zlego w wspolzyciu, nawet jesli wiemy, ze to pewnie nie bedzie nasz ostatni zwiazek.

  46. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  47. anonim2009-03-11 18:08:00 anonim zgłoś do usunięcia

    Pewnie maja racje chociaż ja osobiscie bym wolała wiedzieć jaki jest mój przyszły mąż w łóżku,ale różni ludzie róne problemy.Na pewno lepsze to niż uprawianie seksu w wieku 15 lat byle gdzie i byle z kim po kątach.

  48. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  49. anonim2009-03-11 14:20:00 anonim zgłoś do usunięcia

    Hmm...nie rozumiem osób, które uprawiają seks w młodym wieku. Ja sama mam 16 lat i nie czuję się gotowa na podjęcie takiej decyzji. Nawet pierwszego pocałunku unikałam aż do zeszłego roku. Nie wiem dlaczego, ale zawsze w jakiś sposób się od niego "migałam". I dobrze. Cieszę się z tego, że stało się jak się stało. Wracając jednak do myśli przewodniej tego artykułu- kilka lat temu zdecydowałam, że chcę wytrzymać do ślubu. Na tę decyzję wpłynęło kilka czynników- po pierwsze, jak już wspomniałam nie czuję się gotowa, po drugie jest to poniekąd sprawa religii, po trzecie.. jeśli będę z kimś, to chciałabym, żeby był to ktoś wyjątkowy, kto będzie mnie rozumiał, a nie tylko chciał wykorzystać. Może to głupie, ale gdy poznałam mojego obecnego chłopaka, od razu mu powiedziałam jak się sprawy mają. Nie chciałam bowiem, żeby coś się stało, czego później mogę żałować, wszak on ma lat 19. Przecież mając 16 lat wszystko się może zdarzyć, a że młodzi jesteśmy całe życie przed nami. Nie wiemy przecież, czy to właśnie mój przyszły mąż, czy żona. A ja chcę oddać to co mam najcenniejsze komuś, kto mnie będzie kochał i zrozumie moje błędy, kogo sama będę kochać... Zresztą- po ślubie jest już bezpieczniej:) Chyba mnie nie zostawi po pierwszej nocy?:P A i ciąża będzie widziana przez innych inaczej... Gdybym np teraz "wpadła" zostałabym nazwana puszczalską...a tego raczej nie chcę. Ale mimo wszystko dziecko bym urodziła, wychowała i kochała całym sercem, przecież to dziecko..największy skarb. Ktoś kiedyś to podłapał, gdy rozmawiałam o tym z przyjaciółką. Zostałam nazwana "cnotą". A niech mają, niech się śmieją. To moja decyzja i założę się, że będę od nich szczęśliwsza po ślubie, niż gdy oni się komuś oddadzą, a ten ktoś odejdzie... Co do miłość vs. seks- Jak to powiedział kiedyś mój znajomy- "seks to tylko wisienka na torcie, dopełnienie.sam seks bez miłosci jest jak wypierdzialanie całych tortów, żeby wisienki wpieprzać czyli bez sensu" xD

  50. Anonim Anonim
    Wpisz wynik
  1. 1
  2. 2
  3. 3
  4. 4
  5. 5
  6. ...
  7. 17
zarejestruj sie
WAKACJE Z PAPILOTEM
LETNI PORADNIK

Wasza szafa
Pokaż swój styl, wygraj nagrody